Blog > Komentarze do wpisu


Zimno


Zima mnie nie rozpieszcza. Nie wymagam by w mieszkaniu było 20o, ale jak temperatura w Kaliningradzie spadła poniżej 8o stwierdziłam, że gorzej być nie może, wysypałam kotom pół torby Kitekata i wyniosłam się na trzy dni do Warszawy. Jak wróciłam okazało się, że zawsze może być gorzej. Sralucha - prawdopodobnie dlatego, że obżarła się suchą karmą na zapas - dostała rozstroju żołądka, co na dzień dobry wprawiło mnie w dobry humor (bo jak wiadomo kuwety to ona z założenia nie używa). Z kolei Heniutek przekonany o tym, że za drzwiami, których nie potrafi otworzyć, jest już upragniona wiosna a on - zamiast mizdrzyć się do wygrzewających się w słońcu młodych koteczek - musi siedzieć w strasznym smrodzie ze starą kocią babą, dokładnie spryskał wszystkie ściany. Wietrzenie domu nie wchodziło w grę, bo było w nim jeszcze zimniej niż przed wyjazdem (z powodu chwilowego spadku napięcia gazu wyłączył się piec i prawdopodobnie tylko godziny dzieliły mnie od katastrofy, czyli pęknięcia rury). Wiem - zwierzęta trzeba kochać i szanować - ale są chwile, gdy mam serdecznie dosyć tej całej poprawności politycznej i snuję bardziej hardcorowe fantazje, niż opatentowanie pampersów dla moich żabusiek:



Z tym, że wygląda na to, że dla moich kotów tyle mojego, co sobie ponarzekam i gdy im mówię, że zrobię z nimi to, co Chińczycy robią z psami uważają, że przesadzam, bo nie wymagają ode mnie bym im nakrywała do stołu, tak jak tym psom świętującym w chińskiej restauracji nowy rok księżycowy:



Obawiam się, że kwiaty to nie koty i mogą tej fali mrozów nie przeżyć. W tej sytuacji, prawdopodobnie będę musiała odtwarzać stan posiadania biorąc sadzonki od bardziej zimowo dogrzanych ciotek. Przydadzą się wtedy zdekupażowane osłonki na doniczki z Ikei:



O doniczce z prawej strony, którą zrobiłam we "wtorek decoupagu ubogaconego" już pisałam. Doniczka po prawej stronie to efekt moich prób z tzw. "decoupagem totalnym" (w tym ostatnim nurcie moich samotnych poszukiwań, zafascynowała mnie możliwość ominięcia - poprzez przyklejenie całej serwetki - żmudnego etapu wycinania).

W tym tygodniu na forum robótki na drutach Mjermak (czyli mieszkająca w Ameryce Gośka) zaproponowała, by z okazji zbliżającej się olimpiady zorganizować i u nas tzw. knit-alongs (polega to robienie tego samego sweterka w mniej więcej tym samym czasie, wspieranie się, rozwiązywanie problemów z wzorem itd.). Więcej na ten temat tej akcji ma stronie:

http://www.yarnharlot.ca/blog/olympics2006.html.
O tym, że Amerykanki mają hopla na punkcie robienia na drutach i pisania o tym blogów wie każdy, kto szukając stron o robótkach, trochę pobuszował w sieci - pierwszym blogiem, przy którym ja się zatrzymałam się na dłużej był blog Wendy http://wendyknits.net. Zawdzięczam jej poznanie wzorów Alice i Jade Starmore - prawie wszystkie można zobaczyć w galerii Wendy:

http://wendyknits.net/wendy/knitting.htm. Moim faworytem jest Henry VIII (w galerii Wendy jest jego znacznie lepsze zdjęcie)



Jeżeli chodzi o blog Wendy, to im dłużej go czytam, tym bardziej wydaje się mi nieprawdopodobne, by to wszystko robiła jedna osoba (która w dodatku chodzi do pracy, pisze bloga, ma kota i odwiedza koleżanki). Z kolei w przypadku większości innych blogów, nie rozumiem skąd u tych Amerykanek taki pęd do robienia skarpetek i to w takiej kosmicznej ilości.

Jak na razie zjawisko knitting-blogs się u nas nie przyjęło.
Może przełomem będzie
nasz (czyli forumowy) olimpijski blog http://turyn06robotki.blox.pl/html/1310721.html założony przez Mjermak? Na tym blogu zaproponowałam wersję mini (zielony wrapek) i maxi (sweter w kolorze fuksji) i czekając na to, że zgłosi się ktoś kto ma pomysł na maxi, zabrałam się za mini.

Ale mam też i poważniejsze zmartwienia:

Generator chomików na mojej ulubionej stronie http://www.chomiks.com będzie dopiero za miesiąc, a tu każda godzina przynosi następne, nadające się do natychmiastowego przetworzenia mądrości naszych złotoustych. A co będzie jak oni się do tego czasu wyprztykają i zamilkną?

Martwi mnie też przyszłość tak lubianego przeze mnie kina. Na portalu Gazety przeczytałam, że według wyników tak zwanego box office, w roku 2005 do kin w naszym kraju poszło o 10 milionów mniej naszych rodaków, niż w rok wcześniej, czyli w 2004. Polacy nie są wyjątkowi. Zjawisko zauważono także w innych krajach: W Stanach Zjednoczonych widzów było o 9 procent mniej, we Francji o 10 procent. Jednak najbardziej wymowne są dane właśnie z Polski: spadek frekwencji wyniósł aż 30 procent. Jedyna nadzieja, że to tylko 2005 rok był taki - w zeszłym roku po raz pierwszy w życiu zdarzyło się tak, że byłam jedyną osobą na widowni, a w tym tygodniu, jak poszłam na Hotel Ruanda, nawet biorąc pod uwagę to, że był to tzw. "poniedziałek w Lunie", czyli bilety po 5 złotych, minutę przed seansem wolne miejsca były tylko w pierwszych rzędach.


Popisałabym jeszcze bo mam o czym, ale co coś dopiszę, to wyskakuje komunikat o przekroczeniu limitu jednorazowego wpisu. Więc idę na obiad do Staśki (właśnie przeczytałam w komentarzach, że mnie zaprasza). A na zakończenie milczące przesłanie do Gośki - zdjęcie francuskich cioteczek ze strony http://patch77.free.fr.





niedziela, 29 stycznia 2006, ninga

Polecane wpisy

  • Przeczytane

    Cztery przygody z tzw. literaturą piękną. Dwie pierwsze przeczytałam bo były na listach "polecanych" Zero K D on DeLillo Miała być to " najzabawniejsza, najbar

  • Przeczytane 2018

    Opowieść podręcznej Margaret Atwood Władzę w Ameryce przejmują chrześcijańscy fundamentaliści. Dzięki Atwood można sobie wyobrazić jakby (będzie?) wyglądała P

  • Indonezja cz. III

     Na Jawie już nie było takiego obozu przetrwania (przynajmniej do czasu). Zatrzymałyśmy się Yogyakarcie, w znajdującym się niedaleko centrum hostelu pro

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/29 16:06:40
Ja Cię zabiję!!!!!
Robię co mogę w gonitwie za odrobiną czasu i dostaję za każdym razem w łeb.
Już nie wspomnę że to chyba tylko ja tak mam, bo inne ciotki, a raczej ciotuchy są olewcze i dobrze na tym wychodzą. To ja biedna za każdym razem co podchodzę do tej magicznej skrzynki doprowadzającej mnie do zawału sprawdzam swoją pocztę i pewnego bloga, żeby oczywiście być na bieżąco, jako jedna z niewielu tutaj coś piszę!!!!!oczywiście zbieram za wszyskie. Już nie będę przypominać że chyba jako jedyna zebrałam szmaty i inne precjoza do tego szmacianego pomusłu, tylko ciocia jak tu szyć? żeby nie przymarznąć do podłogi i nie paść po tych ostatnich kocich aromatach!
Mam nadzieję że w bardzo miłej atmosferze i towarzystwie niezbyt licznym i sprzyjającym takiemu przedsięwzięciu lada moment zaczniemy. Wiesz przecież że nie powinno wtedy być osób z depresją bo zamiast szyć będziemy pieprzyć o głupotach, a po kiego się dręczyć,
JA OSOBIŚCIE MAM DOŚĆ!!! a czas teraz zimowy i wszystkim jakoś źle na tym świecie, ciągle są jakieś anse że zimno i pod górkę, chcę tylko powiedzieć że to pora zimowa i jest normalnie i jak komuś nie pasi to do ciepłych krajów latają samoloty! skończy się biadolenie że do Kaliningradu daleko, do witrażowni pod górkę itd.WIOSNA DROGIE PANIE TU NIC NIE ZMIENI!!! Chcecie lepiej to sobie zróbcie!
Jak Ci wiadomo mam liczną rodzinę /biorąc pod uwagę ślimaka, piesia, ptaki, dzieci i męża/ co to przyzwyczajona jest do jedzenia i np. oglądania wspólnie filmików to pamiętaj że staram się jak mogę utrzymywać ciągłość cioteczkowa, wykrojenie czasu na znienawidzone przez moją osobę szycie to ogromny wyczyn, ale mu sprostam! I to nie długo bo za chwilkę zacznie się ogródek i twój też o którym oczywiście już myślę i o różnych innych przedsięwzięciach koło twojej chałupiny.
TERAZ MOŻECIE SIĘ NA MNIE OBRAZIĆ,ALE MÓWIĘ I PISZĘ CO MYŚLĘ!
Pozdrowienia i uściski dla Leona!
Gośka
ps. KRWI!!!!!
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/29 16:16:01
wpis nr 2
swoją drogą te te kobitki są niesamowite, a ja policzyłam,jest 30m kolorowych szmatek zorganizowanych przez Balbinkę, na nas trzy powinno wystarczyć, to niech każda dokupi tylko coś na spód i wkład, a w sobotę o ile nie spalicie mnie na stosie do tego czasu WSTĘPNIE możemy się umówić, dogramy wszystko we wtorek jeżeli dotrą zainteresowane bo narazie to mogę powiedzieć że ja na 99,9% będę i oczywiście będę coś robić.
Miłej lektury
Gośka
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/29 23:41:21
wpis nr 3
Po dużym spożyciu wina czerwonego, bo oczywiście wszyscy pili piwo, a ja dałam się wrobić całkiem przypadkiem, oczywiście dlatego że nie mówię nie kiedy trzeba!
Spotkanie na które poszłam było bardzo, bardzo zacne i jak zwykle udane. Gdyby nie fakt że to koniec ferii, to byłoby o wiele przyjemniej.
Mam nadzieję że wszyscy bawili się tak dobrze jak ja w te niedzielne popołudnie i wieczór.
Piszę głównie z powodu Eli, która nieoczekiwanie pojawiła się na blogu w Kaliningradzie, oczywiście wlazłam do niej na stronę i mnie zamurowałao, wypisz, wymaluj ciotka jak marzenie, wreszcie jakaś istota co to odróżnia składniki kulinarne i robi na drutach, a i poczucie chumoru ma. Kochana, serdecznie Cię pozdrawiam i zaglądać do Ciebie też będę, ale niestety moja próba wpisu u ciebie poleciała w siną dal, jak się zabieram do tej piekielnej machiny to ona i tak robi swoje:)może kiedyś to opanuję. Narazie to bardzo się cieszę że nie tylko ja czytam Kaliningrad, ale cały Świat.Miłe!
Kochane jutro będę robić brzuszki i gimnastykę i zaraz wam opiszę efekty, bądźcie bardzo czujne, a ponieważ wogóle nie piszecie to postanowiłam że codziennnie minimum dwa odcinki z mojego życia wam tu wsadzę, aż będziecie miały dość i wreszcie zaczniecie pisać!
No to ci pa!
Gośka
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/30 11:40:25
wpis nr 4
czyli z pamiętnika "kury domowej"

Oczywiście wczoraj leciało na drugim programie nie zapowiedziane "Imię róży",no to trza zobaczyć jak chłopy w średniowieczu sobie radzili, oczywiście synku mi towarzyszył i kedy już usypiałam to wydawało mi się że moje łóżko to tratwa na oceanie i to w dodatku podczas sztormu, łapiąc kontakt z ziemią miałam nawet chwilowe zrywy co by tradycyjnie dokonać"oddaję tobie co kryję w sobie", ale leniswo zwyciężyło.Około 5-tej rano zaczełam się zastanawiać czy żyję, bo gdzieś w oddali jakieś modły uskuteczniało kilku facetów, a to synku słuchał chorałów i niestety jeszcze jestem na tym ziemskim padole:) okazało się że się tak rozochocił filmem że cała noc malował swoje ludki. Ściągnełam ciało i zawlekłam do łazienki z której jakby rażona prądem wyskoczyłam bo widok ciała w lustrze mnie pogrążył. Kawa to coś co stawia na nogi!
Zaległam w łóżku-tratwie z kubkiem aromatycznego i gorącego płynu, po paru łyczkach rodzina zaczęła się budzić do życia i oczywiście musiałam się zwlec ponownie, dla poprawy chumory strzeliłam drugi program i zadzwoniłam do cioteczki bo jeszcze by zaspała do pracy. W tym momencie zobaczyłam że tam w telewizorku jakaś grupka super ciał dziarsko wymachuje nogami i rytmicznie skacze, a ja dzisiaj przecież miałam zacząć brzuszki, no to czym prędzej między stół, a łóżko i fotel zwaliłam koc i wymachuje nogami i podskakuję jak oni, tylko trochę się opóźniam i dalej skręty i wymachy rękami, teraz wiem że już nigdy nie poddam się takim pomysłom. Mam obitą łydkę, siniaki na rękach i krwiaka na ...... , a jak teraz wszłam z psem ,to kochany sąsiad zapytał czy zdecydowaliśmy się na przebudowę ścian bo jakieś łomoty od rana u nas słychać.Jezu, a to poniedziałek przedpołudnie, co jeszcze ten dzień przyniesie, narazie idę do pracy, trzeba jakoś zacząć ten tydzień choć troszkę normalnymi cynnościami
Pa pa cdn.
Gośka
-
Gość: moniek, *.chello.pl
2006/01/30 13:16:19
Jak to do cholery zajmować się robieniem jakichś kilimków ze szmatek, skoro taki nawał obowiązków domowo-naprawczych, że nie ma nawet czasu na obejrzenie normalnego filmu, a książkę Oza czyta się już od jesieni? Właśnie zamiast upoajaącej lektury lub innego rozwoju intelektualnego instaluję klamki od szuflad w kuchni, czyli fascynuję się rozmiarami wierteł, mówię Wam, nie ma to jak porządna siedemnastka! Możę ma to i dobre strony, bo nie latam po wyprzedażach, choć z bólem serca zauważyłam, że w tym roku wszędzie zostały XS-ki, a w tamtym błądziłam miedzy wieszkami z wielgachnymi sukmanami w rozmiarze 42, które teraz idealnie pasują na mój brzuch.
To, że w Kaliningradzie zapanowała zima stulecia, wiadomo od dawna, nie wiadomo tylko dlaczego potężny niż syberyjski zalega tylko nad domem Kaliny, prawdopodobnie zahaczył się o sosny sąsiada, któremu w ramach samopomocy sąsiedzkiej polecam podrzucić na luty koty do wychowania. Sądząc po jego psach, nie będą kotom zagrażać, są głupie jak buty i boją się burzy, gdyż na widok pioruna wykopują pod siatką dół na pół metra. Heniek ze Sralcią będą mieli jak w niebie, a Kalina jak u samego Pana Boga za piecem, choć nie wiadomo, czy w tej sytuacji nie zamieniłaby Pana Boga z całą jego świtą na porządny piec.
Szlag mnie trafiał, bo z powodu konieczności wymiany termoregulatorów w kaloryferach musiałam we wtorek opuścić środowe piecznie faworków z Gośką i wcinać przy robocie chleb z boczkiem i musztardą. Teraz odbijam sobie ziemniaczkami pieczonymi w folii z sosem majonezowym i zastanawiam się, jak ja przez 30 lat swojego życia mogłam nie jeść ziemniaków? W ogóle w ciąży nabywam licznych nowych umiejętności, które wchodzą mi w krew podejrzanie szybko, zastanawiam się więc, czy na fali rozruchu nie zapisać się na kurs kierowców walca drogowego, w zasadzie w czasie kryzysu każda umiejętność się przyda, a niszowa - na pewno. Niestety, z powodu spotkania z księżmi werbistami, którzy chcą bardzo pomagać czeczeńskim muzułmanom muszę opuścić jutrzejszy zlocik w witrazowni, należy jednak chronic czeczenów przed obietnicą zbawienia, mam nadzieję, że pan Bóg podizela moje zdanie.
Olimpiady to ja w tym roku na pewno nie będę oglądać, a już tym bardziej robić przy tym na drutach, bo po pierwsze - z olimpiady oglądam tylko łyżwiarstwo figurowe i hokej, a przy tych dyscyplinach nie można odrywać oczu od ekranu, a po drugie - wieczorami przyjmuję jakichś gości-nudziarzy, którzy przychodzą tylko na wyżerkę i wódkę, siedzą i jedzą po sześć godzin. No ale cóż, trzeba być kulturalnym i udawać zaintersowanie rozwojem biegu zdarzeń szpiegowsko-sensacyjnych w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie wiem, czemu tak jest, ale ta instytucja po 2-3 latach z normalnych facetów robi kompletnych frustratów albo wariatów, których najlepiej byłoby odesłać na wcześniejsze emerytury.
Niestety, fajni goście, czyli np. Kalina odwiedzają mnie bardzo rzadko, a nawet tylko raz, przy czym cały czas gadają, że nic nie jedzą. Więc na sraeośc tak mi zostało, że muszę gotować dla służb specjalnych.
Akcja odgarniania śniegu z dachów ruszyła na Mokotowie pełną parą, odśnieża się wszystko i o każdej porze, więc dziś, gdy spokojnie szłam sobie chodnikiem dostałam w łeb porzadną czapą ciężkiej zmarzliny. POd lawiną utknęły moje ciepłe bułki i jedna rękawiczka, niestety, nie udało się ich odzyskać. W ramach instynktu samozachowawczego wybrałam śniadanie z chlebem chrupkim, co pewne wyszko mi na zdrowie, bo jak wiadomo - nie ma nic bardziej szkodliwego niż świeże bułki. Przeciez to sama chemia...
Wobec tego apeluję do wszystkich dozorców, żeby sobie odśnieżali miedzy 24.00 a 3.00 nad ranem a w pozostałe godziny robili na drutach ciepłe skarpetki w zaciszach swoich domowych gniazd.
PS - Mam nadzieję, Kalina, że nie opanował Cię owczy pęd do odśnieżania, jakby coś, to zadzwoń najpierw do mnie, coś wymyślimy...
-
Gość: moniek, *.chello.pl
2006/01/30 13:20:38
Kalina, wprowadź wreszcie mżliwość korekty tekstu przy wpisach (edytuj wpis), bo mi wyszło, ze we wtorek opuściłam środowe pieczenie faworków i wszyscy sobie pomyślą, że po krakowsku - szaleju się najadłam...
A to tylko pralka wylała i mnie zdekoncentrowała, idę wycierać podłogę.
-
Gość: brendel, 213.195.142.*
2006/01/30 13:46:51
Moniek, ty nie desperuj, tylko zwołuj jakieś zloty u siebie i wtedy na bank ciotki przylecą do pełnej lodówki i całe popołudnie będą gadać o odchudzaniu, okropność!
Należy takim praktykom stanowczo mówić nie!
Termin masz do wyboru czwartek i piątek, inne nie wchodzą w grę.
Gośka
-
Gość: brendelm, 213.195.142.*
2006/01/30 16:07:52
Właśnie kolejny raz otworzyłam stronę francuskich ciotek, to jest to co tak naprawdę kręci.
-
Gość: Ela, *.internetdsl.tpnet.pl
2006/02/01 08:13:36
Hej, hej!
Jestem po wirtualnej przeprowadzce. Trochę czasu mi to zajęło, ale powinno już działać poprawnie. Mój nowy adres: elablogus.blogspot.com/
Mam nadzieję, że tutaj mi zdjęć nie zeżre... Zauważyłam, że kłopoty zdjęciowe w blogu miałam nie tylko ja...
Papa!
Ela
-
Gość: tomek, *.bednarska.edu.pl
2006/02/01 14:59:39
caly czas cie mama zlapac probuje i nie idzie. bo kom nie odpow, a w pracy nonstop zajete.
ale dowod to taki ze probuje.
-
Gość: brendelm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/01 19:15:40
Bo mama Tomuś próbuję te strone internetową dla cioteczek zrobić i jej czasu nie starcza na normalne życie, jako znawca i kochane troskliwe dziecko, w tosce o mamę pomożesz jej troszkę, bo to już rok mija niedługo:)
Gośka
-
Gość: Ela, *.internetdsl.tpnet.pl
2006/02/01 20:47:39
Wpadam, zdać sprawozdanie z moich dzisiejszych poczynań. Ze zgrozą stwierdziłam, że słowa Twoje to święta prawda! Faktycznie, czasami nie było polskich ogonków! Z rozpędu, zmieniając kodowanie na Europa Środkowa ISO, nie pomyślałam o ustawieniach niektórych przeglądarek, mających domyślnie ustawienia na kodowanie Europa Środkowa Windows! Poprawiłam kod i mam nadzieję, że teraz są te ogonki... Czy miałabyś odrobinkę czasu, by wpaść do mnie i sprawdzić, czy teraz jest OK?
Ela
elablogus.blogspot.com
-
Gość: moniek, *.chello.pl
2006/02/02 15:05:59
Rzeczywiście, w kinach straszna posucha. same gnioty oskarowe, przeoczyłam "Zakochani widzą słonie". Wyhaczyłam natomiast, że gdzieś jeszcze grają "Ojca i syna" Andrieja Sokurowa, choć krytycy się przejechali po tym filmie jak po łysej kobyle. Ale moje zdanie brzmi tak: lepszy zły ruski film niż najlepszy amerykański.
Na forum "Recenzje - kino" w Wyborczej nic się nie dzieje, nie wiem, ludzie śpią, czy co?
-
Gość: Sacha, *.hsd1.il.comcast.net
2006/06/24 01:57:38
:D Wasze dialogi sa poprostu genialne... Znalazlam sie tu przez przypadek i tak wciagnelam... pozdrawiam:) ...
Spis moli