Blog > Komentarze do wpisu

Środek profilaktyki udrażniania

Zaproponowane przez Małgośkę z Ameryki (ksywa Mjermark) knit-alongs miało polegać na tym, że wybierzemy (my, czyli uczestniczki forum robótki na drutach) jeżeli nie jeden, to najwyżej kilka wzorów - i gdy w tle będą rozgrywane zawody olimpijskie - będziemy dzielnie dziergać, wymieniając się na blogu uwagami i doświadczeniami. Jeszcze przed rozpoczęciem olimpiady było jasne, że nie znalazły się nawet dwie osoby, które by zdecydowały się na równoległe robienie tej samej robótki. A na koniec, dokładnie w dniu kiedy miałam zacząć zgłoszony wcześniej zielony wrapek olimpijski, zdążyłam go skończyć:


Ale oprócz opisanych wyżej zachowań stanowiących dowód niskiego poziomu moich umiejętności współdziałania w grupie, nawet ja czasami staram się iść razem ze wszystkimi i np. po raz pierwszy od dość dawna, dzięki akcji olimpijskie robótkowanie, postanowiłam zasiąść przed telewizorem. Niestety dyscyplina obywatele globalnej wioski razem oglądają transmisję z otwarcia igrzysk olimpijskich mnie przerosła. Nie da się spokojnie wrapkować przy akompaniamencie takiej kakofonii sportowej (ale nie tylko, bo też i tzw. humanistyczno - podniosłej) nowostaromowy. Z kolei jak wyłączałam głos, to natychmiast zapominałam o olimpiadzie.
Za to urzekła mnie telewizyjna reklama "
środka profilaktyki udrażniania" (dla niezorientowanych tak teraz nazywa się dawny Kret).

Pewnie nie jedno jeszcze usłyszę, bo mimo olimpijskiego falstartu dziergam dalej - tym razem warpek żakardowy, rozpinany, z kołnierzykiem typu "bebe":


Czasami uda mi się przeczytać coś, od czego czuję że stałam się mądrzejsza. I tak po przeczytaniu wywiadu z prof. Peterem Kramerem Prozac niepotrzebny  wiem, że mam wszystkie niezbędne cechy, charakteryzujące człowieka szczęśliwego. Teraz muszę sobie jeszcze uświadomić bezmiar mego szczęścia i mam z grzywki.

Z kolei z zamieszczonej w Splocik-blogu tabeli wiem, że w ciągu godziny uprawiania dyscypliny robienie na drutach spalam 116 kalorii (co ja poradzę, że wolę to niż np. włażenie po schodach - 1100 kalorii). Ale gdybym robiąc na drutach, jednocześnie oglądała telewizję (25 kalorii), w pozycji leżącej (77 kalorii) i sobie przy tym pośpiewała (122 kalorie), to spalałabym 340 kalorii/godzinę. Dla porównania: uprawianie ćwiczeń fizycznych daje tylko 290 kalorii/godzinę

W tej sytuacji brakowało mi było tylko tickera i nie mogąc wybrać czegoś dla mnie odpowiedniego z tego co oferują na http://www.ticker-factory.com, stworzyłam ticker- mój size:


Bo niech sobie Zalewski i inni meteo-mędrcy mówią co chcą - ja wierzę Heniutkowi, a wg niego idzie wiosna. Determinacja by wreszcie przekazać swoje geny następnym pokoleniom jest u niego tak wielka, że przestał wracać na noc do domu - wpada do niego tylko po to by się najeść i przespać kilka godzin na kanapie. Życzę mu jak najlepiej, ale niezbyt wierzę w jego sukces - nigdy nie miał szans na to, by uwieść jakąś koteczkę swoim intelektem, ale przynajmniej jako tako wyglądał. Teraz w żadnym wypadku nie przypomina tamtego kociego dandysa - jest kłębkiem brudnego, zmierzwionego futra, spod którego wystają blizny po toczonych nocami walkach (na tym zdjęciu widać bliznę na łapie):



Nie tylko kotom odbija i logiki w tym brak. Heniutek jest tak bardzo zajęty myśleniem o tym, że musi spodobać się jakiejś koteczce, że nie ma zupełnie czasu na to, by zadbać o swój wygląd. Z kolei coraz bardziej zakochana Anka, na gościnnych występach w Londynie, poczuła taką wiosnę w duszy, że za wszystko co miała kupiła sobie na Oxford Street kobiecy płaszczyk wiosenny. I zadzwoniła do mnie, bo ma już nowy problem - do płaszcza brakuje jej torebki, pantofelków i całej reszty typowo kobiecej garderoby.

niedziela, 12 lutego 2006, ninga

Polecane wpisy

  • Przeczytane 2017

    dobra ksiażka Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową Ziemowit Szczerek Tym razem Ziemowit Szczerek jedzie przez Europę Środkową. Jed

  • Przeczytane 2017

    Książki Hanya Yanagihara przeczytałam zgodnie z tym jak się ukazywały, czyli nie zaczęłam od Małego życia , które przyniosło jej sławę, tylko od debiutanckich L

  • Przeczytane 2017

    Patrick Melrose Edward St. Aubyn W Polsce pięć książek Edwarda St. Aubyna, opowiadających historię Patricka Melrose: Nic takiego; Złe wieści; Jakaś nadzieja;

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/02/12 21:33:41
Sama widzisz, jak można spalać kalorie w przyjemny sposób :)))
Ja też tak kombinuję.
Dzięki za mail, wysłałam Eli propozycję, ciekawe co z tego wyjdzie.
Pozdrawiam.
-
Gość: brendelm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/12 22:17:37
Ja kręcę! Ciotka, spisałaś się, niezła pelerynka:))ale jednak uważam że powinna być kamizelka następna, a ty brniesz w te narzutki, jakoś klerem mi to zaczyna jechać:))
Ja zacznę sweterek,hi hi
Uwielbiam takie kocie łajzy, Heniek jestem z tobą!!!
Wszystkie kotki Kaliningradu kryjcie się!!!
Gośka
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/12 22:35:39
Biedny malutki Heniutek...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/12 23:02:41
Uśmiałam się jak rzadko.
Dziarska z ciebie babka.
Pozdrawiam
Magduniar3
-
Gość: brendelm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/13 09:04:26
Ciocia, zamiast jutro, to w środę się spotkamy, jutro mam frytki z Jerzykiem:))
Gośka
ps. albo czwartek?
-
Gość: Joanna, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/13 10:40:11
Zgadzam się z Gosią. Te wrapki też mi się nie podobają i sama czegoś takiego nie nosiłabym z przyjemnością. Ale robota piękna - szkoda, że na nic, bo nie spodziewam się oglądzać Kaliny w czymś takim, a jeszcze gorzej jak postanowi tymi wrapkami obdarowywać bliskie sobie Ciotki. Stanowczo namawiam do ręcznego robienia czegoś co oprócz urody da się jeszcze wykorzystać w tych ciężkich czasach. Co do transmisji z otwarcia olimpiady też się zgadzam... i taka jakaś zgodna jestem, czy to czasem nie objaw depresji przedwiosennej - trzeba poczytać co z tym prozakiem w polecanym przez Kalinę wywiadzie. Pozdrawiam, Joanna
-
Gość: brendelm, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/13 11:37:23
Kochane, a co powiecie na imprezkę
4 marca w Kaliningradzie, możemy zrobić pożegnanie zimy, dzień kobiet, święto przedwiośnia i porozmawiać po pierwsze o tych co są dzielni i nie palą, o dietach cud co cud będzie jak się uda schudnąć i o tym prozaku co wszyscy chcą go brać bo taki fajny, a ja myślę że amfa jest tańsza i bardziej kręci, a i człowiek chudnie po niej, czyli daje to wszystko o czym marzą dziewczyny:)
Pozdrowienia dla Joanny, już czas wypić jakieś malutkie winko!
Wrapki są ładne i misterne, ale dokładnie przypominają mi zapaski łowickie, choć takiego wrapa z czarnego moheru to zrobiłabym np. do teatru, ale ponieważ nie chodzę to nie zrobię,wyobraźcie sobie spotkanie w witrażowni "wtoreczek, czyli zlot cioteczek" i wszystkie ciotki przychodzą we wrapkach, sekta jakaś normalnie, albo zakon:)) zaczęłam zielony sweterek i oczywiście od plecków pewnie na tym skończę i będą to kolejne plecki do szafy których mam całą kolekcję:)) już niedługo powstanie ogromna narzuta patchworkowo-pleckowa.
Gośka
-
2006/02/17 17:48:42
Cześć Kalina! Wrapek - cudo! czekam na Twoje zdjęcie w nowej wrapkowej kreacji :o). Moje "olimpijskie" zmagania rozpoczęłam drugim crash-em bloga :-(... Wymiękłam... Na szczęście idzie wiosna :o) Nawet znalazłam bazie i je obfotografowałam z każdej strony, tylko niestety, , blog mi padł i nie mam gdzie tych bazi umieścić... Uważaj na Sralcię, bo jak Heniutek czuje wiosnę, to i ona też :O)))))))))
Ela
-
Gość: Kaśka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/02/19 19:04:56
Już chciałam wsiąść w samochód, pojechać i...przejść się odśnieżoną ścieżką dla człowieka, a nie stópkami przebijać się szlakiem wyznaczonym przez koty. To nie jest codzienny widok, to pełne zaskoczenie (podobno ma wrócić zima). Ale z wrodzonym optymizmem - czekam na wiosnę! Idea wrapków słuszna, ale chyba dla kobietek od 170 cm i niedowadze, albo sie srogo mylę i moje osobiste kompleksy wychodzą na świat. Mnie się marzy krótki ażurowy sweterek, tylko coś nie domagam w kwestii ażuru. Zmagam się z brązową spadkową wełną - absolutny brak pomysłu i wkurzające błądzenie we mgle.
Ale, ale! Tamdaram!!! Odnalazłam (szukając czegoś zupełnie innego i w zupełnie innym miejscu) Gośki wełnę!!!
Jeszcze trochę i stanę się całkowicie normalnym człowiekiem! HHMMM! No cóż, zawsze zostaną wspomnienia...
Kefir był dzisiaj na podwórku i ... nie odnalazł wiosny, nawet śladu. Szybko wrócił, mokry, oburzony taką ilością wody, mokrego śniegu, miałczał długo i przeraźliwie.
Bubu nie jest takim naiwniakiem, nic dziwnego, to jest BUBU!!!
Zupę właśnie przypaliłam, przyszła Mama i będziemy robić faworki! Trzymajcie kciuki!!!
-
2006/02/23 10:11:30
Hej, Kalina :o)
Wiosnę widzę czuć w Kalinin-gradzie, bo dużo o odtłuszczaniu. Oglądając modelki na zamieszczonych zdjęciach zaczynam podejrzewać u siebie anoreksję...
Jestem po kolejnych przenosinach... Zapraszam do odwiedzin ela.elk.pl
Ela
Spis moli