Blog > Komentarze do wpisu

Dziewczyna z zapałkami

Przeczytałam.

I nie zachwyciła mnie wcale, a wcale. Książka to lament po straconych 17 latach życia - tyle trwało małżeństwo bohaterki, z tym że podejrzewam, że jest to opis od urodzenia do śmierci małżeństwa Anny Janko, bo książka na kilometr pachnie piżmem autobiografii.

Takich opowieści, tym językiem snutych to słyszałam wiele (sama też je snułam), bo tak się gada i tym językiem podsumowuje przeszłość, gdy rozpada się wieloletni związek. Tyle że żadna z nas nie wpadła na pomysł by to spisać i opublikować. Bo taka opowieść jest ciekawa tylko dla tej osoby, która ją snuje, inne słuchają z poczucia przyzwoitości i świadomości, że: "dziś wysłuchasz, jutro będziesz wysłuchana". Jakiś czas temu czytałam poruszający skowyt porzuconej, nie mającej w sobie żadnej zgody na samotność kobiety - Badania terenowe nad ukraińskim seksem i do dziś ją pamiętam, pewnie dlatego, że w książce O. Zabużko czuć było ból, w książce A. Janko chęć dowalenia (przede wszystkim teściom, mężowi mniej, ale za to celnie i w podbrzusze).

Są i ładne fragmenty w tej książce – tam gdzie autorka (na co dzień poetka), opisuje codzienność wtrącając w to poetyckie, czasami niesamowite porównania. Niektóre to perełki warte zanotowania i zapamiętania, np. Moje małżeństwo ma "zimnicę" z wysoką gorączką. Ale nie jest tego dużo.

W pewnym momencie narratorka zadaje sobie takie pytanie:

A jak to opisuję? Albo pobrzękując łańcuchowym dowcipem (polska specjalność narodowa), albo napinając linkę feministycznego dystansiku (import z Zachodu).

Może tu jest pies pogrzebany? Że ja lubię z tą "linką"? Ten "dystansik" nie musi być "feministyczny". Ale ważne by był.

czwartek, 21 maja 2009, ninga

Polecane wpisy

  • Zarządzanie przez chaos

    Umawianie ekip jedna po drugiej cosik nie wychodziło: ci co mieli kończyć, robili sobie niezapowiedzianą przerwę, ci co mieli przyjść po nich, nie chcieli czeka

  • Przeczytane

    Wakacyjne czytanie, czyli cztery książki, których przeczytanie można sobie spokojnie darować Ekomąż i Ekożona Michał Vieweght Do Michała Vieweght mam sentymen

  • Backpackers 60+

    Pierwszą i najmocniejszą wpadkę zaliczyłyśmy jeszcze przed wyjazdem. Wszystko przez to, ze że bilety kupowałam na komputerze Ańćki: ponieważ nie pamiętałam hasł

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/05/23 11:47:31
Do tej pory czytałam same zachwyty nad tą książką. Miło jest poznać inny punkt widzenia. Sama jej nie czytałam, ale mam w planach, choćby po to, aby wyrobić własną opinię.
-
2009/05/24 22:29:25
A ja tę książkę odebrałam jako ironiczną retrospektywę :)
Spis moli