Blog > Komentarze do wpisu

Bardzo długi wpis o wszystkim

Niedawno zalała mnie lekka złość (pomieszana z zazdrością) gdy  przyjrzałam się bliżej sieci AA, temu jak sprawnie działa, jak jest atrakcyjna i dostosowana do potrzeb swoich klientów.  Teraz odkryłam kolejny system, który działa w tym kraju bez zarzutu - domową opiekę paliatywną. Dla całej reszty, bez takich ekstremalnych problemów, jedyną ofertą jest codzienna transmisja z sejmowych komisji śledczych.

Referendum w mojej gminie, tak jak się spodziewałam, nie wypaliło - ludzie nie poszli głosować. Dziwię się, bo powodów by się wściekać na "wadze" na pęczki. i chociaż w ten sposób można by im trochę przytrzeć nosa. Chociażby za dojazdy: 


PKP twierdzi, że to wszystko dlatego, że brakuje im taboru. Ale na to by jeździł specjalny pociąg, który jak rusza z Wwy zatrzymuje się dopiero na stacji za Grodziskiem Mazowieckim (mieszkają tam znajomi Władcy Mazowsza)  wagony są. I żeby to poważnie wyglądało, nie jedzie tylko jeden pusty wagon, ale pełny skład.

Byłam w tym tygodniu na spotkaniu, na którym m.in. składano relację z wizyt studyjnych w szkołach Walii i Finlandii. Zwrócono uwagę na umeblowanie klas. - młodsze dzieci siedzą tam przy dużych, złączonych stołach, a centralnym meblem w klasie nie jest tablica i biurko nauczyciela (tego ostatniego nie ma). Tym samym dzieci od początku uczą się pracować w grupie. A u nas ławka, ewentualnie pół ławki. Jasno ograniczone terytorium - ty, twój zeszyt, twoje zadanie i twoje oczy zwrócone na siedzącego na tronie nauczyciela. Może rzeczywiście jest to jedna przyczyn nieistnienia społeczeństwa obywatelskiego (tak sugerował prelegent).

Skończyłam szal dla Anki. Zużyłam jeden motek i ciut następnego (nie starczyło mi na kilka ostatnich rzędów) włóczki Himalaya Kasmir. Druty "4".

Brzeg zrobiłam za pomocą Elastic cast-off (nie wiem jak sobie moja babcia dawała radę bez Youtube.com).

Idąc za ciosem mam zamiar z tego napoczętego motka zrobić jeszcze jeden Heartland Lace Shawl, tyle że mniejszy (jeden motyw mniej) - powoli zaczyna mi przeszkadzać moje muzeum włóczek. Z jednego takiego muzealnego obiektu zrobiłam mały "itemik" - fioletową Quincy, pasująca do szala od Gumisia.

Porządnie zrobiona Quincy jest nawet całkiem twarzową czapką.  Cały myk polega na odpowiednim denku - ma nie ściągać czapki robiąc z niej szpiczaste "cuś", tylko nadawać jej  "toczkowaty" kształt.

Nikt mnie nie przekona, że koty są mądre. Mróz był taki, że wzięłam Sraluchę do domu. Nawet miałam w sobie zgodę, że jak jej się spodoba to tak zostanie.  Myślałam, że w końcu do niej doszło, że teraz to ja ustalam reguły gry i że w jej interesie jest się ze mną "dogadać". Dałam jej wybór: kupiłam małą kuwetę, kupiłam dużą kuwetę, kupiłam trociny, kupiłam żwirek.


 

Bez różnicy. Nie dała się przekonać. Za radą Joanny wpisałam w gugle "kot nie robi do kuwety". Niestety wersja "kot robi gdzie popadnie" nie występuje - kłóci się z kreowanym przez kociarzy wizerunkiem. W tej sytuacji, jak tylko mróz  trochę zelżał, wywaliłam ją z powrotem na dwór.

Dawno nie byłam na tak dobrym filmie. Co wiesz o Elly to rzadko spotykana w naszych kinach perełka.

Nie rozumiem, dlaczego ten film przechodzi tak bez echa. Współczesny Iran. Grupa przyjaciół jedzie na kilka dni nad morze. Jest wśród nich niedawno rozwiedziony Achmed i zabrana dla niego "do pary", tytułowa Elly. Jest wesoło,  beztrosko i tylko chusty na głowach kobiet mówią nam o tym, że to świat Islamu. Nagle wydarza się coś, co przewraca wszystko do góry nogami.  I wtedy okazuje się, że gdy dzieje się coś naprawdę, spod zachodniej powłoczki  natychmiast wyjmowane są klisze "tamtej", obcej nam kultury. Rewelacja!

Drugi film już był całkiem zwyczajny.


Podobał mi się ten film, ale przede wszystkim dlatego, że była to dla mnie  podróż sentymentalna. Opowieść o pierwszej miłości i o dojrzewaniu. W tle dyktująca warunki Historia lat 81-83,   z tym, że na co dzień niewiele ona ludzi obchodzi, co najwyżej wykorzystują ją do swoich małych  świństewek. I chyba to jest największą zaletą tego filmu - lata które zazwyczaj opowiadane są na patriotyczno - martyrologicznym zadęciu, opowiedziane są zwyczajnie, tak jak pamiętają ją świadkowie tamtych wydarzeń. W dodatku, co w polskich filmach rzadkie - nie wszystko jest dopowiedziane do końca, podsumowane wyjaśniająca rozmową, zakończoną dramatyczną kwestią. Ale czegoś brak - film nie porywa, ani nie urzeka. Niestety.

Przeczytałam dobrą książkę:



Książka to hymn autorki na cześć Nowego Jorku. 400 stron o miłości i zachwycie, uczuciach jakie każdego dnia, budzi to miasto w autorce, która świadomie wybrała je jako swoje miejsce na ziemi. .Napisane tak, że czyta się z zapartym tchem.

Zastanowiła mnie obserwacja tajemniczego C,:

I nagle C. - autor wielu znakomitych reporterskich zdjęć - powiedział: "Turyści mnie zasmucają: oni zawsze chcą fotografować tylko to, co widzieli na pocztówkach i w przewodnikach. Ja robię zdjęcie tylko wtedy, kiedy wiem, że patrzę na coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem".

Całkiem długą chwilę posiedziałam w grafice gugli i pooglądałam fotografie Diane Arbus. Rzeczywiście robią wrażenie.

Na dwie koniec ciekawostki.

1. Dostałam w mailu taką mapkę. Poszukałam w necie źródła, znalazłam tu.

Inspiracją pewnie była ta mapka.

2. Jedną ciotkę, co właśnie po trzech latach wróciła do kraju, zbulwersowało takie niewinne ogłoszenie:

Posiadam do wynajęcia ładne, jasne mieszkanie 3-pokojowe, o powierzchni 68 m2 na os. Oświecenia, nowe budownictwo, łatwy i szybki dojazd do centrum, na m-cu szkoła, przedszkole, kościół ...

Nazwała to przegięciem pały. W odpowiedzi posłałam jej takie ogłoszenie :

28m, okna na centrum Piotrkowa, wykończone pod klucz, kafle i armatura z Pewexu, 6 szwedzkich wind, internat ( w pobliżu ). Sprzedam katolikowi.

 

 

niedziela, 31 stycznia 2010, ninga

Polecane wpisy

  • Zarządzanie przez chaos

    Umawianie ekip jedna po drugiej cosik nie wychodziło: ci co mieli kończyć, robili sobie niezapowiedzianą przerwę, ci co mieli przyjść po nich, nie chcieli czeka

  • Przeczytane

    Wakacyjne czytanie, czyli cztery książki, których przeczytanie można sobie spokojnie darować Ekomąż i Ekożona Michał Vieweght Do Michała Vieweght mam sentymen

  • Backpackers 60+

    Pierwszą i najmocniejszą wpadkę zaliczyłyśmy jeszcze przed wyjazdem. Wszystko przez to, ze że bilety kupowałam na komputerze Ańćki: ponieważ nie pamiętałam hasł

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/31 20:06:47

W Irlandii tez dzieciaki pracuja od początku w grupach. Stoliki sa zestawione po 2(z tym, ze powierzchniowo są to duże stoły) i siedzi tam po 6-8 dzieci. każdy stół ma przypisany kolor(stąd córka mówi, że teraz jest blue, a wcześniej była red) i w ciągu roku jest rotacja, żeby dzieci pracowały w różnych grupach. Nauczycielki są dwie i cały czas między dzieciakami spędzają czas; pomagają, tłumaczą.
Myślę, ze to rozwiązanie jest naprawdę przyjazne dzieciom. Moja córka nie obraca sie tylko i wyłącznie w jednej grupie, ma szanse poznać i współpracować z każdym dzieckiem w klasie.


anka
-
2010/01/31 20:51:35
Nadszedł czas czapek i ta fioletowa wydaje się być całkiem interesująca a szal jest wspaniały. Ja czapek nienawidzę, może faktycznie jakiś ciekawy kształt zainspirowałby mnie? Kiedyś widziałam w te liście kapuściane, ale ja pewnie wyglądałabym jak sałata z reklamy Biedronki. Choć wzór super.
Mapka mnie rozbawiła w niedzielny wieczór przed telewizorem.....
A kocica się już chyba nie nauczy. Chyba, żeby miała możliwość wychodzenia w ciągu dnia. Na zachodzie mają koty takie okienka ale u nas nie ma nic takiego.....
-
2010/01/31 22:27:18
ksiazke mialam kupic, ale jakos tak zeszlo; czytalam regularnie blog autorki, ale ostatnio prawie wszystko skasowala, wiec chyba jednak kupie ksiazke :)
-
Gość: Moniek, *.chello.pl
2010/02/01 15:06:35
Mieszkałam w różowym kraju. Nie było różowo, choć jako osoba chroniona immunitetem dyplomatycznym nie uczestniczyłam w ani jednym czynie społecznym. No cóż, uciekłam jednak tak szybko jak to tylko było możliwe. A propos - uceczka Srali od kuwetowego WC wcale mnie nie dziwi - czy porządny kot mógłby srać do króliczych wiórków???? Kalina, zastanów się nad uszcześliwianiem kota w ten sposób, zanim ją namówisz na te wiórki, może spróbuj najpierw jakos przyzwyczaić do zmiany tożsamości, może załóż Srali uszy i ogonek króliczka Playboya...
I w ten sposób zaczniesz wynajmowac ogródek na godziny.
Milagros, nie martw się pogorszeniem wizerunku - naprawdę lepiej wyglądać jak sałata z biedronki niż jak Biedronka. klejne a propos - gdy jechałam ostatnio taksówką z zalodzonego Żabinńca taksówkarz omiótł mnie spojrzem, uśmiechnął się i wypalił:
"A to widzę, że panienka na próbną maturę jedzie".....
PS - kupię armaturę z Pewexu. Cena bez znaczenia.
-
2010/02/01 20:18:26
Mapka powala na kolana, śmieszne to i zarazem straszne. Chusta wyszła Ci przepiękna, u mnie niestety nie ma tego koloru a bardzo mi się podoba. Nabrałam ochoty na jej zrobienie, Twoje typy z reguły są dobre (taka India na przykład) A właśnie, dlaczego Ty tej Indii ostatecznie nie zrobiłaś? Co do kota to jest to pierwszy znany mi kot który nie robi do kuwety a przewinęło się u mnie tych kotów naprawdę wiele ( moi rodzice maja obecnie 7). Książkę jak zawsze dopisuję do listy. Serdeczności.
-
Gość: Ka?ka Gumi?, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/04 15:19:54
A zastanowiłaś się dlaczego Ty chcesz jechać do Nowego Jorku? To tak względem wypowiedzi nieznanego mi bliżej "C". Przypomnij sobie zdjęcia Tomka z Białorusi.
-
2010/02/14 17:29:06
Szal wyszedł przepięknie, a i czapka bardzo mi się podoba.
Nam trafiła się dosyć kulturalna kotka. Od dawna nie trzymamy w domu kuwety, tylko wypuszczamy ją na dwór, gdy tylko po swojemu poinformuje, że chce wyjść. Czasem zdarza się, że zostaje w domu cały dzień, bo córa zapomina wypuścić ją z domu przed wyjazdem do szkoły i Kari wytrzymuje jakoś do wieczora. Sralcia widać charakterną kotką jest i ma w nosie ogólnie przyjętą zasadę, że koty załatwiają się tylko tam, gdzie mogą zakopać to, co zrobią. ;-) Pozdrawiam, Ula
Spis moli