|
Blog > Komentarze do wpisu
Albo rybki, albo akwarium
Za dużo możliwości I jeszcze ci zakichani eksperci udawadniający na każdym kroku, że im dłużej człowiek pracuje, tym jest szczęśliwszy. Skoro nie ma pieniędzy na wypłacanie emerytur, to przynajmniej niech po 60-tce pracuje się krócej (z dwojga złego wolę 60% pensji za trzy dni pracy, niż 15% za bycie na emeryturze). Z każdym rokiem, przy tej samej rutynie dnia, wszystko zajmuje więcej czasu, tak że w subiektywnym odczuciu, tego czasu ma się coraz mniej. Gdy w wieku 67-lat będzie się pracować na pełny etat, można nie móc już znaleźć czasu na przeczytanie artykułu, a co dopiero książki. Czy na wzięcie do ręki drutów. Na coś tak czasochłonnego jak Funchal moboius to już teraz jestem za stara, ale zanim sobie to uświadomiłam, miałam już to na drutach. Nie do końca też wiem, z czym ja to będę nosić? Robię z kupionej u Marty Scrumptious 4-ply. Wełna cudna.
Zaczęłam na drutach 2.5 - zrobiłam 5 cm i sprułam bo wychodził sztywny dywanik. Wzięłam 3.5, wychodziło ślicznie, ale nie wiem jakim cudem dopiero po 15 cm zauważyłam, że źle zaczęłam i powstawała mobiousowo skręcona wstążeczka. Do trzech razy sztuka:
Całość ma mieć 392 rzędy. Oczami wyobrażni nie umiem zobaczyć końca tej dłubaniny. A życie i bez tego chłoszcze. Miałam w tym tygodniu nurzać się w krakowskiej kulturze wysokiej, ale w ostatniej chwili, gdy byłam już na dworcu, zadzwonił Moniek z hiobową wieścią o anginie ropnej Kalinki. I tak zamiast do Krakowa, pojechałam do Otwocka. A tam oprócz brydża, inwazja myszy.
Podobno ten dziwny pies, to nie efekt zaćpanej fantazji współczesnych psich demiurgów i już w średniowieczu był hodowany jako łapacz myszy. Kolejny oskarowy faworyt "zaliczony".
I kolejne phi. Bajeczka o przystojnym bogatym tatusiu, który nagle zostaje wyrwany ze słodkiej roli nieobecnego w domu pracoholika: żona ulega wypadkowi i musi się zająć dwoma nastoletnimi córkami. Wszystko zgodnie ze schematem: na początku nie daje sobie z niczym rady, w końcowej scenie cała trójka tworzy zgodną rodzinę. W tle Hawaje - zdegustował mnie ten turystyczny betonowy przeludniony turystyczny "raj". Piękne to Hawaje były. Dziś można to powiedzieć jedynie o prywatnych terenach, enklawach na które i tak nie można wchodzić. To samo i o filmie. Jeżeli nawet można mówić o urodzie G. Clooney'a, to też w czasie przeszłym.
Róża
1945 rok na Mazurach. Jest jeszcze trochę rdzennych mieszkańców, ale powoli już napływają przesiedleńcy ze Wschodu. Dla tytułowej Róży, wdowy, której mąż walczył po niemieckiej stronie, wojna i jej okrucieństwa zaczęły się dopiero wraz z nadejściem Armii Czerwonej. I tak jak dla innych Mazurów, nie skończyły się z końcem walk. Trochę zbyt łopatologicznie. 1945 rok: Niemcy to budzące wspólczucie ofiary, Rosjanie to zwycięzka dzicz. Chociaż i tak trzeba docenić, że jak na polski film historyczny, nie wszystko jest biało-czarno, a tylko prawie wszystko. Ale pomijajac tę historyczną otoczkę, dobry film o losie cywilów, zwłaszcza kobiet w czasie wojny.
Z frontu konsumenckiej porażki 2:0 dla Mediamarketu, mają moje pieniądze i monitor. Próbując zdobyć kontaktową bramkę zwróciłam się o pomoc do Powiatowego rzecznika konsumentów. Odpowiedział już następnego dnia; ... żeby więc przygotować sprawę do sądu należy listem poleconym do sprzedawcy wysłać odstąpienie od umowy: w związku z nienaprawieniem lub wymianą wadliwego monitora zakupionego dnia .... odstępuję od umowy i żądam zwrotu ceny monitotra w kwocie ......... do dnia ............. przekazem na adres .............. lub przelewem na konto................................................ Po dacie wskazanej w piśmie proszę o kontakt, przygotuję Pani pozew (jeśli sklep nie odda pieniędzy). Krzyknęłam Do boju i poszłam na pocztę, Ceneo.pl też jest niezłe. Napisałam do nich taki mail: Jakiś czas temu kupiłam kiepskie żelazko. Napisałam o nim kilka gorzkich słów. Nie pasowały do zachwytów - mój komentarz nigdy się nie ukazał. Nie muszę chyba mówić, że mój mail pozostał bez odpowiedzi. niedziela, 26 lutego 2012, ninga
TrackBack
Komentarze
2012/02/27 10:26:00
Z tym wiekiem emerytalnym to wierzę, że ten rząd polegnie i całkiem nowa ekipa będzie miała coraz to inne ciekawe pomysły. Po ostatnich działaniach coś się wali w naszej ekipie, co może zaowocować innymi pomysłami. Bo nie wyobrażam sobie 67 letniej pani w przedszkolu, chirurga- neurologa czy też bufetowej w nocnym klubie. Już starsze aktorki mają duży problem z rolami. A instruktorki tańca? Natomiast wierzę, że w instytutach czy innych firmach tego typu gdzie geriatria i teraz ma się dobrze, nic się nie zmieni....
Oskar dla Agnieszki Holland przepadł. Po raz kolejny potwierdziło się, że świat żyje innymi sprawami i nasze rozdrapy wojenne nie są po tylu latach interesujące..... Zyczę aby duch bojowy w walce ze sklepem nie dla idiotów nie opadł. A na myszy jest dobra moja Larwa, mogę wypożyczyć, ona to lubi a i szczura zmoże..... 2012/02/28 16:50:34
Clooney już dawno nie jest dla mnie aktorem, który by mnie do filmu przyciągną. Chociażby tak, jak Meryl Streep do Iron Lady, który to film obejrzałam tylko dla niej. On się dla mnie do czasów Ostrego Dyżuru w ogóle nie zmienił, jego środki wyrazu takie same, jakby się nie rozwijał. Poza tym ma manierę, która mnie denerwuje, to samo co u Durczoka, jak coś mówi, tak dziwnie buja ramionkami, jakieś nerwowe to czy co?
Róży jestem bardzo ciekawa, ale cóż, muszę czekać na dvd albo emisję w TV
Gość: moniek, 89-73-76-156.dynamic.chello.pl
2012/02/29 00:01:27
Dowiedziałam się przypadkiem, że Róża jest ważniejsza nawet niż "Karol, człowiek, który został papieżem". Gdyby np. Zanussi nakręcił coś pomiędzy, czyli np. "Papież, który został Różą", albo "Róża, która została papieżem" - to dopiero byłby kinowy hicior.
W tym filmie - poza arcypoważną tematyką - zastanowiło mnie jedno - jak można było masowo, notorycznie i bez Playboya przed oczami gwałcić tak brzydkie baby???? Przecież w tym filmie nie ma ani jednej przyzwoicie wyglądającej i ubranej kobiety. No, może poza Jadźką - ale co to za baba, co siedzi cały czas na strychu i w dodatku ubiera się jak facet??? Kazią Szczuką i tak nigdy nie będzie. Gwałt na Kindze Preis - fryzura z wyżymaczki, 80 kilo plus seksowne szare pończochy na wiązankach - przepraszam, ale wygląda to jak porządne sajens fikszyn. Chyba, że nie doceniam radzieckich chłopców. Film obrzydliwy, epatujący brzydotą, wręcz turpizmem, nadrealizmem i całym arsenałem wizualnego paskudztwa wywołał we mnie po prostu wstręt. Żelaznej Damy nie widziałam i jakoś nie zamierzam, może gdyby Dżordż Kluni jako dr Dug Ross z Ostrego Dyżuru leczyłby z Alzheimera Margaret Tatcher, to może bym poszła... kto wie... Chłopak się uwział na kapitalizm, korporacje, wuja Sama i się w kinie marnuje, kręci jakiś postmodernistyczny antykapitalistyczny bełkot, a tak to mógłby grać tylko lekarzy i 50% widowni od razu omdlewałoby z rozkoszy. Oskar za całokształt - murowany. Oskarową galę najcelniej skomentowała Kalinka: -Mamusiu, a dlaczego ta pani ma tylko jedną nogę?
Gość: moniek, 89-73-76-156.dynamic.chello.pl
2012/02/29 00:09:33
2 marca jest w Warszawie koncert Marka Dyjaka
www.ochteatr.com.pl/marek-dyjak-moje%20fado Byłam w Krakowie. Nigdy nie zapomnę tego dnia. A ja Wam polecam wcale nie "Złotą Rybę", ale perełkę wyśpiewaną razem ze Stanislawą Celińską. www.youtube.com/watch?v=mlYpI-pVPxM |
|
Dla mnie to jeden z ważniejszych i lepszych polskich filmów ostatnich lat. Cieszę się, że nie piszesz o brutalnych scenach w filmie, bo już mnie mdli od komentarzy skupiających się tylko na tych scenach, że za dużo, że za mocno, że ktoś wyszedł z kina, że nie dał rady. Bez tych scen nie byłoby tego filmu. Tak było, tak się zachowywali radzieccy żołnierze (pewnie i niemieccy też i żołnierze innych Armii i z późniejszych lat, ale nie o nich był film) i rozprawianie na temat zasadności tych scen odbiera całą głębie temu boleśnie pięknemu filmowi.
Kilka dni temu przeczytałam reportaż zamieszczony w Dużym Formacie z 2009 roku o kobiecie (teraz może już nie żyje), która wspomina swoje wojenne i powojenne losy. Mieszkała na Kaszubach, mężem był jej Joachim wcielony do Werhmachtu, zabrany po 3 tygodniach sielanki małżeńskiej na front.
To co ta kobieta przeżyła starczyłoby na kilka filmów. Dwa razy była tzw: branką czerwonoarmistów, potem wywieziona na Sybir, gdzie z powodu trudnego do wymówienia nazwiska i imienia zmieniono jej dane, w związku z tym uznano ją w kraju za zmarła. Do Polski wróciła zupełnie nie dawno.
Czytałam to ze zgrozą, a przy przytoczonych słowach Stalina, że żołnierz radziecki po grozie frontu ma prawo wziąć sobie kobietę, przecież tak dawno z nią nie obcował. Nic w tym złego jeśli zrobi to przy użyciu siły, bo radziecki żołnierz może i już. Osłabiło mnie to zupełnie.
Może jak się zdecyduje napisać coś na temat Róży, to zamieszczę skan tego reportażu, bo jest niejako uzupełnieniem Róży.
Pozdrawiam serdecznie. Wybacz tak długi komentarz, ale widocznie ta Róża siedzi mi kolcem w oku:)