Blog > Komentarze do wpisu
Przeczytane (35)

Fajne doświadczenie. Dwie książki - czytana jedna po drugiej -  o tej samej rodzinie. Te same historie, te same anegdoty. Ale jednak trochę inaczej opowiedziane, więc i inaczej brzmiące. 

Kisielewscy  Mariusz Urbanek

Pierwsza woda po Kisielu Jerzy Kisielewski

Jerzy Kisielewski pisze w swojej książce w zasadzie tylko o Kisielu i Wacku, o sobie i o siostrze niewiele. Ale - co oczywiste - w porównaniu do książki Mariusza Urbanka - jest bardziej ciepła i osobista. 

W książce Urbanka jest za to więcej o protoplastach rodu i jego opowieść w zasadzie kończy się na Kisielu, o jego dzieciach, w tym i karierze Wacka, niewiele. Nie czytałam książki Urbanka o Stefanie z 1997 roku (Kisiel), więc być może autor uznał, że nie będzie się aż tak powtarzał. A postać Kisiela bardzo na czasie - może dlatego Iskry wznowiły tę książkę (pierwsze wydanie było w 2006 roku, teraz drugie i ebook)? Prawie codziennie tłumaczymy rzeczywistość, odwołując się do jego najsłynniejszego określenia. 

Trzeba przyznać, że Kisiel miał po kim odziedziczyć gen "oryginała", pierwszy Kisielewski, jaki pojawił się na kartach historii (legiony itp), pradziadek Stefana, Daniela, miał dość oryginalny pomysł na życie rodzinne.

Po ukoń­cze­niu stu­diów zo­stał ad­wo­ka­tem i oże­nił się z pan­ną Wa­le­rią Ro­ści­szew­ską, przy­rod­nią sio­strą księ­cia Au­gu­sta Wo­ro­niec­kie­go, któ­re­go od cza­sów re­wo­lu­cji wę­gier­skiej na­zy­wa­no „czer­wo­nym księ­ciem”. Księż­nicz­ka Wa­le­ria mo­gła so­bie po­zwo­lić na ewi­dent­ny me­za­lians, bo nie li­czy­ła się z ni­kim i z ni­czym, co jed­nak w wy­pad­ku pan­ny z ary­sto­kra­tycz­ne­go rodu na­zy­wa­no eks­cen­trycz­no­ścią (...) Nie­spo­dzie­wa­nie dla wszyst­kich rzu­cił pa­le­strę i prze­niósł się z żoną naj­pierw do Tar­no­wa, a po­tem do ma­łe­go fol­warcz­ku pod mia­stem. (...) Licz­ne swe po­tom­stwo schło­pił, nie da­jąc dzie­ciom żad­ne­go wy­kształ­ce­nia. Do­cho­dów z ubo­gie­go fol­war­ku szyb­ko jed­nak za­czę­ło bra­ko­wać. By za­ro­bić na chleb, Da­niel za­czął da­wać lek­cje kon­tre­dan­sa i lan­sje­ra w Tar­no­wie i oko­li­cach . 

Ale bez uciekania się do takich skrajności, jego życie pokazuje, że da się ciekawie w nieciekawych czasach. Bo najciekawsze fragmenty są o czasach socjalizmu. Cały czas czytając coraz bardziej uświadamiałam sobie do jakiego stopnia zatoczyliśmy koło.

Rozmowa, która miała miejsce po zamknięciu Tygodnika Powszechnego:

Uczci­wych lu­dzi, jak Tu­ro­wicz czy Go­łu­biew, li­kwi­du­je­cie, a od­po­wia­da­ją wam ter­ro­ry­ści z PAX-u.– Wła­ści­wie ma pan ra­cję – od­parł Pu­tra­ment – lecz co na po­rząd­nych lu­dziach moż­na w po­li­ty­ce zbu­do­wać? 

Z kolei ten pogląd Kisiela może stanowić uzasadnienie oglądania TVP Info - do mnie nie przemawia, bo jestem w tym punkcie nieprzejednania, ale jak ktoś chce.

Zapytany, dlaczego ogląda telewizję, z której sączą się najgorsze kłamstwa, odpowiedział, że Wolna Europa mówi to, co on wie. Natomiast telewizja polska opowiada mu rzeczy, których nie rozumie, więc to go ciekawi.-

Obie książki się dobrze czyta. i w obu przypadkach, opisywane postacie tak ciekawe, że po przeczytaniu pozostaje spory niedosyt. 

Przeczytałam jeszcze jedną książkę Urbanka: Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie

O Wieniawie przypomniała sobie przy okazji wspomnień Moniki Żeromskiej, często o nim wspominała. Jasno z nich wynikało, że etykietka birbanta i hulaki, z jaką przeszedł do historii, nie jest sprawiedliwa. Potwierdzenie tej opinii łatwo można znaleźć w książce Urbanka.

Jest nie tylko o kopalnią anegdot - z tym, że albo Wieniawa był tak dyskretny, że o jego podbojach miłosnych wiadomo niewiele, ponad to że były, albo Urbanek postanowił nie bawić się w Pudelka, bo o tym kawałku jego życia niewiele. Ale i bez tego postać więcej niż barwna. Pewnie nie raz - wobec powstałego podziału - co odważniejsi będą się powoływać na jego zdanie Dla mnie wszystko jedno z kim wódkę pić, byleby tylko zimna była (wypowiedział je, gdy zarzucano mu, że pije z Broniewskim). Ale nie tylko z tego powodu nie nadaje się na dzisiejsze ołtarze. Nie wiedziałam o tym jak skończył ulubieniec Piłsudskiego. Tzn. o tym, że popełnił samobójstwo wiedziałam. Ale do jakiego stopnia był zaszczuty nie. Pytanie czy to na pewno było samobójstwo, też jest otwarte.

Czyta się tę książkę Urbanka, jak jego wszystkie książki, wszystkie dobrze. Ale jak zawsze, tak i w przypadku tej książki, jak coś zaciekawi, odpowiedzi trzeba już szukać gdzie indziej. Tyle, że przestało mi to przeszkadzać - jest to jednak literatura skierowana do tzw. szerokiego odbiorcy. 

sobota, 27 sierpnia 2016, ninga

Polecane wpisy

  • Przeczytane

    Wakacyjne czytanie, czyli cztery książki, których przeczytanie można sobie spokojnie darować Ekomąż i Ekożona Michał Vieweght Do Michała Vieweght mam sentymen

  • Przeczytane

    Komeda Magdalena Grzebałkowska To nie jest najlepsza książka Grzebałkowskiej. Trudno winić Grzebałkowską o to, że nie dotarła to zbyt wielu materiałów o Komedz

  • Przeczytane 2018

    dobra książka Księga wyjścia Mikołaj Grynberg Dwadzieścia kilka (z ponad 80 odbytych) rozmów z osobami pochodzenia żydowskiego, które w 1968 roku, zostały post

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Spis moli