Blog > Komentarze do wpisu

Google już wie, że za chwilę jadę do Wietnamu i bombarduje mnie ofertami hoteli. My tymczasem dajemy sobie radę bez niego (w roli gugla występuje synek) i jeden mamy już zabukowany: w Sajgonie zatrzymamy się w Quan Hotel. 


Ale to dosłownie za chwilę. Na razie finalizuję kompletowanie ekwipunku. Kupiłam w końcu torbę (szukałam tylko wśród takich z bocznymi kauczukowymi kółkami). Kosztowała mniej niż myślałam, więc dołożyłam plecaczek (polecam equip.pl). Można przed zakupem pojechać na Człuchowską i wziąć do ręki. 


Nie udało mi się kupić kurtki przeciwdeszczowej i muszę wziąć czerwony, do niczego nie pasujący sztormiak. Za to kosmetyków, leków, preparatów mamy takie ilości, że w hotelowych łazienkach będziemy się pindrzyć niczym małpy w kąpieli. 

babcia trendsetterka  
Przy okazji polecam polskie kosmetyki Nacomi

Wypróbowałam maskę do włosów, scrub do pięt, teraz maziam się ich kremem i olejkiem arganowym do twarzy (ten ostatni w zakręcanej buteleczce !) i jestem coraz bardziej zadowolona. I co ważne: nie piecze mnie w oczy, więc może rzeczywiście, tak jak twierdzą, czysta natura.

Zdążyłam ze słowiczymi getrami:
Wełna Drops Fabel - 2,5 motka czarnej
Druty - 2,5
Ściągacz na okrągło 72 oczka
Potem, po dodaniu dwóch oczek brzegowych na dwóch drutach 30 oczek dżersejem, reszta ściągaczem. Na koniec znów ściągacz na okrągło.  

Jackie

Osią filmu jest udzielony tydzień po zamachu wywiad.  Opowiada w nim o  tym, jak mając pełną świadomość, że znajduje się w centrum historii, nie poddając się rozpaczy po śmierci męża, ani niepewności co dalej, reżyseruje wielki spektakl.  Stawką jest to, by pogrzeb JFK przeszedł do historii, tak jak przeszedł pogrzeb Lincolna.

Film to popis gry Natalie Portman. Tak jak Jackie reżyserowała historię, tak tu Portman odgrywa na wysokim „c” spektakl o amerykańskiej ikonie. Trudno się z nią (i z grana przez nią w tym filmie postacią) utożsamiać, można jedynie z oddali podziwiać.

La La Land


Gdybym się dowiedziała, że La La Land nominowano do 14 Złotych Malin uznałabym, że to jednak przesada. Porównywalna jedynie z nominowaniem tego filmu do Oscara w 14 kategoriach. Nie mam nic dobrego do powiedzenia na temat tego filmu.

Nawet Ryan Gossling mnie znudził. Grepsy z Casablanki wolę w oryginale. 

 

 dobry film  

Manchester by the sea


Nie przepadam za melodramatami, a ten wpina w fotel.

Opowieść o tym, jak trudno poradzić sobie z traumą. Największą ma główny bohater, ale nie on jeden. Nie od razu wiemy dlaczego tak dziwnie się zachowuje, powoli staje się to dla nas jasne dzięki retrospekcjom. Małe amerykańskie miasteczko, cały czas przewijają się te same twarze, w kolejnych scenach raz występują jako bohaterowie, raz jako statyści. Nie przegadane. Sporo ciętych, pełnych humoru dialogów. Co jakiś czas genialna scena. Nie wiadomo kiedy ta opowieść tak wciąga, że  z żalem patrzy się na końcowe napisy.

To ten film zasługuje na dużo Oscarów.

 

Sztuka kochania

Całkiem dobry film, Może bez rewelacji, ale pełen bardzo prawdziwych scen. Nie dziwię się, że nie podoba się facetom (zanim poszłam, brałam udział w dyskusji na fejsie, gdzie wylewali wiadra zniesmaczenia) - nie wypadają w nim najlepiej. Jest w tym filmie taka scena: noc, dzieci śpią. Wisłocka dowiaduje się, że mąż oświadczył się jej przyjaciółce, z którą żyli w trójkącie. Mówi mu by natychmiast wyniósł się z domu. On biegnie do sypialni, budzi kilkuletnie dzieci, sadza je na kuchennym stole i mówi im, że właśnie mamusia wyrzuciła tatusia z domu i on sobie pójdzie i nigdy więcej go już nie zobaczą. Czy dotrzymał tej obietnicy dowiem się, jak przeczytam książkę.

niedziela, 05 lutego 2017, ninga

Polecane wpisy

  • Patataj

    Jak zawsze po zwolnieniu, tzw. okoliczności zewnętrzne zmusiły mnie do przejścia z kłusu w galop. Stąd wszystko robię - również i ten wpis - w rytmie patataj. T

  • Znacie to?

    Znamy! Nawet udało mi się schudnąć 2 kilo. W święta nie szalałam: na obiedzie u Joanny zjadłam tylko to, co na zdjęciach. Cel - zapiąć się w Lewisach 501 rozmia

  • Ciotka zepsute kopytko

    Z nostalgią wspominam nie tak w końcu dawne czasy, gdy wszystko było u mnie w miarę przewidywalne, a ja na większość rzeczy potrafiłam znaleźć czas. Nie wiem co

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: moniek, *.logitus.pl
2017/02/05 21:08:10
Mój Google jest lepszy, bo wie, że wybieram się do San Escobar.
-
2017/02/06 05:33:09
Wszystko spada na psy, przestaje ogladac Oscary; udanej podrozy:)
-
2017/02/06 09:47:35
Najbardziej w podpowiedziach internetowych wzrusza mnie to, że zwykle są spóźnione. Mnie bombardują teraz ofertami hoteli w Gdyni - zaczęły po zarezerwowaniu przeze mnie hotelu. Tak samo jest ze sprzętem, ciuchami...
Wrrr!
Ja akurat należę do fanów "La La Land", ale pisałam o tym. Natomiast "Sztuka kochania" podobała mi się. Uważam zresztą, że w obecnych czasach to ważny film i to z rożnych powodów. Urocze jest choćby to jak się zmienił stosunek kleru do spraw seksu (pomijam oczywiście tego protestującego klechę). Mało kto wie, że w tamtych latach Lew Starowicz wykładał na KUL. Natomiast nie leży mi Boczarska. W scenach późniejszych (Wisłocka w chustce) miałam wrażenie, że to przebieranka i że ona uda. Za to Lubos genialny. Niech faceci patrzą na niego, a nie na Adamczyka i niech się uczą, to nie będą potem sarkać na film:)))
-
Gość: moniek, *.logitus.pl
2017/02/06 10:43:06
Z tą postępowością Wislockiej to gruba przesada. Był swietny artykuł w Krytyce Politycznej o konserwatyzmie Wislockiej, jej poglądach antyaborcyjnych, krytyce nowoczesnej antykoncepcji I bardzo patriarchalnym spojrzeniu na model rodziny. W czarnym marszu to ta Pani raczej by nie poszła.
-
2017/02/07 10:34:14
Mnie z kolei torturują butami Deichmanna bo sobie zamówiłam jedne adidasy na Afrykę, może się nie rozpadną a są przewiewne. Co do walizek odkryłam urok walizek z 4 kółkami, są znacznie wygodniejsze niż te, które trzeba przechylać. Taką dostałam jako rekompensatę w zamian za rozwalenie mi kółek przez przewoźnika gdy wracałam z Lusaki.
Wisłocka mi się podobała - tak sobie właściwie to wszystko wyobrażałam, że było w latach 70. Lalaland raczej średnio jako popłuczyny po Grease czy Xanadu, bo choć lubię filmy muzyczne, ten miał za mało wdzięku a ta "chemia" o której piszą -dość mocno przereklamowana a marzenia versus rzeczywistość - naciągane.
Udanej podróży a zwłaszcza cierpliwości w siedzeniu w samolocie przez wiele godzin. Choć ponoć rekord to 14 h lotu non-stop
-
Gość: moniek, *.logitus.pl
2017/02/28 10:20:14
A BLOG GDZIE???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? NO ILE MOŻNA CZEKAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Spis moli