Blog > Komentarze do wpisu
We własnym sosie

Tydzień w miłym towarzystwie.

Najpierw we własnym. W niedzielę coś mnie zaniepokoiło, w poniedziałek pognałam do lekarza (2 wizyty + badania), ale tak na wszelki wypadek postanowiłam zarejestrować to i u "państwowego". 45 minut w kolejce i najbliższy termin na koniec lipca. I tak dobrze, że udało mi się wypertraktować opcję: obcy lekarz na koniec kwietnia. Wszyscy wiedzą, że tak będzie działać pigułka dzień po na receptę. To nowa rzeczywistość. Ze starej dalej  nieustannie dziwi to, że w tych kolejkach nikt nie czyta, słucha, czy nawet i dzierga. Kolejka stoi pogrążona w ciszy i ożywa jedynie gdy ktoś usiłuje ją ominąć.  

Dostałam kapkę zwolnienia, więc chwilę posiedziałam w wiosennym, słonecznym, Brwi. 

W środę, w wypełnionej po brzegi sali kina Muranów był pokaz filmu Rodeo - przypomnienie najważniejszych wydarzeń ostatnich 18 miesięcy. Film ma być udostępniony na Youtube, jak już go wstawią, warto  zobaczyć.

 

Po filmie dyskusja z czwórką polityków jak "wypisać" PIS


Gdy na koniec Pacewicz zadał pytanie, czy politycy opozycji nie będą potrafili wykorzystać nadarzających się okazji i wszystko spier ..., większość sali (ja również) podniosła rękę na znak, że tak. Nie musiałam słuchać tej dyskusji, by być o tym przekonana. 

Za to sala  była ciekawsza. Sporo znanych twarzy, mądrych ludzi, wielu z nich interesuje się polityka. Pytania zadawał m.in. Krzysztof Łoziński, Stanisław Tym. Nikogo na takim poziomie w polityce nie ma, po żadnej ze stron.

W czwartek u Warlikowskiego było spotkanie z Hanną Krall, ale zamiast tam, wylądowałam w Polin na wykładzie Marcina Zaremby Pogromy i napaści na Żydów w Polsce. 

  

W dużej auli było zajętych z 1/3 miejsc. Jak dla mnie wykład był zbyt "popularnym" poziomie. Niestety niewiele się z niego dowiedziałam, a też znowu wcale nie aż tak dużo wiem na ten temat.

Ruszyłam z ogrodem. To co wyłania się po zgrabieniu, to skrzyżowanie klepiska z perzowiskiem i w żadnym wypadku nie zasługuje na nazwanie tego trawnikiem.

Kwiaty pod płotem już przekwitają, jak babcia z bajki wiążę z brzozowych witek pączki chrustu, na tarasie posadziłam pierwsze zioła

Jest  tym wszystkim, dająca spokój monotonia pór roku. Im jestem starsza, tym bardziej to odczuwam. 

W niedzielę miał być brydż, ale kart było jak na lekarstwo, bo na miejscu zostałyśmy zasypane nieprzebraną liczbą worków z ciuchami.

Kilka godzin przeglądania 


Po co ludzie gromadzą tyle rzeczy nie wiem. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie minimalizm. Wprawdzie i tak byłam najbardziej asertywna, bo wyszłam tylko z 3 workami, podczas gdy inne ciotki miały ich przynajmniej dwa razy więcej. Ale te 3 worki też trudno nazwać minimalizmem.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017, ninga

Polecane wpisy

  • Przeczytane 2017

    dobra ksiażka Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową Ziemowit Szczerek Tym razem Ziemowit Szczerek jedzie przez Europę Środkową. Jed

  • Przeczytane 2017

    Książki Hanya Yanagihara przeczytałam zgodnie z tym jak się ukazywały, czyli nie zaczęłam od Małego życia , które przyniosło jej sławę, tylko od debiutanckich L

  • Przeczytane 2017

    Patrick Melrose Edward St. Aubyn W Polsce pięć książek Edwarda St. Aubyna, opowiadających historię Patricka Melrose: Nic takiego; Złe wieści; Jakaś nadzieja;

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/04/10 08:23:56
Ja niestety nie jestem minimalistką. U mnie rzeczy same się pojawiają. W wakacje pozbywałam się rzeczy. I pozbyłam się mnóstwa. Co z tego, skoro mnóstwo zostało? Plus taki, że teraz się kontroluję. Gdy widzę ładny kubek, to go nie kupuję, pamietam, że wyniosłam z domu sporo kubków:)))
Spis moli