Blog > Komentarze do wpisu
Zawsze może być gorzej

Dopadła mnie choroba mamy - dobrze nie jest. Ale też, jak na razie, jest nadzieja że to tylko stan przejściowy. W jeden dzień - na wizytę + leki, wydałam 1/2 przeciętnej emerytury i się zastanawiam skąd oni biorą to poparcie?

W każdym razie o kręgosłup trzeba dbać, bo nawet mnie zdziwiło jak oczywiste było dla pani doktór z poradni bólu, że z powodu kręgosłupa można wyć z bólu. Kolejny raz obiecałam sobie, że zadbam o swój - jak na razie swoje dbanie ograniczam do krioteriapii, o ćwiczeniach, które są tu podstawą tylko myślę.

W tym tygodniu na Wołoskiej, gdy wracałyśmy z kolejnej krio, Gumiś na szpitalnym trawniku znalazł grzyba:

Szłam przed nią i oczywiście go nie zauważyłam.  

Przez chorobę mamy zrobiłam się mniej ruchliwa. Dotarłam na spotkanie Filozofii Ogrodzie, ale nie wyglądało to tak jak na tym zdjęciu. Padał deszcz i przenieśliśmy się do foyer.

 

Było to kolejne spotkanie z Andrzejem Lederem. O tym, czy i w jaki sposób historia wpływa na teraźniejszość i czy czy psychoanaliza jest dobrym narzędziem do rozumienia historii? Ciekawe, ale spodziewałam się czegoś więcej. Może jestem zbyt przyziemnie przyczepiona do bieżących wydarzeń?

Bo to co za oknem straszy.

Kiedyś tam mieliśmy nadzieję, czekaliśmy aż otworzą się przed nami drzwi na zachód. Dziś już nie ma wątpliwości, że właśnie się za nami zamykają.  Jedno i drugie na wyraźne życzenie narodu.

Trzy lata temu, należałam do tych, którzy nie rozumieli dlaczego nie jest traktowane poważnie, to co jest otwarcie zapowiadane i do białej gorączki doprowadzały mnie teksty, że jesteśmy w UE, że są ramy, poza które nie da się wyjść ... Dziś z kolei nie rozumiem, tych którzy uspokajają, że ONR może liczyć na co najwyżej 15%. ... Jeżeli nie stanie się coś, co zakłóci obecny marsz wydarzeń, prędzej czy później dojdą do władzy. I chyba zaczynają sobie z tego zdawać sprawę, sądząc z wypowiedzi ich liderów. 

I mam na dziś ćwiczenie:

Jest rok 2020. Ci co zawsze palą na rynku kukłę, już nie anonimowego Żyda, ale kogoś z dzisiejszej "elyty", w telewizji dają ordynarne kuplety, kpiny z urody, wdzięku i sex appealu lwic prawicy, w prasie ordynarne demaskatorskie artykuły o ich życiu osobistym.

Współczujesz?

Ale jak dla mnie już dziś uszło stąd życie. 

Pod Sejmem nie było tłumów. Policji też się ich nie spodziewała, bo poza otaczającym Sejm kordonem, nie było jej zbyt wiele. Śmieszne było to, jak licznie broniła kilkuosobową "kontrmanifestację"

W każdym razie dożyłam czasów, gdy takie transparenty wznosi się przeciwko "większości"

Nie tylko pod Sejmem nie ma tłumów. W lipcowy wieczór, w środku tygodnia,  poszłam z Joluśką na spacer nad Wisłą. W pobliżu knajp  było trochę młodzieży, pili piwo, ale tłumami bym tego nie nazwała.   

Zamykamy się w prywatnych kręgach, ale z moich obserwacji wynika, że więcej w nich wina, niż radości.

A w tym tygodniu, zupełnie przez przypadek dowiedziałam się o "waku". Również i w mojej, podmokłej okolicy kopane są stawy:

I można na nich popływać na "waku". czyli przypiętej do drutu desce.


Marianna jest w moim wieku, dzielnie uprawia i twierdzi że robi niesamowite postępy. Może i ja się skuszę. W Brwi też już jest Wake Family.

A po kilku latach od wycieczki do Gruzji, gdzie zajadałam się tamtejszymi pierogami, trafiłam do knajpy gdzie je serwowano, tylko były podawane jako ormiańskie.

Polecam. Pyszne. 

niedziela, 16 lipca 2017, ninga

Polecane wpisy

  • Zasada NNPD

    NPPD - czyli nigdy nie dojadaj po dziecku. Złamanie tej zasady, plus wcześniejszy powrót do alkoholu (np. wczorajsze dwie butelki wina to 1000 kcal) kosztowało

  • Al-Kalina

    Al-Kalina, czyli zrobione na Szarotkach twarzowe zdjęcie kobiety w pewnym wieku Jeżeli chodzi o druty mam zwyżkę formy, czyli cały koszyk pomysłów, a czas poka

  • Przeczytane 2017

    dobra książka Krzyżyk niespodziany. Czas Goralenvolk Paweł Smoleński , Bartłomiej Kuraś Bardzo ciekawy reportaż o jeszcze jednej, ukrytej pod dywanem, karcie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/07/17 10:24:27
Gdyby nas na manifestacji było tyle, że zajęlibyśmy obszar od Sejmu do Pałacu Prezydenckiego, to może mogłoby to odnieść skutek. A tak?
Ja należałam do optymistów, którzy uważali, że PiS może co najwyżej rozwalić budżet. Pomyliłam się. Dziś nastawiam się na różne najgorsze warianty. I obawiam się, że to co złe wciąż jeszcze przed nami.
-
2017/07/18 22:54:11
Przykro bylo ogladac krotka wizyte naszego klowna, nigdy nie byl przjacielem Polakow, i pewnie juz zapomnial, ze byl w Polsce, sojusznik? Jaki sojusznik.
Spis moli