Blog > Komentarze do wpisu
Przeczytane 2017

Moje tegoroczne wyzwanie czytelnicze na Goodreads, tak samo jak w ubiegłym wynosiło 52 książki.  Przeczytałam 54 (w 2016 roku: 56), czyli rok do roku, 2 książki mniej, ale za to 1200 stron więcej - nawet tu wychodzi, że książki są coraz grubsze.

 

Statystyki nie kłamią: tego roku z nosem w książce nie spędziłam:  w 2017 roku po raz pierwszy zdarzyło się tak, że częściej słuchałam, niż czytałam (jak na tę liczbę audiobooków, moje druciane osiągnięcia są więcej niż skromne). No i w zasadzie nie wychylałam się poza swój krąg kulturowy:


Nie było też dla mnie zaskoczeniem to, że częściej sięgałam po książki kupione chwilę wcześniej. Odłożone na półkę, szybko przykrywa kurz zapomnienia, z 54 przeczytanych książek, 40 kupiłam w 2017 roku. Poza jedną książką - Ginekologami, cały mój top 2017  to książki, które zaczęłam czytać zaraz po tym jak je kupiłam.

 

dobra ksiażka

Jak zawsze


Naszych bohaterów, Grażynę (77 lat) i Ludwika (81 lat) poznajemy gdy świętują 50-rocznicę wieczoru, kiedy po raz pierwszy uprawiali seks - po przeczytaniu tego, jak każde z nich się do tego przygotowywało, byłam już pewna, że kilka następnych wieczorów spędzę śledząc ich dalsze losy. A są niezwykłe -  następnego dnia rano budzą się w Warszawie 1963 i mając pełną świadomość przeżytego już razem życia, zaczynają je od nowa. Ludwik jest żonatym psychologiem, Grażyna jego pacjentką. Daleki powojenny świat wygląda podobnie (zimna wojna, blok wschodni i zachodni), tyle że Polska nie jest w bloku radzieckim, ale jest sprzymierzona z Francją. 

Książka w dużej części poświęcona temu co dzieje się wokół Grażyny i Ludwika, temu, że co by się po drodze w Polsce nie zadziało, na koniec wychodzi tak w tytule, czyli "jak zawsze". 

Zgiełk czasu

Książka występuje w wielu zestawieniach najlepszych książek 2017 roku. Ale też była przedmiotem ożywionej dyskusji na łamach Tygodnika Powszechnego, gdzie bardzo mocno zjechano jej tłumaczenie, w opinii Doroty Kozińskiej, tłumacz napisał inna książkę, dużo gorszą od oryginału.  Bardzo to możliwe, bo czytając Zgiełk czasu nie miałam wrażenia, że mam w ręku arcydzieło. z tym, że też coś więcej niż powieścidło - przede wszystkim ciekawy temat.

Książka dzieli się na trzy części, W każdej z nich opisane są kolejne epizody (rok:  1936; 1948 i 1963) "przeczołgania" przez system radziecki Dymitra Szostakowicza. Przeżył, nie był więziony, ale był tak samo złamany, a może nawet i bardziej, niż ci, którzy zaznali bezpośredniej przemocy.

Świetny obraz sparaliżowanego ze strachu artysty, którego tchórzostwo, w obliczu tego czego doświadcza, jest w pełni zrozumiałe.

Makuszyński o Jednym takim, któremu ukradziono słońce 


Tak jak zawsze u Mariusza Urbanka: dobrze napisany, ubarwiony anegdotami biogram. "Trudne" momenty pominięte, albo - jak się nie da - zamknięte w kilku zdaniach. Taki sposób pisania biografii narzuca - przynajmniej ja tak mam -  duży dystans do opisywanej postaci. Pewnie, że zdarza się i tak, że nie ma materiałów źródłowych pozwalających przybliżyć złożoność postaci, odpowiedzieć na kilka pytać, postawić jakieś hipotezy.  Tyle, że w takiej nie ma sensu przystępować do pisania biografii. 

Zero

Kolejna (po Blackoucie) katastroficzna wizja Marca Elsberga. Tyle, że tym razem autor snuje wizję, nie z gatunku "co będzie gdy ...", ale pokazuje jak może być wykorzystywany już istniejący sprzęt.  Okulary z dostępem do Internetu, pozwalające  w czasie rzeczywistym, za pomocą funkcji rozpoznawania twarzy,  identyfikować napotykane osoby a następnie szybko prezentować jej pełne dossier oraz rozpowszechniane za pomocą mediów społecznościowych aplikacje, pozwalające modyfikować zachowania ... nasz dzisiejszy świat, żadne s-f.  Dość przerażająca wizja

Słuchałam Zero, gdy zaterkotała komórka. To aplikacja Google+ przypominała mi, że  22.30 odjeżdża ostatni autobus z Brwi do Warszawy ...  Google, dzięki geolokalizacji uznał, że mimo późnej pory znajduję się poza domem (wg. niego mieszkam w Warszawie), a ponieważ kupuje bilety za pomocą aplikacji Skycash, wie że korzystam z autobusów. Ale mimo tego, Że wiem skąd miał taki pomysł, to trochę mnie to wtedy zmroziło.

Jaka piękna samotność

Przeczytałam, bo napisał to mój kolega. Gawęda Polaka na obczyźnie (Australia, rok 2000). O swoich twórczych niemocach, patchworkowych związkach, rodzinnych historiach, wszystko skąpane w niepowtarzalnym klimacie domów przedwojennej inteligencji.

Dla mnie ciekawe, bo pamiętam tamten dom na Żoliborzu, znam niektóre z osób występujących na kartach tej książki (o mnie też jest jedno zdanie). Ale na ile może to być ciekawe dla osoby z zewnątrz, trudno mi powiedzieć. 

Wszyscy powinniśmy być feministami

Skoro Chimamanga Ngozi Adichie pisze świetne książki, to i potrafiła zgrabnie napisać płomienny wykład. Ale to co miła do powiedzenia, to oczywista oczywistość. Kupiłam na prezent z uwagi na tytuł i przy okazji przeczytałam.

 

A w nadchodzącym roku, poza tym że tak jak w poprzednim. zapiszę na Goodreads, że przeczytam 52 książki mam zamiar przeczytać 6 książek po angielsku i 6 "dla rozumku".

niedziela, 31 grudnia 2017, ninga

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/01/01 15:37:09
Ciekawe podsumowanie. Ja nie skonczylam wyzwania 52 ksiazek, ale mam zamiar w tym roku zaczac nowe I zakonczyc, Szczesliwego nowego roku:)
-
2018/01/06 22:05:48
Gdybym wiedziała, że Jak zawsze strawna, to bym się tak nie miotała, czy ją kupić, czy nie. Kupiłam i bałam się sięgnąć. Bo Bezcenny bardzo mnie zawiódł. Cieszę się teraz na jej lekturę, może to przełamie mój zastój w lit fiction
Spis moli