Blog > Komentarze do wpisu

Pod moja nieobecność (cały tydzień chorowałam) zaczął się remont - na dzień dobry trzy miesiące poza domem, potem się zobaczy.

Na razie nie "czuję" wykończeniówki, ale nawet nie myśląc na ten temat, coś nie coś do mnie dociera. Wiele lat nie chodziłam po sklepach z wyposażeniem. Od tego czasu sporo się zmieniło - nie było np. cementowych kafli. Taki patchwork szybko by znudził oko, ale zdjęcie pokazuje jaki jest ich wybór.

Był też taki dzień, że sporo czasu przegadałam na temat toalet. Na początku Konrad uświadomił mi, że wiszące toalety to nie tylko odpowiednio wyprofilowana rura i ok. 200 zł droższa muszla. Do tego trzeba jeszcze kupić podtynkowy rezerwuar za min. 800 zł i więcej zapłacić za sam montaż. Po pomnożeniu tej sumy przez trzy (tyle będę miała toalet) mina mi trochę zrzedła, a Gumiś mnie dobił: jak się popsuje podtynkowa spłuczka trzeba pruć ścianę. Przy okazji rozczuliło mnie to, że teraz za lux-rozwiązanie uchodzi dawny stary rezerwuar.

Odrobiłam też pierwszą remontową lekcję: firmy przechowujące rzeczy są ostro nastawione są na zysk. I tak miało być 6-8 metrów, okazało się że jest 10. Oddałam im rozłożoną na części szafę, łóżko, narożnik, kanapę z fotelem, komodę dużą i małą, 6 krzeseł, lodówkę, zmywarkę, piekarnik. I książki. Gdybym oddała im wszystkie rzeczy, czyli resztę mebli i sprzętów, rzeczy kuchenne i ciuchy to musiałabym zapłacić za kolejne 20 metrów. I to ja, nie lubiąca obrastać w rzeczy. To co piszą w swoich reklamowych folderach na temat tego ile metrów potrzeba na spakowania mieszkań o przykładowych metrażach można włożyć między bajki. Połowiczny sukces odniosłam też na polu szukania oszczędności - by nie płacić za wynajem firmowych pudeł, książki zapakowałam w kartony. Okazało się że każdy karton musi być obłożony pianką - co oznaczało, że musiałam zapłacić za piankę i za czas, jaki zabrało ekipie ich obklejenie.

Zważywszy, że cały tydzień siedziałam w domu nie mam zbyt dużych Netflixowych sukcesów, obejrzałam raptem jeden serial.


Trzynaście powodów to serial o nastolatkach, ale nie koniecznie dla nastolatków. Dziewczyna popełnia samobójstwo i zostawia trzynaście magnetofonowych taśm, na których wyjaśnia dlaczego popełniła samobójstwo. Opowieść o tym jak kumulacja drobnych zdarzeń przybiera postać przygniatającej kuli. Jak dla mnie serial byłby lepszy, gdyby nie był o nastolatkach - wyrosłam z tych problemów. Ale dało się obejrzeć.

W kinie byłam tylko raz

Byłam przekonana, że jest to czeski film, a jest serbsko-chorwacki. Niestety bez czeskiego poczucia humoru, ani to komedia, ani to dramat. Nie osadzona w konkretnym czasie (scenografia sugeruje połowę XX wieku, ale bohaterowie mają w ręku komórki, a raz na peronie pojawia się grupa współcześnie ubranych nastolatek) opowieść o byciu kolejarzem. Zawód maszynisty wielkiej lokomotywy przedstawiony jest w bardzo romantycznej otoczce - taki przyspawany do szyn easy rider, który w każdej chwili musi się liczyć z tym, że kogoś przejedzie i zanim odejdzie na emeryturę zapełni swoim ofiarami spory kawałek cmentarza. Może ten film miał i głębie, ale jej nie wyłapałam. To co w nim miłe, to bardzo ciepło i fajnie pokazany świat zwykłych ludzi. Miła, bezpretensjonalna ballada.

Coś optymistycznego w tej ponurej rzeczywistości.

Byłam a kolacji - ostatni raz widziałam ich sześć lat temu. Wtedy mieli 61-62 lata, teraz odpowiednio więcej. Dalej się prosto trzymają, mają te same figury co czterdzieści lat temu, modnie ubrani, faceci wprawdzie z przerzedzonymi, ale dalej z włosami na głowie. Byłam jedyną osobą w tym gronie, która miała nie tę figurę, co przed laty, co dało mi mocno do myślenia. Jedyne co trudne do naśladowania, to aktywność zawodowa - trójka z nich dalej pracuje, tyle, że naukowo. Nie te godziny, nie te obciążenie co u normalsów.

niedziela, 04 marca 2018, ninga

Polecane wpisy

  • Przeczytane 2018

    dobra książka Księga wyjścia Mikołaj Grynberg Dwadzieścia kilka (z ponad 80 odbytych) rozmów z osobami pochodzenia żydowskiego, które w 1968 roku, zostały post

  • Przeczytane 2018

    Cztery reportaże - idealne czytadła do komunikacji miejskiej.  Zakonnice odchodzą po cichu Marta Abramowicz Temat tabu. Nie ma prawie żadnej literatury na

  • intensywnie

    W tym tygodniu Warszawskie Spotkania Teatralne A na nich Wesele Klaty Gumiś od dawna bez powodzenia polował na bilety w Teatrze Starym, wydzwaniał do kasy teat

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Spis moli