Blog > Komentarze do wpisu

Powrót do życia się przeciąga, ale z tygodnia na tydzień jest jaśniej. Słowem widać światełko w tunelu. W domu pojawił się zalążek dawno oczekiwanych schodów. 

Dzięki Joluśce, która poświęciła na to cały boży dzień, udało się znaleźć coś, co w ostateczności pasuje do wybranych wcześniej drzwi. Kolejna "mądrość po szkodzie" zanim powiesz "ok", zobacz to na co się zgadzasz w realu, nie na monitorze. Na zdjęciu, drzwi  mniej więcej w kolorze, w jakim występują w realu, obok to co jest na stronie producenta.

Zamówiłam już całą armaturę. Starałam się omijać najtańsze i najdroższe rozwiązania, ale prawie za każdym razem było tak, że to co uważałam, że być musi, już na stracie kosztowało więcej niż to, co z góry wykluczałam. Najdrożej było przy kabinie prysznicowej, gdzie za swoją niechęć do suwanych drzwi zapłaciłam prawie 1,5 tysiąca więcej. 

Musiałam też zmienić wcześniej przygotowaną listę zakupów, bo dowiedziałam się, że miska musi mieć kształt "kubełka".  

Po tym wszystkim uznałam, że należy mi się nagroda i pojechałam do mojej świątyni resetu.

Za każdym razem czeka tam na mnie coś nowego

Wprawdzie fajniej było kąpać się w rzece, ale zagrodzili i ostał się jeno basenik. W dodatku padał deszcz i dużo tego kąpania nie było. 

Jest tam też teraz dziki kot, który zachowuje się jak pies i rzucił się na mnie, gdy niczego nieświadoma przeszłam obok jego miski.

Dzięki temu, że nie ma tam sieci, przez te dwa dni nie myślałam o remoncie. 

Jak zawsze, tak i tu nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Remont stanowi doskonałe wytłumaczenie, dlaczego nie mogę w tej chwili "zabrać się z siebie"  i bez napinki przypatrywałam się z boku, co wyprawia jedna z moich ciotek. 

O tej diecie, czytałam w książce "Zakonnice odchodzą po cichu" jedna z byłych sióstr wspominała, jak w klasztorze była zmuszana do jej stosowania i ta dieta była traktowana jako narzędzie umartwiania. Im więcej się na niej było, tym lepiej. 

Z drugiej strony, ta sama instytucja, a tak zupełnie inne podejście do tematu:

W poniedziałek rano czekało mnie twarde lądowanie. Dziesiątki telefonów i kołacząca się z tyłu głowy myśl: przestań wypierać kozo/kominek, zanim położy się podłogę, trzeba przerobić dolot. Brr...

poniedziałek, 30 lipca 2018, ninga

Polecane wpisy

  • Przeczytane 2018

    dobra książka Księga wyjścia Mikołaj Grynberg Dwadzieścia kilka (z ponad 80 odbytych) rozmów z osobami pochodzenia żydowskiego, które w 1968 roku, zostały post

  • Przeczytane 2018

    Cztery reportaże - idealne czytadła do komunikacji miejskiej.  Zakonnice odchodzą po cichu Marta Abramowicz Temat tabu. Nie ma prawie żadnej literatury na

  • intensywnie

    W tym tygodniu Warszawskie Spotkania Teatralne A na nich Wesele Klaty Gumiś od dawna bez powodzenia polował na bilety w Teatrze Starym, wydzwaniał do kasy teat

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/07/31 07:20:20
Piękny domek, ja mam w planach właśnie akurat domek letniskowy za miastem, ale co z tego wyjdzie, to zobaczymy !
Spis moli