Blog > Komentarze do wpisu

Przerwa od remontu. Pełny reset.


Dzięki Gumisiowi, który powiedział mi o tym miejscu spędziłam tydzień w Zakątku Mazurskim GIM.  Bardzo fajne miejsce. W pierwszej chwili miejsce nie rzuca na kolana, zwykłe zatopione w lesie domki.

Ale nie tylko dlatego, że cieszą oko takie dyskretne "znaki", jest to miejsce w którym można się dobrze poczuć. 

W lecie są nastawieni na rodziny z dziećmi, innych tam nie było. Sporo fajnych zajęć dla dzieci, dobrze wyposażone boiska place zabaw, siłownia itp. Nie miałam najmniejszego problemu czym zająć wnukowi czas. 

Tylko jeden dzień spędziliśmy poza ośrodkiem - poszliśmy do oddalonego o 5 km Parku rozrywki Bartbo. Mnie zaciekawił labirynt w kukurydzy. 

Na miejscu okazało się, park linowy, to jest coś co mój wnuk lubi najbardziej. Zero lęku wysokości. Tam gdzie nie dosięgał do karabińczyków szedł z instruktorem, ale o tym by zrezygnować, nie było nawet mowy.

Z tym, że nie ma róży bez kolców. Utyłam i to nie mało. Trzy posiłki dziennie w formie szwedzkiego stołu. Wybór porażał. Samo skosztowanie tego co najsmaczniejsze było równoznaczne z ostrym przekroczeniem dziennej normy kalorii. I tak przez tydzień, dzień w dzień ...
Przed nami zwiedzanie Krakowa i Wieliczki. Na razie "zaliczyliśmy zamek w Olsztynie".

Zanim wyjechałam, byłam na wernisażu.

Poszłam, bo kuratorem wystawy jest Tess. Zaskoczyła mnie liczba osób. Może nie tłum, ale naprawdę sporo ludzi. Zdjęcia z lat 60-tych i sprzed kilku lat. Te pierwsze zrobiły na mnie spore wrażenie, te współczesne już nie.

Z jednym wyjątkiem:

Ale to też pewnie i dlatego, że przypomniał mi się pogrzeb Zosi.  I wiem jakie to robi wrażenie w realu.

Z pamiętnika wk ... konsumentki

Na konsumenckim polu odniosłam dwa zwycięstwa. 

W jednym przypadku o mały włos otarłam się o przegraną. Zapomniałam, że w sklepach naziemnych, jeżeli sami z własnej woli nie podarują klientom takiej możliwości, nie przysługuje prawo do zwrotu towarów. A ja kupiłam szczoteczkę do zębów Panasonica, która miała ładowarkę nie sygnalizującą stanu "naładowania". Zorientowałam się o tym po powrocie do domu i jak jeszcze przeczytałam, że jeżeli sprzęt będzie właściwie użytkowany ładowarka "powinna" wystarczyć na trzy lata". poczułam do tej szczoteczki autentyczna wrogość. Na moje szczęście jej nie rozpakowałam i w drodze wyjątku uznano moją reklamację.  

W drugim przypadku, wieczorem napisałam taki mail:  


W tym tygodniu dostałam dwie faktury (mam w Orange komórkę, telefon stacjonarny, Neostradę i kartę). Ale wcześniej ktoś  udzielając przez telefon nie do końca prawdziwych informacji namówił mnie na taryfę Love. Gdy zorientowałam się, że dałam się oszukać i że nie o wszystkim zostałam poinformowana, skorzystałam z prawa do odstąpienia od warunków umowy. Wszystko miało wrócić do poprzedniego stanu, uspokoił mnie powrót Spotify i w tym błogim - i jak się okazało błędnym przeświadczeniu - trwałam do momentu otrzymania faktur. Za lipiec za komórkę policzono mi dwa razy: w fakturze Love i w fakturze za komórkę, ale to podobno zostanie skorygowane w następnej fakturze. Reklamuję, że niejako za karę za to, że nie dałam się skutecznie oszukać przez kogoś kto działał w imieniu firmy Orange i zdążyłam w porę odstąpić od umowy Love, przywrócono mi wprawdzie wszystkie usługi, ale pozbawiano przypisanych do umowy promocji. Ten manewr pozwolił na istotne podwyższenie wysokości abonamentu (o 50%). Na infolinii dowiedziałam się, że to dlatego, że dziś już tych promocji nie ma. Nie przemawia do mnie ta argumentacja:  w moim przypadku nie chodzi o zawarcie nowej umowy, tylko o kontynuowanie starej. W obecnych abonamentach nie ma też Spotify. Podwyższenie abonamentu jest jednostronną zmianą przez Orange zawartej na jesieni 2016 roku umowy. I dzieje się to miesiąc po tym, gdy na własnej skórze przekonałam się, że wielka firma telekomunikacyjna naciąga na usługi w stylu, który do tej pory kojarzył mi się ze sprzedawcami "cudownych garnków". Bardzo podważa to wizerunek firmy. Czy naprawdę za 100 zł, bo tyle więcej zarobi na mnie Orange do listopada 2018 roku, warto tracić wieloletniego klienta.

I z samego rana dostałam sms, że uznali moją reklamację!


A z ciekawostek. Mój synek zrobił właśnie azjatyckie prawo jazdy. Dał zdjęcie od paszportu i został, bez swojej wiedzy, "odpowiednio ubrany".




niedziela, 19 sierpnia 2018, ninga

Polecane wpisy

  • Moje walki

    ZUS Dostałam w pismo z Sądu, z Wydziału Ubezpieczeń Społecznych. Okazało się, że Sąd wysyłał polecone, o których nic nie wiedziałam bo poczta w Brwi rzadko kied

  • Przeczytane 2018

    dobra książka Księga wyjścia Mikołaj Grynberg Dwadzieścia kilka (z ponad 80 odbytych) rozmów z osobami pochodzenia żydowskiego, które w 1968 roku, zostały post

  • Przeczytane 2018

    Cztery reportaże - idealne czytadła do komunikacji miejskiej.  Zakonnice odchodzą po cichu Marta Abramowicz Temat tabu. Nie ma prawie żadnej literatury na

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/08/20 02:52:03
ciekawa usluga ze zdjeciem )
-
2018/08/20 08:56:35
O, też by człowiek chciał, żeby mu zdjęcie ubrali :-D nie trzeba by się było sztafirować ;-)

Wygranej z Orandżem gratuluję, u mnie niestety przegrana z netią, bo jedyne co mi mogli zaproponować to więcej za więcej i umowę na 2 lata. No to niech się bujają...
-
2018/08/20 11:34:57
Orange mnie bezustannie molestuje na temat zmiany taryfy, mam taką za 9 zł, telefon użytkuje Młoda po to tylko aby od czasu do czasu zadzwonić (normalnie używamy skype). Ale faktem jest, że próbują co jakiś czas ubrać w jakieś superpromocje, każda jednak nie wytrzymuje konkurencji z taryfą za 9 zł miesięcznie ( bo na cholerę internet w Belgii czy teraz Irlandii???
-
Gość: moniek, *.logitus.pl
2018/08/23 12:34:11
Chyba się starzeję, skoro zaczęłam wzdychać do Billa Nighy'ego...
www.filmweb.pl/film/Ksi%C4%99garnia+z+marzeniami-2017-697296
Spis moli