Blog > Komentarze do wpisu

Po wakacjach z wnukiem i zderzeniu z remontem, padłam na odcinek lędźwiowy. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Okazało się, że nie mogę pływać żabką - nigdy nie lubiłam, ale czułam, że dla zdrowia powinnam. A teraz bez najmniejszego poczucia winy, jeno bicze wodne. Zdecydowanie taka wersja basenu bardziej mi się podoba.

Najważniejszy realizowany przeze mnie teraz projekt to nie kręgosłup, a dieta - nie przypominam sobie bym z taką konsekwencją, tak długo dietowała. Za mną 5 dni 800 kcal diety Dąbrowskiej, 2 dni po 1200 kcal i 3 dni 1200 kcal. I to nie koniec. Chwilowo tak mi się poprzestawiało w głowie, że nawet jak mam okazję, zamiast łasuchować, sięgam po kolejne pudełko. A dużo w nich nie ma. Pod tym względem łatwiej jest na diecie Dąbrowskiej jeść same warzywa niż skubać okruszki, a do tego sprowadza się dieta 1200 kcal. 

Plan mam taki, by raz zdobytej wagi nie oddać.


Ułożyłam  autorski plan: pięć dni w tygodniu 1200-1400 kcal. Jeden dzień warzywnego postu. Jeden dzień ok. 2000 kcal. W tym ostatnim dniu jest miejsce na ser pleśniowy czy nawet bezę w Nero. Kupiłam też mini piekarnik i w weekendy, kiedy nie przywożą mi pudełek, mam zamiar pichcić. 

Z tym, że zdecydowanie wolę dni robocze i pudełka. Przede wszystkim łatwo o kaloryczny rygor, bo ktoś "myśli" za nas. Ponadto, w warunkach domowych nie ma też szans na aż taką różnorodność posiłków. A jak się policzy czas potrzebny by to kupić, zrobić i posprzątać, gaz prąd i inne tego typu koszty, to nie jest to aż tak drogie, jak się na starcie wydaje. Ale tanie, nawet z Grouponem,  też nie jest. 

Remont powoli (zdecydowanie za wolno) wchodzi w fazę wykończenia.  Dom nabiera kolorów: 

Najbardziej zniszczone sztachety poszły do wymiany: 

Pozostałe też nie były zdrowe i miały podgniłe stopki, wszystko przez to, że przylegając do kamiennej podmurówki, nie były wcześniej odpowiednio zabezpieczone, Wpadłam na pomysł by je "podciąć".

W domu, na podłodze w kuchni i wiatrołapie pojawiły się już płytki. Producent to nie żaden no name: Tubądzin, a różnice pomiędzy płytkami dochodziły 3 mm. Może rzeczywiście rzucają do supermarketów mniej uważnie sprawdzane partie? 

Płytki pod kuchenne szafki wybrałam mało oryginalne, wszyscy teraz takie kładą takie mozaiki. Poza urodą, są praktyczne - nie będzie na nich  widać kuchennych brudów. Mają mieć zeszlifowane boki, by fug nie było widać. 

Przez chwilę, przez błąd na Ceneo nakręciłam się na płytę "gaz pod szkłem". W takiej płycie, palniki gazowe znajdują się pod szkłem, dzięki czemu czyści się ją jak indukcyjną. Ale szybko zostałam sprowadzona na ziemię. Jest tylko jeden producent takich płyt i dyktuje bandyckie ceny. Wróciłam więc na ziemię i dalej będę skazana na czyszczenie palników.

Schody zostały wreszcie pomalowane i czekają już tylko na skręcenie.

Bardzo jestem ciekawa jak wypadną krużganki brwinowskie nad jadalnią i kuchnią.


Wszystko do łazienki i kuchni już przyjechało. O dostawcach mogłabym długo opowiadać, to oni ustalają reguły gry, odbiorca nie ma tu zbyt wiele do gadania. 

Dostawa kabiny prysznicowej. Ma ją dostarczyć firma Dascher. Rano dostaję mail:

Szanowni Państwo, przesyłka od nadawcy RADAWAY SP. Z O.O. będzie dostarczona do Państwa w dniu dzisiejszym. Proszę upewnić się, że mogą Państwo odebrać przesyłkę. Dziękujemy. Zespół DACHSER.

Na sms nie można odpowiedzieć, jest wysłany jest z kompa i taki numer nie istnieje. A jak dla mnie był wieloznaczny. Bo czy przywiozą, jak nie potwierdzę?

Nerwowo zaczęłam wydzwaniać pod kolejne telefony na stronie www.

W końcu udało się. Dodzwoniłam się do przemiłej dziewczyny, która wytłumaczyła mi, że oni wiedzą że te sms wprowadzają klientów w błąd, ale dopiero pracują nad systemem. Pytam, czy do nie mogliby przynajmniej zmienić treści wysyłanego przez robota sms-a. A ona na to, że to nie jest takie proste.

Człowiek, który zabił Don Kichota


Ciekawe, jaki byłby ten film, gdyby udało się go nakręcić 18 lat temu, gdy Terry Gilliam po raz pierwszy przystępował do jego nakręcenia.  Jeszcze nie obejrzałam dostępnego w sieci dokumentu Zagubiony w La Manczy o trwających wiele lat staraniach by wznowić produkcje tego filmu, po tym jak zaraz po ropoczeciu została przerwana. Może wtedy, te kilkanaście lat temu, mając przed sobą "dłuższą" perspektywę Gilliam nie usiłowałby wpakować w ten film "wszystko i jeszcze trochę". 

Bo w filmie, który ostatecznie ujrzał światło dzienne tak dużo się dzieje, że momentami trudno nadążyć. A szkoda, bo dialogi, niektóre sceny warte są kontemplacji. Pewnie mają i drugie do, ale przy tak zawrotnym tempie, nie byłam w stanie nawet części tego wyłapać.  

dobry serial

Rozczarowani

Pełna świetnych dialogów opowieść o przygodach zbuntowanej księżniczki i jej dwóch przyjaciół: elfa i demona. Penie sa lepsze kreskówki, ale i tę fajnie się ogląda. 

Z pamiętnika wk ... konsumentki

Mam taką refleksję. Dawniej, tj. przed pamiętną jesienią, aspirowaliśmy do "Europy". Usługodawcy, biura obsługi klienta, byli mili i starali się być profesjonalni. Oczywiście z tym ostatnim bardzo różnie bywało, ale było do kogo, a przede wszystkim do czego, się odwoływać, reklamować itp. Ale to już było. Jeżeli chodzi o obsługę, cofamy się w czasie. Bronią się jeszcze trochę małe prywatne firmy.

Zapisałam się na fejsie do bardzo fajnej grupy Wyzwanie: urządzam swoje mieszkanie. Można tam sobie poczytać o różnych ciekawych sprawach. Do działania skłoniła mnie dyskusja że rachunki prognozowane za prąd są wyższe od tych płaconych z dołu, bo przy rozliczaniu "przepadają" wszystkie opłaty dystrybucyjne.

Wielu dostawców prądu bezpłatnie udostępnia comiesięczne powiadamianie o realnym zużyciu prądu. Ale nie PGIGE, a to to przedsiębiorstwo dystrubuuje prąd w Brwi (mogę zmienić sprzedawcę, dystrybutora prądu nie). PGIGE za bierze za to 5 zł o licznik, mam dwa to bym płaciła 10 zł miesięcznie. W teorii to opłata za pracę inkasenta. Tyle, że ponieważ licznik jest przy domu, inkasent nie zostawia jedynie karteczkę przypominającą o konieczności podania stanu licznika. I tak jako klient PGIGE mam dwa wyjścia, albo płacić wyższe "prognozowane" faktury, albo 10 zł haracz.

Słowem: Adamie wybierz sobie Ewę. 

poniedziałek, 03 września 2018, ninga
Tagi: dobry serial

Polecane wpisy

  • Moje walki

    ZUS Dostałam w pismo z Sądu, z Wydziału Ubezpieczeń Społecznych. Okazało się, że Sąd wysyłał polecone, o których nic nie wiedziałam bo poczta w Brwi rzadko kied

  • Przeczytane

    Komeda Magdalena Grzebałkowska To nie jest najlepsza książka Grzebałkowskiej. Trudno winić Grzebałkowską o to, że nie dotarła to zbyt wielu materiałów o Komedz

  • Przeczytane 2018

    dobra książka Księga wyjścia Mikołaj Grynberg Dwadzieścia kilka (z ponad 80 odbytych) rozmów z osobami pochodzenia żydowskiego, które w 1968 roku, zostały post

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/09/05 09:52:54
Firma Akuku-Catering według mnie robi faktycznie akuku z klientów gdy za dietę warzywną ( a przy ogromnej podaży i stosunkowo niskich cenach produktów rolnych w tym roku bierze taką kasę. Załóżmy, że rozumiem Twoją motywację do utrzymania wagi ( co prawda czemu aż takie drastyczne metody?) ale płacenie blisko 5 stów za 10 dniową kurację w której podają takie rzeczy jak kiwi brokuły czy strzępki marchewki ma sens?
Zauważyłam, że u mnie też są dziewczyny marzące o diecie pudełkowej, ale czy doprawdy takiej diety nie można uprawiać znacznie taniej? Takie drobne pytanie....
-
Gość: Paweł W., *.dynamic.chello.pl
2018/09/12 19:59:55
Proponuję pani rozważyć zakup płyty gazowej firmy Teka. Np. Teka EW 90 5G AI AL TR lub Teka EW 90 5G AI AL TR. Niestety droższe od samsunga o 300-400 zł.
Spis moli