Blog > Komentarze do wpisu

W tym tygodniu miał być przełom, ale został przełożony na przyszły tydzień.

Idę w łeb w łeb z Mazowieckimi Kolejami Regionalnymi

Ale biorę przykład o najważniejszych osób w państwie i ciągle się uczę. 

Uniwersalne prawo maty

Po położeniu kafelków w łazience na górze, wykonawca zapytał po co w miejscu gdzie ma wisieć kaloryfer, wystają ze ściany kable zasilające. Wespół, zespół ustaliliśmy, że kable są do czegoś, co w posiadanych przez nas planach nie występuje.
W tym miejscu powinnam się zatrzymać i zastanowić się, czy warto przekraczać Rubikon.
Przekroczyłam.
Ustaliłam, że miały być podłogowe maty grzewcze, ale występowały jedynie w projekcie instalacji elektrycznej, którego nie widziałam na oczy. Nie ma było ich ani w przekazanych mi planach, ani w projekcie łazienki i opracowanej na jego podstawie specyfikacji zamówienia. 
Po ustaleniu stanu faktycznego, wyraziłam jedynie żal że maty nie zostały zamontowane i ponieważ było za późno by je instalować, uznałam, że trzeba machnąć ręką i iść dalej.
Mój błąd polegał na tym, że w tego typu sytuacjach, nie należy wyjaśniać dla samego wyjaśniania. Albo należy dać sobie od razu spokój, albo - po uzyskaniu pełnej wiedzy -  rozliczyć winnych, ustalić kto i jakie poniesie konsekwencje.
Takie „niby szlachetne” zatrzymanie się w pół drogi, to najgorsze rozwiązanie. Odbierane jest jako rzucone w eter, pod adresem niewinnych, oskarżenie . Niewinnych, no bo przecież nikogo nie oskarżyłam – czyż nie? 

Trzy festiwale filmowe zorganizowano w tych samych dniach, zawsze lekko zachodziły na siebie, teraz w zasadzie idą w łeb w łeb. Dla mnie przykład braku współpracy, a nie intensywności życia kulturalnego stolicy. 


Etgar Keret Oparte na prawdziwej historii


Film dokumentalny o Etgarze Kerecie, zrobiony nie tyle z myślą, by jak najwięcej o nim opowiedzieć  (m.in. nie ma nic o jego warszawskim najmniejszym domu na świecie, w Q&A  jego twórcy tłumaczyli się ograniczonym budżetem), ile by opowiedzieć o nim ciekawie w klimacie jego opowiadań. To wokół nich toczy się ta opowieść, wywiad z Etgarem Keretem i rozmowy z jego przyjaciółki stanowią jedynie przebitki.
I trzeba przyznać, że dwóm Duńczykom, reżyserom tego filmu, udało się ten specyficzny klimat zachować. Nawet przebitki animacji, coś czego bardzo nie lubię w filmach fabularnych, tu nie tylko nie drażniły, ale dodawały smaku. 

 

Kryształ


Białoruś 1996 rok.
Oprowadza po niej młoda prawniczka. Zamiast kariery w swoim zawodzie,  jest DJ-ką w nocnym klubie. Traktuje to zajęcie jako tymczasowe, bo wszystkie swoje plany życiowe sprowadziła do realizacji jednego: wyjazdu do Chicago, ojczyzny muzyki house.
Już na starcie realizacji swojego programu popełnia błąd: przy wypełnianiu wniosku wizowego podaje zły telefon swojej fikcyjnej pracy. Przez ten błąd musi jechać na głęboką prowincję, tak by tam na miejscu odebrać telefon od konsula i potwierdzić podane w tym wniosku dane. Tam zderza się z białoruską prowincją.
Film świetnie oddaje wyidealizowane wyobrażenie Zachodu, ludzi „po tej stronie” muru, jaki w 1996 roku dalej odgradzał Białoruś. Pokazuje też dlaczego, ludzie tam żyjący nie odnajdą się gdy runie ten mur, o czym my, mądrzejsi o doświadczenia trzech ostatnich lat, boleśnie się właśnie przekonaliśmy.

 

Ślepnąc od świateł


Tyle się o tym serialu pisze, że aż obejrzałam. Obsługujący celebrycko-polityczne salony warszawski dealer kokainy boleśnie przekonuje się, że choć wygląda i wysławia się tak jak jego klienci, należy do świata mafii. 

Nie najgorzej zagrane. Ciekawie skręcone, dużo fajnych, psychodelicznych wstawek, dobrze dobrana muzyka.  

Ale .... ponieważ to o mafii, więc sceny gdzie gangsterzy to kakafonia bluzgów, a że tych scen jest dużo, to po jakimś czasie te chaotyczne wrzaski po prostu męczą. Czyli jak zwykle w polskich filmach dialogi skrzeczą. 

niedziela, 18 listopada 2018, ninga
Tagi: dobry film

Polecane wpisy

  • Falstart

    Ostatnio usłyszałam sporo komplementów, że jak na swój wiek świetnie wyglądam i takie tam ... Dopiero waga powiedziała mi prawdę. To co mi miała do powiedzenia,

  • Patataj

    Jak zawsze po zwolnieniu, tzw. okoliczności zewnętrzne zmusiły mnie do przejścia z kłusu w galop. Stąd wszystko robię - również i ten wpis - w rytmie patataj. T

  • Znacie to?

    Znamy! Nawet udało mi się schudnąć 2 kilo. W święta nie szalałam: na obiedzie u Joanny zjadłam tylko to, co na zdjęciach. Cel - zapiąć się w Lewisach 501 rozmia

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Spis moli