poniedziałek, 29 stycznia 2018

Osiołkuję. A jak osiołkuję, to nie pije tyle herbaty co zwykle

Raczej wino. I dużo jem. Okazji moc, bo życie towarzyskie kwitnie. I nawet zrobiłam zdjęcia, suto zastawionych stołów. 

Zachowałam w folderze bloxa tylko jedno

Reszta w telefonie i na dysku Googla. Ale teraz jestem w Gdańsku i siedzę przed kompem, który ma zepsute gniazdo USB. Nie podłącze więc do kompa telefonu i ich nie przegram. Mogłabym je przesłać poczta, ale ... nie pamiętam hasła do gmaila ani do outlooka   Czyli klops.

Zanim znalazłam się w Gdańsku, byłam w Polin na wystawie Krew łączy i dzieli. Wtedy w otaczającym mnie świecie panował jeszcze klimat radosnego boomu gospodarczego początku lat 70-tych ubiegłego wieku. Dopiero dzień później świat wokół mnie narzucił kostium  marca 68 roku

Dobra wystawa. Ale co z tego. Wolanie na puszczy.

Byłam też chwilę na spotkaniu zorganizowanym przez Barbarę Nowacka.

Na to spotkanie przyszedł młody chłopak, w sukience, białych kozakach, mocnym makijażu. Przynajmniej był wyrazisty. O innych nie mogę tego powiedzieć. Rządzący mogą spać spokojnie. Pozaparlamentarni też nie mają pomysłu na siebie.

Happy end

Film przypomina rozrzucone puzzle, z których na początku trudno coś skleić. Kamera wolno sunie pokazując pokazuje miejsce, w którym dopiero za chwilę coś się zdarzy, ktoś się pojawi. Na początku trudno zrozumieć dlaczego reżyser pokazuje nam dane miejsce, jaki jest sens toczonej na ekranie wymiany zdań.  Powoli pojedyncze puzzle zaczynają do siebie pasować, coś zaczyna się rozjaśniać. Jest to tak pozbawione akcji, że byli i tacy co wyszli z kina. Niech żałują, że nie dotrwali do ostatnich minut. To one przesądzają, ze film jest wielki. I dopiero wtedy staje się jasne, dlaczego czołówka filmu to swoisty test na wytrzymałość widza.  . 

The Florida Project

W motelu na obrzeżach Disneylandu, o przewrotnej nazwie Magic Castle mieszka społeczność wykluczonych.  Niczym kapitan statku stara się nad nią panować kierownik hotelu, który że mimo dużego ładunku ma empatii i zrozumienia, musi wyrzucać za burtę zalegających z czynszem. Czyli jeszcze jedna ballada filmowa o ludziach, którym się nie udało. 

Ale jest coś w tym filmie więcej, niż tylko kanoniczna sympatia dla ludzi z marginesu, Przede wszystkim niesamowita to gra dzieciaków. Są wakacje, puszczone luzem dokazują, przekraczając wiele granic, ale budzą ogromną sympatię. Gdyby były Oscary za rolę dziecięce, główna bohaterka byłby pewniakiem. 

 

 

Zgubiłam bilet miesięczny - przy odtworzeniu wymagają zdjęcia legitymacyjnego. Wniosek można też wypełnić on-line, Skorzystałam z tej możliwości ....  

z pamiętnika wk ... konsumentki

Jadę do Gdańska. W planie zwiedzanie Muzeum. Trzeba tylko kupić bilet Nie wiem dlaczego trzeba w tym celu założyć konto, ale niech tam . Zakładam ... program każe czekać na link aktywacyjny, nie przychodzi (uprzedzam pytanie - zawsze w takich przypadkach sprawdzam spam). Klikam, że nie dostałam, wypełniam pole antyspamowe, raz, drugi, trzeci. Hm. Widocznie Muzeum II wojny światowej nie lubi Gmaila. Bywa. Są tacy, co nie lubią Googla. Zakładam konto po raz drugi podaję adres mailowy o na Outlooku Sytuacja się powtarza. Nie mam biletu Dzwonię Pani mówi że muszę poczekać Czekam Nie na Godota, ale na link aktywacyjny Z tym samym skutkiem Ale moje dane osobowe system łyknął.

niedziela, 21 stycznia 2018

W tym tygodniu świat przeżywał Blue Monday, ja Blue WeekBo to wszystko nie tak i nie chodzi mi tylko o to, co ma mi do powiedzenia łazienkowa waga. Jeżeli nawet w życiu ważne są tylko chwile, to odczuwam istotny ich deficyt. Przytłacza mnie świadomość natłoku nie rozwiązanych spraw,  nie mam pieniędzy by zlecić komuś uwolnienie mnie od tych zadań, ani umiejętności i czasu by zrobić to samemu. Nie zauważyłam kiedy, ale coś się stało z moim domem. W salonie jeszcze niedawno utrzymywałam 20 stopni kominkiem, teraz nie daje rady nawet wydusić z niego 15 stopni. W kilku miejscach przecieka dach ...  I tak po kolei ze wszystkim.

Aby nie zwariować, jak tylko mogę staram się o tym nie myśleć. Ale nie zawsze mi to wychodzi. 

Szukając wytchnienia poszłam nawet na komedię romantyczną I tak cie kocham.

 

Tym razem przeszkodą jest to, że on jest Pakistańczykiem i jego rodzina, choć tak jak i on mieszka w Ameryce, wyklucza możliwość by związał się z kim innym, niż  z "porządną Pakistanką". Wszystko w tym filmie jest wprawdzie modelowo zgodne ze schematem gatunku, ale jego siłą nie jest akcja, tylko dialogi. Nie tylko pakistańska  rodzina ma zastrzeżenia, druga strona też, tyle że przestrzegając kodu politycznej poprawności, aż tak wprost tego nie artykułuje. Trudno nie zapamiętać dialogu przyszłych teściów z głównym bohaterem, który na pytanie: Jaki jest twój stosunek do 11 września? odpowiedział: Straciliśmy wtedy naszych najlepszych terrorystów. 

Kolejny, obejrzany w tym tygodniu film, daleki był od komedii romantycznej.

Bohaterem I kto mnie teraz pokocha jest 40-letni gej. Żyje w Londynie, ma HIV, śpiewa w londyńskim chórze gejów i tęskni za rodziną: mama, tatą i licznym rodzeństwem, którzy żyją w jednym z izraelskich kibuców. Nakręcili to bracia Heymannowie (ci od Mr.Gagi) i zrobili to naprawdę dobrze.

Chodzę - niczym poszukująca nastolatka - na spotkania gdzie dyskutuje się o filozofii.

Tym razem poczytałabym więcej, o tym o czym na tym spotkaniu Obirek tylko  wspomniał. Jego zdaniem, nie ma czegoś takiego jak "wartości chrześcijańskie", jest to kolejne puste określenie, którym służy do walenia po głowie swoich adwersarzy. To jak o tym mówił, skojarzyło mi się ze świetnym tekstem Agnieszki Graf, w którym zwróciła uwagę, że zaostrzenie ustawy aborcyjnej poprzedziła przegrana przez kobiety wojna o język.

Powoli przymierzam się do tegorocznej włóczęgi. Wiele przemawia za tym, by jechać nie z torbą, tylko z niewielkim plecakiem - zdecydowanie łatwiej wtedy wsiąść na skuter. A skoro tak, to mogę zabrać z sobą tylko to niezbędne. I tu pojawia się szereg pytań, między innymi: jaką zabrać ze sobą robótkę. Wstępnie zastanawiam się, czy nie wystartować wtedy z orenburskim szalem. Przy okazji Łada zwróciła mi uwagę, że książka na Amazonie jest niewiele droższa od sprzedawanych na Raverly wzorów - kupiłam w Book Depisitory, nie płaci się za tam przesyłkę.

 

Na Raverly zapraszają do przyłączenia się do wyzwania na rok 2018. Nie zapisałam się, ale poza Ronanem, który teraz powolutku dziergam, myślę jeszcze o zrobieniu w tym roku jeszcze dwóch kardiganów, np. tych: 


Czyli jak zwykle na początku roku - planów huk,, gorzej z czasem. Tym bardziej, że znów nie jestem pewna czy drugie podejście do Ronana nie uznać za kolejny falstart. Porównując ze wzorem oczka się zgadzają, a proporcje nie: rękaw za szeroki, a tułów za wąski  (po lewej stronie moje weekendowe stanowisko pracy).

Poszłam na Szarotki się poskarżyć, ale tak jak i przed, tak i po: w sumie decyzja należy do mnie.

Za tym by zacząć jeszcze raz przemawia jedno: prawie zawsze jak pomyślałam o spruciu, a tego jednak nie zrobiłam i tak na dalszym etapie do tego dochodziło.

Robiąc na drutach obejrzałam kolejny sezon Grace and Frankie. 

Bardzo lubię Jane Fondę i dlatego dałam radę mimo denerwującego dydaktyzmu i bardzo sztywnej, chwilami nawet żenującej, gry aktorów odtwarzających role ich byłych mężów.

czwartek, 18 stycznia 2018
Przeczytane 2018

O tyranii Thimothy Snyder


Napisany w 2016 roku, po wygranej Trumpa esejo-poradnik, 20 porad jak bronić demokracji przed zakusami tyranów.

 1.  Nie bądź z góry posłuszny
 2.  Broń instytucji
 3.  Strzeż się państwa jednopartyjnego
 4.  Weź odpowiedzialność za oblicze świata
 5.  Pamiętaj o etyce zawodowej
 6.  Miej się na baczności przed organizacjami paramilitarnymi
 7.  Jeżeli musisz nosić broń, bądź rozważny
 8.  Wyróżniaj się
 9.  Dbaj o język
10. Wierz w prawdę
11. Bądź dociekliwy
12. Nawiązuj kontakt wzrokowy i prowadź niezobowiązujące konwersacje
13. Uprawiaj politykę w sensie fizycznym
14. Chroń swoje życie prywatne
15. Wspieraj słuszne sprawy
16. Ucz się od ludzi z innych krajów
17. Nasłuchuj niebezpiecznych słów
18. Gdy nadejdzie niewyobrażalne, zachowaj spokój
19. Bądź patriotą
20. Bądź tak odważny, jak potrafisz

Czyta to się bardzo szybko, kolejne rozdziały stylem przypominają panelowe wystąpienia (autor jest profesorem Yale). Sporo odwołań do Polski, o której Snyder dużo wie, właśnie go wyautowali z rady naukowej Muzeum II wojny  światowej.
Na mnie spore wrażenie zrobił następujący, przytoczony przez niego fragment z czołowej gazety niemieckich Żydów, „Der Israelit”  z  2 lutego 1933 roku:

Nie zgadzamy się z poglądem, jakoby Hitler i jego poplecznicy, posiadłszy teraz władzę, której tak długo pożądali, mieli wprowadzić w życie krążące [w nazistowskich gazetach] sugestie; nie odbiorą oni nagle niemieckim Żydom praw konstytucyjnych, nie zamkną ich w gettach ani też nie wystawią ich na mordercze zapędy zawistnego motłochu. Nie mogą tego uczynić, gdyż ich władzę ogranicza wiele istotnych czynników [...] i z pewnością nie zdecydują się podążyć tą drogą. Atmosfera panująca w mocarstwach europejskich skłania do refleksji etycznej skutkującej samodoskonaleniem, nie zaś do ponownego przyjęcia wcześniejszych postaw z czasów opozycyjnych.

Dla tych, którzy nie pamiętają PRL-u, lektura obowiązkowa.

Wyjście z Egiptu Andre Aciman


Poprzedni rok zaczęłam od przeczytania przecudownej historii rodzinnej Zając o bursztynowych oczach. Ten też od nostalgicznej żydowskiej ballady, tyle że tym razem o żydach sefardyjskich.
Narrator wspomina lata 60-te, gdy jako dziecko, razem z liczną rodziną mieszkał w Aleksandrii. W tamtych latach najstarsi członkowie jego rodziny wspominali czasy gdy mieszkali w Konstantynopolu. A że historia lubi się powtarzać, kiedyś wyrzuceni z Turcji, po dojściu do władzy Nasera doświadczyli tego samego w Egipcie.
Przepięknie opisany świat, którego już nie ma.  Zamieszkały przez galerię arcyciekawych, często mocno dziwacznych postaci.

Kolej Podziemna. Czarna Krew Ameryki Colson Whitehead



Książka została wyróżniona nie tylko przez krytyków, mi.in. National Book Award 2016, Pulitzer 2017 ale i przez czytelników, m.in.  Goodreads Choice Award. Ale za co to wszystko, pozostaje dla mnie tajemnicą.
Może to przez ten deszcz nagród oczekiwałam czegoś aj-waj i stąd to rozczarowanie?. Bo jest to jedynie sprawnie napisana powieść o dziewiętnastowiecznej Ameryce widzianej oczami czarnych niewolników. Wprawdzie w tej opowieści wygląda to wszystko zupełnie inaczej niż w Przeminęło z wiatrem, ale z tym mitem chyba już dawno się rozprawili. A może nie i stąd popularność tej książki?

 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli