niedziela, 27 listopada 2016

Po 2,5 tygodniach zwolnienia, wyszłam na pole. Przede wszystkim Festiwal Filmów Żydowskich.



Festiwal otworzył  japoński film Persona non grata.


Opowieść o japońskim dyplomacie Chiune Sugiharze, który w czasie drugiej wojny światowej, jako konsul na Litwie, uratował kilka tysięcy Żydów, wydając im wizy tranzytowe. Na ich podstawie mogli przekroczyć granicę z ZSRR i koleją transsyberyjską jechać na Wschód (Sugihara jest jedynym Japończykiem, który otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata). Świetnie zagrana główna rola rola (europejczyków grają w tym filmie Polacy, m.in. Borys Szyc i Agnieszka Grochowska). Film opowiada bardzo ciekawą historię, ale:

  • jak dla mnie był za długi;
  • nie wiem czemu miały służyć "drobne" retusze historii (np. przed wojną Sugihara wyjechał z Mandżurii nie zgadzając się z tym jak Japończycy traktują Chińczyków, a nie jak Chińczycy traktują Rosjan, miał tam żonę, a nie kochankę, w "dniach próby" jego druga żona nie dodawała mu otuchy, tylko razem z nim po kilkanaście godzin dziennie wypisywała wizy itd.;
  • Agnieszka Grochowska nie jest Ingrid (było Ingmar, poprawiłam) Bergman i nie przemawiały do mnie sceny-klisze z Casablanki.

Po powrocie do domu poczytałam trochę o Chiune Sugiharze i doszłam do wniosku, że jego życiorys nadaje się na wieloodcinkowy serial, tu został wprawdzie mocno okrojony, ale trzeba było jeszcze dużo "bardziej". 

Przesłuchanie 


Dziwny film. W zasadzie wszystko dzieje się pomiędzy dwoma osobami - młody sędzia śledczy przesłuchuje Rudolfa Hössa, komendanta obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Czasami sędzia (bardzo dobry w tej roli Maciej Marczewski) odbiera telefon, jedzie samochodem, przygląda się jak Rudolf Hess pracuje w ogrodzie. W kilku scenach widzimy Rudolfa Hossa nie w pokoju przesłuchań, ale pod prysznicem, czy siedzącego na pryczy. Są to jednak jedynie zimne przerywniki - to co ważne dzieje się tylko podczas przesłuchania. Ale mimo tak statycznego przekazu, nie przypomina to teatru - jeżeli już, to reportaż. Film z tych świdrujących. Świetnie pokazana banalność złą.To co mi przeszkadzało, to zbyt dużo niedopowiedzeń. Nie zrozumiałam, dlaczego Hoss zaczął mówić. Bo zmienili mu śledczego, na takiego co świetnie zna niemiecki? Bo zwrócono mu obrączkę? Wyszłam z kina i nie dostałam na to odpowiedzi. A bardzo mi jej brakowało.

Fritz Bauer kontra Państwo.


Powojenne Niemcy. Opowieść o tym dlaczego kiedy prokurator generalny Fritz Bauer dowiedział się gdzie ukrywa się Adolf Eichmann - mimo że groziło mu oskarżenie o zdradę stanu i ujawnienie ukrywanej przez niego orientacji seksualnej - przekazał tę informację Mosadowi (zrobił to, by doszło do procesu, na czym ani Niemcom, ani USA nie zależało).

Ale nie samym Festiwalem Filmów Żydowskich żyłam. We wtorek umówiłam się z ciotką Szybka Kaśka w Kinotece - dałam jej do wyboru Zwierzęta Nocy i Trójkę (ten ostatni film był wyświetlany w ramach festiwalu Pięć Smaków, który mi przez to zwolnienie przepadł).  Ale nie wiedzieć czemu, okazało się, że czeka na mnie w Muranowie, wiec wylądowałam na rumuńskim Egzaminie.


Kolejny (po 4 miesiące, 3 tygodnie dwa dni) film Mungiu na naszych ekranach.Tym razem rumuński Kluż. Córka znanego lekarza zdaje maturę, od wyniku zależy to, czy otrzyma stypendium w Anglii. W przeddzień egzaminu zostaje napadnięta i traci egzaminacyjną formę. Tatuś postanawia pomóc losowi i wkraczając na grząską ścieżkę lokalnych układów (do tej pory trzymał się z daleka), grzęźnie. Dobry film. O zwykłych ludziach, zwykłych, codziennych sytuacjach, w których nastawieni na cel często się nie sprawdzają.


W ramach Czwartków na Tłomackiej, poszłam na spotkanie Żydowskie dylematy Andrzeja Wajdy. Już na początku spotkania urzekł mnie Wojciech Pszoniak, który gdy otrzymał mikrofon od zapowiadającej go pani, dał ręką znać, że go nie potrzebuje. I jako jedyny mówił bez mikrofonu. Lekko, wyraźnie, bez wysiłku i pogłosu słychać go było w najdalszym kątku sali. Stara szkoła .... 


Generalnie chodziło o to, dlaczego Wajda tak uparcie krążył wokół żydowskich wątków, chociaż dostawał za to bęcki od obu stron, czasami dość bolesne. Odbiór Ziemi Obiecanej w USA uniemożliwił międzynarodową karierę, Z Korczakiem we Francji też wesoło nie było. Jak zwykle na takich spotkaniach, parę bardzo rzeczy się ciekawych dowiedziałam. Ponieważ spieszyłam się na film, nie zadałam pytania, które chodziło mi po głowie (inna sprawa że  nie jestem pewna, czy bym go zadała, gdybym została). Dotyczy sprawy, w której wszyscy nabrali wody w usta: usunięcia przez Wajdę w obecnie rozpowszechnianej wersji Ziemi Obiecanej sceny w pociągu. Na spotkaniu wspomniano, że jednym z dowodów na antysemicką wymowę tego filmu był kontrast pomiędzy dobrą i cnotliwą Polką graną przez Annę Nehrebecką i złą, rozpustną Żydówką, graną przez Kalinę Jędrusik? Może o to chodziło? 

Tydzień dziwnych oświadczeń

Dawno temu Staniszkis uczyła mnie jak zdobywać informację czytają Trybunę Ludu, lab materiały z posiedzeń KC. Wykorzystując tamtą wiedzę w tym tygodniu zwróciłam uwagę na to, że:

  • Wicepremier Gowin powiedział, że gdy wybuchła afera Amber Gold był Ministrem Sprawiedliwości i czeka jak go wezwą by zeznawał, dając jasno do zrozumienia, że nie tylko nie będzie topił Donalda Tuska, a wręcz przeciwnie.
  • Drugi wicepremier, Gliński oświadczył, że będzie bronił niektórych z działaczy NGO, na których teraz organizowana jest nagonka, wskazując konkretne osoby, które już zostały odznaczone "do odstrzelenia z życia publicznego".
  • Wypowiedź wicepremiera Gliński, skomentował wicepremier Gowin, sens był tego taki, ze jest dumny że jest w rządzie z takim prawym i odważnym człowiekiem.

Pomijając to, że odwaga dramatycznie staniała, coś to pewnie znaczy. Ale też nie aż tyle by coś na tym budować.

Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję bytność na Szarotkach. Tym razem obyły w mateczniku. Jak byłam na zwolnieniu odwiedziła mnie Łada - pokazała sweter, który zaczęła robić. Na Szarotki przyniosła pokazać już skończony.

Nie miałam się czym pochwalić ... A byłam na zwolnieniu ...

Z pamiętnika wk .... konsumentki 

Tym razem PaypalPaypal, sam z siebie podjął decyzję o wylogowaniu mnie z prenumeraty Polityki.Pobierał z konta zawsze pod koniec miesiąca - tym razem podjął próbę zapłaty wcześniej niż zwykle, a ponieważ tego dnia miałam wykorzystany limit transakcji internetowych, transakcja została odrzucona. Takie rzeczy się zdarzają, ale to że nie podjęto kolejnej próby, tylko anulowano prenumeratę, zdarzyć się nie powinno.Napisałam do Politykę czy jest możliwość prenumeraty bez Paypala, bo się na nich obraziłam.

niedziela, 20 listopada 2016

Jak byłam na zwolnieniu, przegłosowano ustawę emerytalną, zgodnie z którą za rok idę na emeryturę. 


Dziś jeszcze nie wiem, czy będę wtedy tego chciała i czy będę  miała wybór. Może będę musiała. 

Jak wykorzystam czas na emeryturze? Zastanawiający jest dla mnie bilans mojego 2,5 tygodniowego zwolnienia: przeczytałam 1,5 książki i zrobiłam 10 cm na drutach. Patrząc wstecz, nie wiem co robiłam  z czasem - chyba głównie patrzyłam w sufit. No i kupiłam kilka rzeczy.

Monitor, bo w tym co miałam wysiadł jakiś tranzystor i chociaż prawdopodobnie, koszt naprawy nie przekroczyłby 30 zł, nikt już dziś ich nie naprawia. Wprawdzie dostałam od Joanny zastępczy, ale odzwyczaiłam się od małych, 17 calowych ekranów. 


Plan był taki, że poskanuję trochę zdjęć, ale tak jak i pozostałe plany nie został zrealizowany. Zniechęciło mnie to, że mój tata robił bardzo niewyraźne zdjęcia i nie umiałam zdecydować, które, mimo ich bardzo złej jakości, warto zachować Bo na przykład dzisiaj, zdjęcie huśtającej się w londyńskim parku Anki ma swoją wartość sentymentalną, bo jest na tym zdjęciu mniej więcej w tym samym wieku co Tomek. Ale za kilka lat ta "wartość" zniknie, i pozostanie tylko bardzo nie wyraźne zdjęcie.  


Na Allegro znalazłam szlafrok, który wprawdzie nie jest z prawdziwego frotte, ale przynajmniej czegoś mięsistego, co  co te frotte przypomina.  

O ile szlafrok był bardzo udanym zakupem, coś do czyszczenia rynien już nie. Kijek jest tak wiotki, że można tym smyrać po pustych rynnach, Rynien, nawet trochę zapchanych tym się nie przeczyści. 


Mam też nowy plecaczek. Cały myk polega na zewnętrznych, dających się wymienić kółkach. Mam dosyć toreb, z wbudowanymi kółkami, które pękają na nierównych powierzchniach i które wyrzucałam, mimo że poza kółkami wszystko było jeszcze w całkiem dobrym stanie. Zaczęłam szukać torby na Wietnam z takimi kółkami, ale niczego dużego nie znalazłam. 

1611120031

No i największy sukces - waga, Ta z którą do tej pory używałam pokazywała wagę z dokładnością do 3 kg, więc nawet jak wyglądało na to, ze nie jest dobrze, mogłam się pocieszać, ze może aż tak źle nie jest, Teraz, jednak trochę schudłam, więc zaprzyjaźniłam się z bardziej dokładną wagą i mam zamiar chudnąc dalej.


Plan mam taki, by omijać stołówkę i wozić w plecaczku do pracy pudełka z żarciem, Łatwo nie będzie, bo przez te 2,5 tygodnia dogadzałam sobie, Od jednej z ciotek zapożyczyłam pomysł na poranną jajecznicę - turecką szakszukę (masło, cebula, potem pokrojony w kostkę pomidor i po kolejnej chwili jajka). .

Jak się nie je chleba i cukru można jeść to i wiele więcej.
Przez to zwolnienie, ominęły mnie dwa festiwale: Pięć smaków i Sputnik, załapie się jedynie na Festiwal Filmów Żydowskich.
Nadrabiając braki, poszłam na Ja, Daniel Blake.


Angielski wyciskacz łez. Tytułowy Daniel Blake, po zawale stracił zasiłek i im bardziej usiłuje go odzyskać, tym bardziej wikła się w konflikt z opieką społeczną, która działa ściśle według procedur, przypominających  paragraf 22. Ale ponieważ jest dobrym człowiekiem i wszystko co robi, budzi do niego tylko ciepłe uczucia, nie myśli tylko o sobie i chociaż ma bardzo mało, stara się pomóc młodej matce, dzieląc się z nią tym co mu jeszcze zostało.Świetnie zagrane (zwłaszcza tytułowa rola), ale jak na mój gust, trochę za bardzo schematyczne.


Nie wiem czy nie warto założyć dzienniczka - wydarzenie dnia. Bo tyle się dzieje i tak wiele spraw umyka ... Na przykład ten tydzień:

Poniedziałek - Córka generała Włodzimierza Potasińskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, zażądała od Ministerstwa Obrony Narodowej ponad 160 tys. zł odszkodowania na spłatę kredytu.

Z kolei z najnowszego, corocznego monitoringu rzecznika praw dziecka wynika, ze 46 proc. Polaków akceptuje klapsy, a 17 proc. uważa, że tzw. lanie dziecku nie szkodzi. W ocenie RPD są to najlepsze wyniki od początku prowadzenia tych badań.

Wtorek - Zdaniem posłanki PIS, Beaty Mateusiak Pieluchy: powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji.

Środa - Powrót korytarzy pionowych i poziomych: Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury, oświadczył, że autostrady A2 i A4 są złe, bo są w poprzek, a nie wzdłuż.

Czwartek - Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego: przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi nie podejmują się zyskownych przedsięwzięć. I to właśnie jest powodem spowolnienia gospodarczego w rok od objęcia rządów przez PiS.

Piątek - Uroczyste obchody XIV rocznicy zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta stolicy

Sobota -  to co w 2008 roku było niezgodne z ewangelią, według tego samego episkopatu w 2016 roku stało się z nią zgodne i Jezus Chrystus został intronizowany na Króla Polski, Nawiązując to tego wydarzenia tego samego dnia wieczorem, ks. Dariusz Oko powiedział:  Polacy wygrali 10 proc. najważniejszych bitew świata. (...) jesteśmy najbardziej wierzącym narodem Europy. I dlatego też u nas ideologie były zawsze słabe. Nasi tak mądrzy sąsiedzi dali się ogłupić zbrodniczym ideologiom, a u nas i komunizm, i nazizm trzeba było wprowadzać bagnetami, w katowniach UB, Gestapo. Dlaczego? Bo u nas jest największa wiara, a gdzie największa wiara, to największy rozum.  


Nie mam złudzeń, wiem że następny tydzień może być jeszcze ciekawszy od poprzedniego ...

niedziela, 13 listopada 2016
Na zwolnieniu

Zdaniem Ziemowita Szczerka:

Mając świadomość, że żyje się w kraju, którego prezes planuje popełnić rozszerzone samobójstwo razem z obywatelami, jak ten pilot, który się roztrzaskał o Alpy, trzeba czerpać radość z małych rzeczy.

Ale co robić, gdy  to ostatnie kiepsko mi wychodzi?

  1. Ogrzewanie domu gazem, zwłaszcza jak się siedzi w nim 24 godziny na dobę to ekonomiczny samobój. W planach był kominek, ale komin się zatkał, "Mój" kominiarz umarł, wezwany gdy było sucho nie miał czasu, następnego dnia spadł deszcz, teraz pada śnieg ...
  2. Z tym gazem też nie halo, bo aby działał piec, musi być prąd. Tymczasem na moim zwolnieniu, nie było dnia bez awarii prądu. Już dwa razy pogotowie energetyczne przyjeżdżało dwa razy w ciągu jednego dnia. I tak nie jest najgorzej, mam dwa liczniki, każdy podpięty do innego słupa, więc zazwyczaj w jakimś kontakcie prąd w domu mam, dzięki czemu mogę spokojnie czekam aż naprawią. Ale gołym okiem widać, że to się sypie i te wszystkie naprawy to prowizorka. To co mieli, poszło na kopalnie. Mało prawdopodobne by na UE dało teraz na to szmal ...
  3. Z drutami też kiepsko. Im bardziej patrzę na moją kamizelkę tym bardziej odkrywam, że szara wełna nie tonuje, tak jak to było w planie, po oczach wali biało-czarny kontrast i co wezmę robótkę do ręki, to chwilę później zaczynam się zastanawiać, czy to co robię, mi się podoba. I dochodzę do wniosku, że raczej nie.

Słowem chandra. I to nie jesienna, ale geopolityczna.

 



 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli