niedziela, 28 grudnia 2008

Tak to to

Na szczęście, święta anno domini 2009 mogę już uznać za minione.

Choinka fajna:


Krzesła, mimo moich obaw, zdążyły przyjechać przed świętami, pasują do stołu  i tworzą z nim fajny kąt jadalny. 


Ale dzień przed zaplanowanym "eventem" umarła moja teściowa i teraz w ostatni dzień roku idę na pogrzeb.

Jak w każdym, tak i w moim życiu były sytuacje, które zmusiły mnie do zasadniczej korekty postrzegania rzeczywistości. Jedną z  nich, była taka rozmowa z moja teściową:

Dziś już nie pamiętam o co dokładnie chodziło, w każdym razie  jakiś czas po rozwodzie,  byłam wściekła na Michała o to, w jaki sposób wywiązuje się z roli ojca. Ponieważ w żaden sposób nie mogłam się z nim dogadać, postanowiłam poskarżyć się teściowej. Pamiętam, że im dłużej opowiadałam jej o swojej krzywdzie, tym bardziej ona bezskutecznie usiłowała przerwać mój słowotok. Gdy w końcu dopuściłam ją do głosu ona, zamiast podzielić moje oburzenie, spojrzała na mnie z pewnym politowaniem i rzekła: Kalina, o co ci chodzi? To przecież zupełnie zrozumiałe, że nie podoba ci się jego postępowanie. Przecież gdyby było inaczej, to byś od niego nie odeszła

Przypominam sobie tę rozmowę za każdym razem, gdy przekonana o tym, że mam rację, usiłuję o tym kogoś przekonać i za cholerę mi to nie wychodzi.

Kończąc ten mało świąteczny wpis, przypominam o nadsyłaniu zdjęć choinek.

niedziela, 21 grudnia 2008

Kupowanie żelazka Siemensa to był błąd

Nie wiem jak długo będzie mnie to jeszcze bawić, pewnie najmądrzej by było machnąć ręką i kupić nowe żelazko (albo docenić stare), ale nie mam pewności, że tylko dlatego, że tym razem na pewno nie byłby to Siemens, nie zaliczyłabym kolejnej konsumenckiej porażki.

Po miesiącu zadzwonili do mnie, że żelazko wróciło już z serwisu i mogę je odebrać. Na miejscu okazało się, że cała naprawa sprowadziła się do wystawienia zaświadczenia, że sprzęt jest sprawny. Żelazka nie odebrałam, tylko złożyłam odwołanie do kierownika sklepu, który ma teraz 14 dni na odpowiedź. Na razie przekonałam się, jak działają strony na których zamieszczane są opinie o sprzęcie. Dwa razy wystawiłam na ceneo negatywną opinię, grochem o ścianę - na tej stronie o sprzęcie można dobrze, albo wcale. Znam.to może nie jest tak popularne, ale przynajmniej nie wycinają negatywnych opinii.

Po takich doświadczeniach odechciewa się gromadzenia następnych gadżetów. A chciałabym wymienić aparat, bo ten co mam (czyli Olimpus mju) zupełnie sobie nie radzi ze zdjęciami we wnętrzach.


Na zdjęciu przełożone pod ścianę drewno - podobno jak leżało między słupami nie widać było "urody" stołu. Nie jestem do końca o tym przekonana, ale drewno przeniosła święcie o tym przekonana  Ańćka. Nie mogłam za bardzo pyskować, bo poświęciła pół dnia na moje zakupy i  po tym jak przywiozła choinkę, jej samochód nadaje się tylko do generalnego sprzątania. Jak co roku, wstawiłam ją w plastikowy kubełek, i aby zakryć jego wyjątkową szpetotę, obłożyłam drewienkami. Ubiorę dopiero na zakończenie świątecznych przygotowań - udekorowana ma zbyt rozleniwiającą moc.


Nie zdołałam rozwiązać problemu oświetlenia "jadalni". Nie brałam pod uwagę lampy na suficie, bo dopiero wiosną może znajdę kogoś chętnego do wejścia na strych i przeciągnięcia górą kabli.  Chciałam ułożyć na ścianie jakiś znak runiczny z takich lamp z Ikei.


Nawet pojechałam do Ikei, ale pomijając to, że te lampy dają bardzo mało światła, nie było wyboru (dostępny był tylko jeden wzór i to niezbyt efektowny).  W tej sytuacji przywiozłam z Ikei stojącą lampę  - oprócz niej kupiłam jeszcze 6 talerzyków, 6 miseczek, 4 talerze, dwa półmiski i parę innych drobiazgów i to wszystko sama jedna przywiozłam autobusem!

Jak już się ze wszystkim ogarnę, pomyślę o następnej robótce (zaczęty jakiś czas temu Sunrise circle mnie nie ciągnie, bo czuje, że powinnam spruć  tył i zrobić rozmiar większy). Kibicuję Brahdelt i robionemu przez nią Sylvi.

Ale obawiam się, że chyba jednak nie starczyłoby na to tej wełny - mam jej kilogram, robię dość ściśle, a ryż jest bardzo "wełnochłonny".

W komentarzach Edi-bk zasugerowała serwetę na stół. W sumie to dojrzewam i do tego. Tyle, że plany były takie, że miałam robić na drutach oglądając telewizję. Od dwóch tygodni mam Cyfrę, obejrzałam może z dwie rzeczy - nawet nie umiem powiedzieć co bym chciała oglądać, wiem tylko jedno: na pewno nie to, co nadają.

Za to przeczytałam bajecznie piękną książkę: W ogrodzie pamięci Joanny Olczak - Ronikier. Dawno nie czytałam tak dobrych wspomnień. W tym tygodniu, (w ramach Historycznego czytania), napiszę o tym trochę więcej.

piątek, 19 grudnia 2008

Historyczne czytanie (1)

Książkę D. Moggach Tulipanowe szaleństwo wpisałam na swoją listę, bo zaciekawił mnie czas i miejsce, czyli Holandia w XVII w. oraz temat, czyli początek mody na tulipany, gdy za cebulki tych kwiatów płaciło się za jak najcenniejsze diamenty.

Tymczasem książka okazała się, pospolitym czytadłem. Tyle, że trochę ciekawiej wydanym, bo mimo że w popularnej serii (tj. Salamandra), to z kolorowymi reprodukcjami XVII-wiecznego malarstwa holenderskiego. Od zwykłego czytadła odróżnia ją jeszcze to, że każdy rozdział poprzedza stosowny cytat (zazwyczaj fragment historycznego źródła). Cała reszta to niezbyt wielkiego lotu romansidło, w dodatku dość topornie napisane. Nieszczęśliwe małżeństwo (ona młoda i piękna, on bogaty i stary) i młody malarz, który maluje jej portret. A dalej zdarza się wszystko to, co w takich historiach się zdarza, jest nawet i służąca za którą pani się przebiera i co oczywiście nie kończy się szczęśliwie,  tylko jeszcze bardziej komplikuje opowieść. A na koniec, ci którzy byli dobrzy i szlachetni i kochali się prawdziwie otrzymują od losu niespodziewaną nagrodę.

Z noty wydawcy wynika, że książką zainteresował się S. Spielberg i obecnie autorka przygotowuje scenariusz do filmu, który ma powstać w jego wytwórni. Materiał na dobry film przygodowy to jest, z tym że nic mądrzejszego od Piratów z Karaibów z tego nie powstanie.


A z innych spraw. Zdecydowałam się na takie krzesła (przywiozą je dopiero w poniedziałek).


 
1 , 2 , 3
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli