poniedziałek, 27 grudnia 2010
Święta i po świętach

Tego dzieła mojego synka nie jadłam, bo upiekł je hen daleko za wodą, ale jadłam za to dużo za dużo innych rzeczy. I teraz  w nic się nie zapinam, ale choć moja lodówka jest już pusta, to  inne zaprzyjaźnione lodówki  wciąż są jeszcze pełne żarcia, a ja jestem łakoma.



Dostałam w prezencie czapkę i po raz pierwszy od czasu kapuścianej czapki, jak spotkałam się z ciotkami nie krzyknęły  bym zdjęła garnek, który sobie udziergałam. Może takie niedziergane czapki są lepsze?
 
 
Choinka w Brwi zgodnie z planem bardziej kolorowa niż rok temu, ale ciągle jeszcze za mało i w przyszłym roku będzie bardziej. No i kupię stojak - pomysł by ustawiać choinkę w wiadrze i pionizować za pomocą szczap nie jest najlepszy.


 

W Londynie ubiera sie choinki w adwent i wyrzuca zaraz po Nowym Roku - tylko w tym terminie zabierają drapaki razem ze śmieciami, w innym terminie wyrzuca się choinki na własny, i to spory, koszt.


 

Karmiąc w Święta koty Staśki. przy okazji sfociłam jej choinkę. W tym roku mniejsza niż zwykle, stoi wysoko  tak by kociaki nie mogły na niej zamieszkać, ale jak zwykle z najładniejszymi ozdobami.


Z drutami się przeproszę - namówiona przez Gumisia kupiłam kolejną wełnę.

Mam pomysł na serial. Idę po ulicy, odbieram komórkę i o czymś się dowiaduję. Resztę dnia przez telefon rozładowuję emocje. Następnego dnia pytają mnie jak ta sprawa się skończyła. Ale ja już jestem w następnym odcinku, bo zdążyłam odebrać kolejny telefon ...

W kinach jest trochę filmów do obejrzenia, ale w tym tygodniu nic wartego polecenia nie zobaczyłam.

John Lennon Chłopak znikąd to miły w oglądaniu  film o młodości Johna Lennona, czyli dojrzewaniu w latach 50-tych ubiegłego wieku.

Czuć że to zamierzchła historia, bo ogląda się jak film historyczny.  O samym J. Lennonie tyle o ile. Film biograficzny, wyklucza moim zdaniem aż takie naginanie faktów: relacje Johna z matką były wprawdzie bardzo skomplikowane, ale nie aż tak jak jest to pokazane na tym filmie.  To naginanie faktów jest o tyle dziwne, że życiorys J. Lennona jest na tyle ciekawy, że nie ma powodu by uciekać się do takich sztuczek. A tak to najciekawsza w tym filmie jest fotografia tamtego czasu.


Podobnie i z czeskim filmem Muzyka: tu też najciekawsza jest fotografia czasu w jakim się to dzieje.

W tym przypadku jest to czeska prowincja końca lat 70-tych. Czasami zapomina się, jak brzydki był socjalizm i ten film świetnie to przypomina. Estetyka tamtego okresu poraża. Ale  to co zazwyczaj jest siłą czeskich filmów, tu zawiodło - takie sobie dialogi, kiepskie scenki rodzajowe. A co najdziwniejsze: czeski film, a jego bohaterowie nie budzą sympatii.


Padma ogłosiła kolejne wyzwanie literackie.  Brałam udział we wszystkich ogłaszanych przez nią wyzwaniach. Więc zgłosiłam się i do tego.

Jak byłam na brydżu zrobiłam zdjęcie choinki Nefasia:


Rybce marzy się wyprawa krzyżowa do Techeranu - Nefas miał by siać tam postrach wśród niewiernych:

Mnie marzy się rozprawa z Mazowieckimi Przewozami Regionalnymi i na portalu Brwi umieściłam taki list:

Dziś przeczytałam, ze w 2011 roku, w związku z planowanym remontem 2,5 km torów pomiędzy Wwą Wschodnią a Dworcem Powiśle przez 6 MIESIĘCY POCIĄGI PODMIEJSJKIE MAJĄ JEŹDZIĆ PO JEDNYM TORZE.

Moim zdaniem, kolej jest zainteresowana w długich remontach, bo wtedy robi się galimatias. Bałagan pozwala na twórcze podejście do rozkładu: oficjalnie nie wycofuje się żadnych pociągów z rozkładu, ale  tak naprawdę puszcza się  ich mniej i generuje się w ten sposób oszczędności. Jednocześnie wpływy z biletów miesięcznych są na tym samym poziomie, dotacje płyną w niezmienionej wysokości, czyli im dłużej to trwa, tym większy zysk …

Przykład z Wigilii, gdy kolejny raz Mazowieckie Przewozy Regionalne dały popalić. Po tym, jak o 7.41 odjechał pociąg do Wwy kolejny, jadący ze Skierniewic,  był zaplanowany dopiero na 8.41. Pomijając to, ze rozkład nie uwzględniał tego, ze część ludzi pracuje w Wigilię, to:

- mniej więcej w tym czasie był  „służbowy” pociąg do Wwy i przejechał bez zatrzymywania się.

- pociąg ze Skierniewic, który miał przyjechać o 8.41 był spóźniony i tak się jakoś „dziwnie złożyło” że wjechał do Grodziska tuż przed dziewiątą, Ponieważ o 9.04 wg. rozkładu był kolejny  pociąg z Grodziska, pociąg ze Skierniewic postał chwilę na peronie i odjechał o 9.04 tak jak by był planowanym pociągiem z Grodziska.

- w tym czasie gdy ludzie czekali na spóźniony pociąg ze Skierniewic, w Grodzisku stały dwa składy na bocznicy i jeden na peronie.

Kolej świadczy usługi. Jeżeli ma zamiar na 6 miesięcy puszczać pociągi po jednym torze, jakość świadczonych usług ulegnie gwałtownemu pogorszeniu. Gdyby w tym czasie płacić  50% za bilety mniej, to może remont 2,5 km torów nie trwał by 6 miesięcy? A gdyby jeszcze wiedzieli, że monitorowane jest to, ile tak naprawdę puszczają pociągów, to może by przestali tak oszukiwać?

Tak mi się marzy, by burmistrzowie Brwinowa, Milanówka, Grodziska zjednoczyli się przeciwko Mazowieckim Kolejom Regionalnym. W tej chwili trwa krajowa awantura o PKP Mazowieckie Przewozy Regionalne od lat robią to samo. I cisza

Naprawdę nie można zacząć im patrzeć na ręce?

Napisałam to trzy dni temu, a irytacja dalej mi nie mija. O tyle to dziwne, że zazwyczaj w takich sytuacjach powiedzenie czegoś głośno załatwia mi problem z emocjami.

czwartek, 23 grudnia 2010
Prezent świąteczny dwa
 

Chociaż kupiona dla kolejnej ciotki książka nie umiała się zachować w roli prezentu i trochę się pogniotła, to i tak jutro wystąpi w tej roli, bo jak rzadko mam pewność, że naprawdę daję dobrą książkę.  

Przejrzałam listę moich tegorocznych lektur - niewiele było równie dobrych ksiażek, a lepsza tylko jedna: Śmierć pięknych saren Oto Pavla.

Współczesna Nigeria. Narratorem jest 15-letnia wrażliwa i bystra dziewczyna: Kambili. Mieszka z bratem Jaja,  który tak jak i ona,  jest w wieku dojrzewania,  bardzo bogatym ojcem i prowadzącą pełen służby dom, matką. Świetna powieść o dojrzewaniu w cieniu przemocy domowej. O misjonarzach i bałaganie jaki  robi się w głowie, gdy nagle importuje się w pakiecie obcą wielowiekowej tradycji religię (w tym przypadku mowa o religii katolickiej).

Chociaż rzecz się dzieje w Arfyce,  poza opisami potraw, czy roślinności, książka nie epatuje egzotyką. Opisywana sytuacja rodzinna, to jak w niej poruszają się jej bohaterowie, może się dziać wszędzie, nie koniecznie w Afryce.

Fajnie napisana i pewnie dobrze przetłumaczona, skoro się tak dobrze czyta.

Polecam

środa, 22 grudnia 2010
Prezent świąteczny
 

Z tym, że nie otrzymany, ale kupiony dla kogoś i przy okazji przeczytany.

 

 

Jeżeli "jakość" książki mierzyć tym jak wciąga, to Good night Dżerzi jest książką wyśmienitą - jak się zacznie, oderwać się nie sposób.

Książka to kolaż scenek o tym co się wydarzyło, lub co być może się wydarzyło, przetykanych luźnymi wariacjami Janusza Głowackiego na temat Jerzego Kosińskiego (przy czym autor zakłada, że czytelnik zna jego historię i za wiele nie tłumaczy - nie wiem jak się ją czyta, gdy się tej historii nie zna).

Sama historia wielkiej mistyfikacji Jerzego Kosińskiego bajecznie ciekawa. Na pytanie dlaczego to zrobił, wystarczającą odpowiedzią jest "bo taki był". Ciekawsza jest odpowiedź na pytanie jak to się stało, że tak długo mu się udawało - z tej perspektywy Nowy Jork w roli centrum światowej kultury nie wypada najlepiej - wygląda na to, że nawet na samych szczytach tam też obowiązuje zasada: "na starcie powiedz jaki jesteś, szansa na to, że zanim zostanie to przyjęte jako obowiązująca na twój temat opinia, komuś będzie się chciało to zweryfikować, nie jest zbyt duża".

Jak dla mnie można było bardziej zanalizować, przyłożyć i obnażyć - pod tym względem J.Głowacki trochę "prześlizgnął się po temacie. Prawda zbyt ośmiesza nie tyle Dżerziego, ile tych co mu uwierzyli? Może dlatego nie powstał na ten temat żaden film - chociaż jego amerykański życiorys to gotowy scenariusz filmowy ?

 

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli