niedziela, 30 marca 2014

To oni! To ta dzielna pięcioosobowa drużyna remontuje tory na trasie Warszawa - Skierniewice. Koszt, tej zaplanowanej na lata 2009-2015 inwestycji to 2,2 mld. Malutko. Dobrze, że przynajmniej na jedną koparkę dla nich wysupłali.


Plany są takie, że inwestycja ma być przedłużona do 2022 roku - wtedy pewnie przekwalifikują brygadę budowlaną na brygadę remontową (nie wykluczone, że koparka zostanie ta sama) i biznes będzie się kręcił dalej. A w międzyczasie firma szwagra postawi na całej linii ekrany (złoty interes, bo te ekrany też potem będzie trzeba konserwować). 

Nie wiem dlaczego, ale wszystko co wiąże się z koleją jest powykręcane.

Na dworcu Warszawa Śródmieście jest już winda, ale aby z niej skorzystać trzeba zadzwonić po obsługę (oczywiście nie dzwonkiem, to by było za proste, tylko własną komórką). Zaparłam się, bo walizka była ciężka:


Po 10 minutach przyszło dwóch (!) panów i pojechałam. Słowem rozwiązanie dla cierpliwych.

Gdzie indziej coś tam idzie ku lepszemu - np. bez zarzutu działa powiadamianie sms-em o nadejściu przesyłki poleconej - ale nie wiedzieć czemu, wszędzie jest to możliwe, tylko nie na kolei. 

Jedna z moich samochodowych ciotek jechała w tym tygodniu autobusem, czyni to rzadko więc postanowiła nie zanurzać nosa w gazecie, tylko posłuchać co mówi lud. Siadło przed nią dwóch panów, jeden z nich naprawia sprzęt, drugi robi instalacje elektryczne. Przez całą drogę opowiadali sobie jak to robią klientów w konia, i jacy ci klienci durni, że dają się na ich wisty nabierać. Wiele razy miałam poczucie, że spotkałam na swojej drodze takich panów i jak tylko mogę, omijam konsumenckie rafy. Od kilku miesięcy, w coraz większej ilości sklepów, można kupić Kindla. Kupując w tym tygodniu, wybrałam jednak droższego Amazona - wolę ich gwarancję, niż któregoś z polskich sklepów. Zamówiłam w poniedziałek wieczorem, miałam już w piątek. O tym, że ekran w Paperwhite jest bajeczny wiedziałam, ale o tym że nie można na nim słuchać audiobooków, już nie. Czyli jak zwykle, coś za coś. 

Dotarłam wreszcie do Centrum Kopernik. Zawsze przerażały mnie kolejki po bilety. Nie wiedziałam, że raz w miesiącu organizowane są wieczory dla dorosłych, na które bilety zamawia się on-line. Dzięki temu spędziłam fajny wieczór - jedyny zgrzyt, to adresowana do "publisi" konferansjerka w planetarium.    


Najbardziej podobała mi się gra, w której steruje się myślami leżącą na stole kulką. Następnym razem zrobię zdjęcie. Tym razem uwieczniłam tylko jazdę na rowerze, połączoną z możliwością obserwowania, jak rusza się przy tym nasz nasz szkielet.

A z moim szkieletem klopsik. Ponieważ rezonans nic nie wykazał, a trzy serie kriokomory nie przyniosły odczuwalnej poprawy, poszłam w kierunku wkładek ortopedycznych. Są bardzo ładne i kolorowe - robi się je na wymiar: formuje się nagrzaną wkładkę, tak by wymuszała prostą postawę i po zastygnięciu wkładka jest gotowa do użycia. Miałam obawy czy się do nich przyzwyczaję, ale to akurat poszło jak z płatka. Pogodziłam się też z tym, że muszę zrezygnować z butów, do których te wkładki nie pasują. Jest tylko jedno ale ... od tygodnia chodzę po sklepach i takich półbutów, by weszła do nich po włożeniu wkładki, również moja, cechująca się wysokim podpiciem stopa, nie ma. 

Złość do Pianina mi trochę przeszła. Pogodziłam się z tym, że sweter nie będzie tak ładny, jak planowałam. Może w przyszłym tygodniu będę mogła coś już pokazać.

piątek, 28 marca 2014
Przeczytane

dobra książka

Maestro  Marcin Kącki

Wesoła to ta książka nie jest.  Opowiada o tym, jak to przez kilkadziesiąt lat Wojciech Krolopp dyrygował chłopięcym chórem, nawet nie specjalnie kryjąc się z tym, że jest pedofilem. Nie przeszkadzało mu to być gwiazdą towarzystwa, brylować zarówno na państwowych jak i kościelnych salonach oraz cieszyć się pełnym zaufaniem rodziców. Część o tym wiedziała, pozostali się domyślali, ale nie znalazł się nawet jeden sprawiedliwy, który postanowił coś z tym zrobić (wprawdzie na przestrzeni tych lat były pojedyncze osoby, które mniej lub bardziej głośno protestowały, ale nie czując wsparcia, bardzo szybko odpuszczały). Mnie najbardziej i zniesmaczyła, ale i zaciekawiła, postawa rodziców, którzy mając pełną świadomość co się dzieje w chórze Kroloppa, umieszczali w nim swoje dzieci: ważne było dla niech jedynie to, by to nie ich dziecko było "używane" przez dyrygenta.

Świetnie się to czyta. Szczególnie polecam tym, którzy wątpią, że eksperymenty Millgrama, czy Zimbardo pokazały prawdę o naturze ludzkiej.  

Inna sprawa, że po odejściu Kroloppa, nikomu nie udało się ani zatrzymać destrukcji rozpadającego się po jego wyrzuceniu chóru, ani  zbudować na jego miejsce czegoś, na równie wysokim poziomie.


Osiem zeszytów Heloneida Studart

Seria z z miotłą, a więc z góry wiadomo, że tzw. "literatura kobieca. Tym razem Ameryka Południowa. Dwie siostry w średnim wieku; jedna dusi się w nieszczęśliwym małżeństwie, Druga rozpamiętuje swoje roztrzaskane po śmierci dziecka życie, czytając pamiętniki zmarłej ciotki (tytułowe osiem zeszytów). W tych pamiętnikach wychowana w tradycyjnej katolickiej rodzinie ciotka opisuje swoją młodość, gdy w imię zasad zarówno  jej, jak i jej siostrom, zniszczono życie. 

Jak to w tego typu książkach, przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Na szczęście wszystko to jest polane tym charakterystycznym dla prozy iberoamerykańskiej ciężkim aromatycznym klimatem, i chociaż daleko temu do Marqueza, też przyjemnie się czyta.

Z tym, że ja tego zapowiadanego na okładce wojującego feminizmu, nie zauważyłam

 

Broniewski w potrzasku uczuć Dariusz Pachocki

Ciekawe uzupełnienie niedawno przeczytanej biografii Broniewskiego autorstwa Urbanka.

Tym razem epizod z lat 30-tych. Kilka lat po ślubie (do którego o mały włos, by nie doszło, ponieważ tuż przed okazało się, że Broniewski wdał się w jakąś awanturkę miłosną, panna zaszła w ciążę i "nie chciała jechać do Poronina"), poeta znów się zakochał. Tym razem w kilkanaście lat młodszej studentce.

Książka to korespondencja między kochankami + bardzo ciekawe wprowadzenie autorstwa Dariusza Pachockiego. Nie przepadam za czytaniem listów, ale ponieważ ta książka nie należy do obszernych, więc się nie zdążyłam znudzić. A galeria postaci, jaka wyłania się z kart tej książki bajeczna.  

 

nie warto brać do ręki 

Watykan niedyskretnie Caroline Pigozzi

Mniej więcej po przeczytaniu 10% rzuciłam w kąt ten landrynkowy panegiryk. Zawsze w tego typu przypadkach przypomina mi się opowiedziana we wspomnieniach Boya anegdota o tym, jak to malarz Jan Styka malował Matkę Boską. Nie pamiętam kto, widząc co powstaje zawołał: "Jasiu nie maluj na klęczkach, tylko maluj dobrze!". 

niedziela, 23 marca 2014
Kaprun

Tam gdzie byłam, w dolinach była już wiosna:

Było nawet i kilka rzeczy do zobaczenia, na przykład romański zamek (na dziedzińcu jest amfiteatr i odbywają się tam koncerty):


ale główną atrakcją, dla tych którzy tam przyjeżdżają, jest lodowiec. Z wiosennej doliny jedzie się pierwszą kolejką trochę wyżej (te rusztowania po lewej stronie, to pozostałości po po katastrofie sprzed kilkunastu lat, gdy w tunelu spłonęło ponad 150 osób).


 Potem przesiada się do drugiej kolejki:

która dowozi już do śniegu:

 

Można tam zostać, albo - kolejną kolejką - wjechać jeszcze wyżej:

Gdzie (oprócz kolejnych wyciągów) można sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie:

I przejść 360 metrów skalnym korytarzem na drugą stronę góry:

 

Ledwo te wszystkie kolejki linowe przeżyłam (wyjątkowo nie lubię nimi jeździć).

Zdecydowanie przyjemniej było w dolinie, gdzie był cudowny kompleks basenowy, z całym mnóstwem najrozmaitszych biczy wodnych, prąd i tego typu atrakcji. Część basenów była na dworze.


Słowem pełny reset.

 

Jeżeli chodzi o Pianino, zależy mi już tylko na tym by go skończyć. Za dużo mam już pozaczynanych robótek, by i tą rzucić w kąt, ale serce do tego swetra straciłam.


babcia trendsetterka

Na wyjeździe bardzo sprawdziła się prenumerata Gazety Wyborczej, wykupiona na stronie ich stronie i "podpięta" do konta na publio.pl (poprzednio miałam wykupioną prenumeratę bezpośrednio na publio i nie mogłam korzystać ze wszystkich opcji). Teraz mogę zarówno bez ograniczeń  buszować po stronach Gazety, jak i mieć ją codziennie rano w moim Kindlu. Jeszcze gdyby zrobili interaktywną wersję Jolki ...

Ale dzięki temu, że na wyjeździe czytałam Gazetę Wyborczą, mogę napisać kolejny odcinek 

pamiętnika wk ... konsumentki

Niedawno ktoś mnie zapytał dlaczego przeniosłam się z Wwy akurat do Brwi. Zgodnie z prawdą, powiedziałam, że wtedy za Brwi przemawiało połączenie kolejowe z Wwą. Tymczasem, oni już planują następny remont na lata 2017-2022. Ratunku !!!

Tu tekst źródłowy

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli