wtorek, 28 sierpnia 2007

Ja biedna mysz, mam tyż

Od prawie pięciu lat Iza ma Gugusia; od 1,5 roku Hanka - Natalkę; od 3 miesięcy Lucy -  Antka; a od miesiąca Olka - Jeremiego.

Żebym tak tęskniła do tych wnuków, to nie powiem. Chciałabym tylko wiedzieć, że będą. Ale żeby nie było tak, że nic nie mam, zawsze mogę powiedzieć, że ja za to mam imienniczkę, która podobnie jak ja w tym wieku jest blondynką, tyle że patrząc na mamę, będzie nią chyba również jak dorośnie.



Słowa Gośki tuż po jej urodzeniu, że mała czarowniczka da popalić, były chyba nie tyle komentarzem, co proroctwem - i nie dlatego, że na pierwszych swoich wakacjach spędzonych na dwóch nogach, dała się sfotografować z puszką piwa:



Kalinka ma niewiele ponad rok, ale jak dla mnie to jest to coś więcej niż rezolutne spojrzenie:



Ma też zdjęcia na których występuje w roli bobo:



Tyle, że z tych wakacji dostałam jej zdjęcia tylko z tatą, z mamą brak:



niedziela, 26 sierpnia 2007

Bociany odlatują

Podobno Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci woła. W nawiązaniu do tej mądrości ludowej, w necie można było przeczytać, że:

Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna - poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.

W tej sytuacji - zwłaszcza, że nic nie wskazuje by miała się ku końcowi trwająca od dłuższego czasu licytacja, pomiędzy naszymi gazowniami a Putinem, kto wyciśnie więcej - oni z opłat przesyłowych, czy Putin z gazu - nie pozostało mi nic innego, niż zawierzyć kominkowi:


Po kominku (będzie jeszcze pomalowany, ale dopiero jak dobrze wyschnie), przystąpiłam do następnego punktu - dokończenia podłogi. Chociaż w komórce jest jeszcze spory zapas kupionego na jesieni kleju i kilka wiaderek błękitnej fugi, zarówno klej (bo ten co jest, zdążył się "skawalić"), jak i fugę, tym razem w bardziej pasującym, szarym kolorze (błękitna, która jest położona w pakamerze, kontrastując z kolorem płytek, tylko podkreślała to, jak nierówno są położone), kupiłam jeszcze raz. Pozaznaczałam markerem, które płytki trzeba wymienić i mam nadzieję, że za tydzień będzie po wszystkim.


Ale tak naprawdę, ten cały remont to nic to, wobec faktu, że powoli finalizuje się wyjazd Anki. Z tej okazji w tym tygodniu Tomek przygotował obiad - przegląd kuchni indyjskiej. Zabrało mu to trzy godziny - dużo więcej czasu trzeba było poświęcić na kupienie wszystkich potrzebnych do tego ingrediencji.


I tak ci odlatują:

Ci zostają:


Było dużo i bardzo smacznie. To co zostało, zapakowałam Ance do słoików, aby mnie nie kusiło. I bez tego, to co następnego ranka pokazał mi wyświetlacz wagi, nie było zbyt przyjemne.

Nie zdążyłam pójść na Requiem, w pierwszym tygodniu jakoś się nie składało, w drugim grali tylko na jednym, wieczornym seansie, a w trzecim nie było nawet tego jednego seansu. Jak nie było tego co chciałam, poszłam na to co grali. Angel - można sobie darować, z tym że jak przyciśnie potrzeba to pójść też można, bo żadnych odruchów wymiotnych nie wzbudza. Pan reżyser się pogubił - chciał zrobić pastisz i tak zaczął, ale potem zakochał się w wiktoriańkim kiczu i na koniec wyszedł mu melodramat. Siódmy dzień - dobry film, ale poszłam w niedzielne przedpołudnie, a na poranek to ten film się nie nadaje.


To zdjęcie zrobiłam w Alejach Ujazdowskich, szkoda że tak rzadko na warszawskich ulicach można zobaczyć coś oryginalnego:


Dawno nie robiłam zdjęć kaczkom w brwinowskim parku - jakoś tak dziwnie się składa, że za każdym razem gdy zrobię im zdjęcie to dobrze oddaje ono mój nastrój - tym razem jest taki jak to leniwe, senne letnie przedpołudnie.


niedziela, 19 sierpnia 2007

Zapach remontu

Znów zapachniało remontem, ale tym razem dodało mi to skrzydeł i zamiast, tak jak to drzewiej bywało niecierpliwie czekać końca, oddaję się marzeniom co by tu warto jeszcze zrobić.

Na razie 3/5 kominka wygląda tak:

z tym, że w tym tygodniu kominek będzie tylko do końca wymurowany, z położeniem gipsowych tynków trzeba poczekać, aż wyschnie szamotowa zaprawa.

Szalika za dużo nie zrobiłam (oddawanie się remontowym marzeniom jest dość czasochłonne):


Niedawno przeczytalam takie miłe czytadełko na jeden wieczór Pana Samotne Serce (więcej o tym tu), potem nawet kilka razy spojrzałam czy na straganie nie ma Okna na podwórze, na koniec przypomniałam sobie ten film dzisiaj przedpołudniem (był w TVP) - napisanie książki o postaci, którą w tym filmie tylko widać w jednym z okien i której akcja toczy sie w jego tle, to całkiem fajny pomysł. Powoli zbliżam się do końca Nazywam się czerwień - śmieszne jest z tym Pamukiem to, że po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna, jest taki autor, którego czytają i młodzi i starzy i wszyscy - przynajmniej ci których znam - są zachwyceni. Mam tylko jedno "ale" - tak gruba książka powinna być też dostępna również w wydaniu dwutomowym - sporo ludzi, tak jak ta, czyta gdy "dojeżdża".


Mam też zajęcie na długie zimowe wieczory - dostałam od córki pacla, ale jest tak duży (98 x 75), że musi poczekać na wniesienie do domu ogrodowego stolika.


Wszystko ma swoje plusy - mieszkanie samemu też. Fajne jest na przykład to, że nikt mi już nie wmawia, że to przez moją wrogą i agenturalną działalność nie może znależć dokumentów, dyskietki, czy ukochanego śrubokręta. Może zapomniałabym, że jest to stały element życia rodzinnego, ale mam synka. A na świecie oprócz synka są jeszcze zworki (zworka jest to takie plastikowe coś, wielkości łepka od zapałki i z tego co zrozumiałam jest to używane, gdy przy podłączaniu dysków, trzeba zatkać jakiś kabelek). No i wieczorem gdy mój synek przyszedł do domu to ta zworka jeszcze była, a następnego dnia jak przed wyjściem z domu zabrał się za podłączanie dysku, zworka "znikła". I tak siedząc u fryzjera w ciągu 5 minut odebrałam kilka telefonów: pierwszy telefon: gdzie położyłas zworkę?; drugi telefon: dlaczego wyrzuciłaś zworkę?; trzeci telefon powiedz gdzie trzymasz zworki?, czwarty telefon: dlaczego złośliwie schowałaś zworkę?

 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli