poniedziałek, 24 września 2018

Plan mam taki:

  • pomiędzy 8 a 12 października: podłoga na górze
  • pomiędzy 15 a 19 października: podłoga na dole, a może i drzwi?
  • 21 października zwiezienie rzeczy
  • potem malowanie
  • oświetlenie, koza

i mogę się sprowadzać

Wprawdzie Gabrysia jak obejrzała stan robót:


wyraziła wątpliwość, czy święta spędzę w domu. Ale ona jest małej wiary.

Schody mają już wszystkie barierki


W kuchni są płytki


W mojej łazience też

Rozpoczął się sezon spotkań. Gościem Filozofii w ogrodzie był Arkadiusz Stempin, historyk i politolog z Uniwersytetu we Fryburgu.

Było o tym, czy historia naprawdę się powtarza, czy zdąża do jakiegoś celu i czy da się w niej wykryć jakieś szczególne prawidłowości. Słowem, czy w dziejach tkwi jakaś logika i czy historiozofia jest możliwa.

Ciekawe.

Z pamiętnika wk ... konsumentki

W tym tygodniu m.in. walczyłam z:

Kurierami

Dzwonię do nich rano, chce by towar był dostarczony dopiero następnego dnia  i dowiaduję się, że nie mogę ustalić terminu dostawy, bo towar nie został jeszcze wydany z magazynu. Dwie godziny później kurier jest pod domem. Dzwonię i  pytam dlaczego nikt nie uprzedził. Pani nie rozumie i tłumaczy mi, że po to by uniknąć takich sytuacji jest opcja zmiany  terminu dostawy. Nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego tego nie zrobiłam.

PayPalem

Ja do nich, ze musiałam zrezygnować z Netflixa, bo nie opłacili mi abonamentu za wrzesień. A oni do mnie, że gdzie jest problem, przecież za  sierpień opłacili ...

OleOle

Nie mogłam opłacić zamówienia na ich stronie. Na infolinii nie wiedzieli dlaczego, trenowaliśmy różne rozwiązania, z mojego konta nie można było przejść na stronę płatności. Wszyscy bezradni. Nie tylko konsultanci, dział techniczny również. Ponieważ było u nich 200 zl taniej, się uparłam i na koniec sama wpadłam o co chodzi. Jak usunęłam w ustawieniach mojego konta, wygenerowany na podstawie poprzednich płatności "preferowany sposób zapłaty, poszło. Napisałam im, gdzie i jak maja błąd na stronie. A co zrobiło OleOle? Napisało opryskliwy list-instruktaż jak należy płacić przez Internet.

ZUS

Byłam u adwokata. Lekko nie będzie. Jeżeli jest szansa na wygranie z Zus-em to tylko w sądzie. Ale i tak wszystko zależy od tego, czy pracownikowi archiwum będzie się chciało poszukać. Bo papiery są. I to pewnie nie w jednym miejscu. Tyle, że najłatwiej powiedzieć że ich nie ma. 

Solid Security

Zakończyłam z nimi jedną wojnę - w końcu przesłali mi zestawienie obrotów na moim koncie. Ale kolejną naprawę wykonali nie w ramach gwarancji, co uznałam za hucpę 

Żona


Na ten film poszłam dla Glen Close. Oczekiwałam więcej niż dostałam. Amerykański pisarz dostaje Nobla  razem z żoną i synem jadą do Oslo na uroczystość wręczenia nagrody. Powoli odkrywamy kolejne rodzinne tajemnice, które coraz bardziej nie przystają do odgrywanej publicznie roli czcigodnego laureata.

Tyle, że jak na na amerykański film, wyjątkowo drewniane dialogi. I mało prawdopodobne, zupełnie do mnie nie przemawiające chłodne i godne zachowanie uczestników dramatu. Gdyby nie Glen Close, nie dał by się tego oglądać. 

 

Zama

Zamorska kolonia Portugalii. Urzędnik chce się zasłużyć i wrócić do kraju. Swój pobyt w kolonii traktuje jako dopust boży. Ale tak się składa, że na tym czekaniu mija mu życie.

Bardzo ładny fresk historyczny. Ale taki trochę film o niczym

Kamerdyner

Przepięknie sfilmowana opowieść o Kaszubach. Poza główną bohaterką, która drażniła mnie swoimi wyłupiastymi oczami - dla mnie wyglądało to tak, jakby nie mieściły się jej w oczodołach zbyt grube szkła kontaktowe, świetnie zagrane (Radwan, Gajos, Szyc, Olbrychski itd.).

Ale ... film  rozpoczyna się w 1900 roku i kończy w 1945. I ten moment, w którym ten film się urywa podważa całą jego wiarygodność i robi się z tego piękna bajka na 100-lecie niepodległości. Dopiero pokazanie tego, co doświadczyli Kaszubi po wojnie dopełniło by opowieść. 

niedziela, 16 września 2018
Moje walki

ZUS

Dostałam w pismo z Sądu, z Wydziału Ubezpieczeń Społecznych. Okazało się, że Sąd wysyłał polecone, o których nic nie wiedziałam bo poczta w Brwi rzadko kiedy powiadamia o przesyłkach.  I ponieważ się nie zgłosiłam, Sąd wydał wyrok beze mnie. We wszystkim przyznał rację Zus-owi, który jedno Rp-7 uznał za kopię i za trzy lata policzył emeryturę od pensji minimalnej, a tam gdzie miałam tylko świadectwa pracy, bo zakład pracy już nie istnieje, uznał, że nie pracowałam.

Wynajęłam adwokata, ale niewykluczone, że zostanę ze swoją racją. Bo skoro sąd nie widział nic zdrożnego w tym, że ZUS uznał z Rp-7 za trochę oryginał (bo zgodził się, że pracowałam), ale nie końca (nie uznano podanych zarobków) to wszystkie chwyty są dozwolone. 

 Rehabilitant pokazuje swoje niezadowolenie

Moja mama, która za chwilę skończy 84 lata, poszła na rehabilitację i została pobita przez pracownika przychodni. Namówiłam ją by złożyła skargę: 

I dostała odpowiedź.


Znam moja mamę na tyle, by wiedzieć, że to co o czym napisali, nie miało miejsca. Ale nie to mnie poraziło.  Jak się uważnie w to pismo wczytać widać, że wg. nich ponieważ mama się źle zachowywała, mieli prawo wyrazić swoje niezadowolenie.  

 Remont

Miało już być pięknie.

3 października miały przyjechać deski, a razem z nimi pan, który ma je kłaść na górze (potrzebuje na to, trzy dni). 8 października miał przyjść pan po to, by przez trzy dni położyć na dole panele. Chwilę później Michał miał zacząć wstawiać meble i pomagać w rozkładaniu rzeczy … Skoro byłyby już podłogi mogłabym przestać opłacać przechowywanie rzeczy … Po zrobieniu podłóg na górze zawołałabym pana od szklanej szyby … Po położeniu paneli przyszedłby pan od kozy …

Tymczasem okazało się, że aby można było położyć panele, trzeba włączyć tryb grzania podłogi. Następnie wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość bo a moim piecu ten program skończy się dopiero po trzech tygodniach.  Wprawdzie nic nie stało na przeszkodzie, by już w sierpniu uruchomić program suszenia podłogi, ale ja nie wiedziałam o tym, że jest to konieczne!

Niezależnie od tego, od ponad dwóch tygodni prosiłam by przyjechał hydraulik i wyjął kocioł, tak by można było zrobić w kotłowni podłogę. Ale hydraulik jest w Mińsku Mazowieckim i na razie w okolicy "nie bywał". 

Dopiero jak powiedziałam, że skoro tak to jednak policzę kary umowne za przeciągający się remont, hydraulik "znalazł" się w przeciągu kilku godzin. 

To nie jedyny mój sukces. Poradziłam sobie z zadaniem z  rodzaju "kwadratury koła: jaki brodzik o wymiarach 100 x 80 do waszej łazienki mam kupić którego wysokość (syfon + to co wystaje nad podłogę) ma mieć max 10 cm jeżeli najcieńszy brodzik dostępny na rynku ma wysokość 11 cm? w pewnym momencie byłam już tak zdeterminowana, że mówiłam, że cena nie gra roli, tylko niech ma te 10 cm A na koniec chyba znalazłam rozwiązanie: podobno syfon McAlpina 2730 LCPN-PB (6,5 cm) można spasować z górą brodzika SanPlastu B-M 645-290-0330 (3 cm) Jeszcze tylko mój wykonawca ma to potwierdzić

Pomijając to,  wszystkie terminy wzięły w łeb i będę musiała opłacić kolejny miesiąc przechowywania rzeczy

 Solid Security

23 sierpnia złożyłam reklamację, w której poprosiłam o przesłanie mi obrotów na koncie od stycznia tego roku. Od tego czasu kilka razy rozmawiałam przez telefon, dostałam maile z fakturami korygującymi ... Ale doprosić się tego wykazu nie mogę. Są mili, grzeczni, ale tak jakby nie rozumieli o co proszę.  

 Netflix

Netflix skasował możliwość opłacania abonamentu bezpośrednio z konta bankowego, zmuszając do korzystania z płatności PayPalem. Dziwię się im, bo powoli klienci będą się im wykruszać. Nie znam bardziej zawodnego sposobu płatności. W sumie nie zdziwiło mnie to, że mimo mimo wielokrotnych prób, Netflix nie otrzymał zapłaty. Nie podoba mi się to, że to PayPal, a nie ja zadecydował o tym, co mam oglądać: płatność za HBO GO "przeszła". Ale co robić, kopać się z koniem? Skasowałam konto. Zatęsknię  jak będzie kolejny sezon Królowej.  

Po tym wszystkim uznałam, że należy mi się reset:

Udało mi się skończyć pierwsze robótki w tym roku:

Poszłam na grzyby i nawet jednego przyniosłam:

A od jutra kolejny tydzień i kolejne walki ...

niedziela, 09 września 2018

W Brwi nareszcie pojawiły się schody

18081003

No i krużganki brwinowskie. Mam spore zastrzeżenia do ich wykończenia, będę reklamować, ale są!

18081002

Ogród zniszczony, nie tylko remontem, również i suszą. Najbardziej zielony jest w nim bukszpan - mojemu koledze zżarła bukszpan ćma bukszpanowa, mój jeszcze nie został zaatakowany. Ale papuga aleksandretta w Brwi już jest, na zdjęciu na orzechu Łady.

180810011

Kolejne Szarotki. Patrząc na mój tegorocznym "udzierg" mogę się jedynie załamać. I to nawet nie patrząc na niedostępne dla mnie szczyty, czyli hafty Łady.


Może rzeczywiście powinnam się z sobą umówić, że będę poświęcać na to godzinę dziennie? 

Pean na cześć diety pudełkowej

 Do napisania tego peanu, skłonił mnie krytyczny komentarz Milagros, która oceniła pudełka od strony kosztów "materiału". 

Patrząc od tej strony, rzeczywiście przebicie jest spore. Średnia cena pudełka to 50-60 zł (na Grouponie 10 zł mniej). Tymczasem składniki to mniej niż 10 zł, do tego trzeba doliczyć robociznę + dowóz.

Czyli bezdyskusyjnie w domu samemu można taniej.

Ale czy rzeczywiście?

Przede wszystkim takiej różnorodności – a w przypadku diety, jest to podstawa - w domu (zwłaszcza singla) zapewnić się nie da. Nawet jeżeli kupi się ladę chłodniczą (standardowe trzy szuflady nie wystarczą) i będzie się do niej odkładać niewykorzystane składniki, czy ponad nadmiarowe porcje.

A łasuchowanie? Ci co nie mają tego problemu, zazwyczaj nie potrzebują i diety. Jak wykorzystać do przepisu trzy orzechy, nie zjadając tego samego dnia pozostałych orzechów z paczki? Jedyne dostępne dla mnie rozwiązanie, to nie kupowanie przykładowych orzechów (co jest równoznaczne z brakiem różnorodności …)

Po drugie odbierając z wycieraczki jedzenie na cały dzień, przestaje się myśleć o zakupach, gotowaniu, zawartości lodówki. A to, że kupujemy więcej niż nam jest potrzeba, a potem skoro „już to kupiliśmy” to to pochłaniamy, jest powszechnym zachowaniem. Ja przynajmniej tak miałam, zwłaszcza jak kupiłam coś „dobrego”.

Po trzecie – i chyba najważniejsze – mało kto pracując ma czas na zdrowe żywienie. Zazwyczaj oszczędzając czas, albo jemy za dużo mięsa (bo najszybciej się je przyrządza), albo tzw. żywność przetworzoną. Alternatywą jest jedzenie na mieście, co z kolei jest dość masakryczne cenowo.

Nie zdawałam też sobie sprawy, do jakiego stopnia tak szybko pojawiają się pierwsze oznaki zmiany nawyków żywieniowych. Coś mi się poprzestawiało w głowie i nie ciągnie mnie do słodyczy, spokojnie przechodzę koło witryn z lodami. W pierwszy "wolny weekend (nie mam wtedy pudełek), kupiłam połowę tego co kiedyś, a i tak sporo zamroziłam, bo uznałam, że tego nie przejem.

Całe te moje dietowanie to element przygotowań do wejścia na „ostatnią prostą”. Polisy na zdrowie nie kupię, bo takich nie ma, ale mogę przynajmniej zwiększyć prawdopodobieństwo zachowania sprawności na starość. A nie ukrywam, że chciałabym jak najdłużej być sprawnym hipsterem 60+.  

Znając siebie, łatwiej mi przyjdzie utrzymać dietę, niż chodzić trzy razy w tygodniu na jogę/basen. Chociaż na razie z tym ostatnim postanowieniem, też się twardo trzymam. 

 

Skorzystałam z zaproszenia na fejsie i poszłam na bezpłatną wizytę do trychologa w Hair Medica.

Pani, która mnie przyjmowała miała tak napompowane i pomalowane usta, że trudno mi było słuchać tego co mówi – wymagało to patrzenia jej prosto w oczy, a ja zamiast oczu widziałam monstrualne usta.

Poza tym, mimo najszczerszych chęci nie dałam sobie wmówić, że starzenie da się powstrzymać mezoterapią igłową.

Znam reguły gry, więc się  nie zdziwiłam, gdy po bezpłatnej wizycie zaproponowano mi odżywkę za 250 zł i peeling do skóry głowy za 240 zł. Ale nie żałuję, ze poszłam. Zobaczyłam skórę swojej głowy w mega powiększeniu i zostałam przekonana, że co jakiś czas należy ją peelingować: pozostałości odżywek tworzą na niej coś w postaci niewidocznej gołym okiem, skutecznie zalepiającej cebulki, rafy koralowej.

Więc po wyjściu z Hair Medica  poszłam do Super Pharmy:


Kupiłam też Sufrin - podobno w moim wieku włosom potrzeba właśnie tej bio-siarki.


Z pamiętnika wk ... konsumentki

Dostałam od lekarza Lux-med skierowanie na rtg kręgosłupa. Skierowanie jest widoczne na portalu pacjenta i na tej podstawie można sobie na nim zarezerwować termin badania. Dzień przed badaniem coś mnie tknęło, zadzwoniłam na infolinię i zaytałam, czy mnie też obowiązuje konieczność posiadania papierowego skierowania (swoje włożyłam do książki, którą oddałam Bojarowi). I okazało się, że jak najbardziej! Wymusza to rozporządzenie Ministra Zdrowia. I tak: kierownik jednej przychodni Lux-medu musiał się wejść na moje konto i na tej podstawie wystawić duplikat skierowania. Ja z kole musiałam pójść do tej przychodni, odebrać skierowanie, tylko o to by pokazać je w drugiej przychodni Lux-medu. Czy ktoś tu chociaż czasami myśli?

 

Nie dotarłam jeszcze na wieczorki kryminalne w Worku Kości. Na razie "zaliczam" tam koncerty. Tym razem posłuchałam folkowego zespołu z Białorusi, Vuraj!

18081004

Ze wszystkim mi się ta muzyka kojarzyła, tylko nie z białoruskim folkiem. Ale miło się słuchało. Tylko wino w tym Worku Kości drogie - 16 zł/kieliszek (dieta zezwala na to, by od czasu do czasu umilić sobie wieczór jednym kieliszkiem, tyle że białego, a ja zdecydowanie wolę czerwone).

 dobry film

Lato


 

Dla koneserów. Czarno-biały. Nostalgiczny. 

Leningrad, początek lat 80-tych. O początkach kariery, późniejszej wielkiej gwiazdy rosyjskiego punka Wiktora Coja (jak dla mnie balladzisty, ale niech im będzie). W stawianiu pierwszych kroków pomaga mu lider leningradzkiego undergroundu muzycznego lat 80 - Majk Naumienko.

Paradokumentalny zapis życia młodych muzyków rockowych, którzy w oparciu o strzępki informacji z mitycznego "Zachodu" rozpaczliwie próbują być na czasie. Dla tamtych co pamiętają tamte czasy wzruszający.

I tylko nie wiadomo, jaki by był ostateczny kształt tego filmu, gdyby Putin nie wsadził reżysera, Kiryłła Sieriebriennikowa do więzienia. Pewnie dużo lepszy. 

 

McQueen


 

Rozczarował mnie ten film. Równie dobrze można go obejrzeć na ekranie TV. W kinie można było wyeksponować bajeczność jego pokazów, tymczasem są z nich tylko migawki, gdy trwa chwilę dłużej, stanowi tylko tło dla gadającej głowy. Niewiele też dowiadujemy się o samym McQueenie - po obejrzeniu dwugodzinnego dokumentu nie wiem, co spowodowało, że tak szybko zaistniał na rynku mody. O nim jako człowieku dowiedziałam się jedynie, że był trudny i skomplikowany wewnętrznie.

Ale najbardziej było mi brak tych pokazów.

Byłam na jeszcze jednym dokumencie. Z cyklu malarstwo na ekranie, tym razem o Hokusai.

Ten obraz znam, ale bardziej jako pop-ikonę, niż dzieło wielkiego malarza.

Film zamalował sporą białą plamę w mojej głowie.

Bardzo ciekawa postać. Że też ja nic o nim nie wiedziałam.

Ze swoją filozofią, czyli im człowiek starszy, tym lepszy powinien stać się symbolem pokolenia powojennego wyżu.  

 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli