poniedziałek, 04 września 2017
Armagedon

Aby zmienić 30 km szyn, zrobić kilka podziemnych przejść i wyremontować kilka budynków dworcowych na 15 miesięcy kolej całkowicie zamyka dojazd torami podmiejskimi od strony zachodniej. Gminy pobudowały przystanki, na zdjęciu Brwinów, ale ponad 250 tys. ludzi nie wjedzie do miasta jedną zapchaną autostradą i tak samo zapchaną jedną drogą - przedłużeniem Alei Jerozolimskich. Nie mówiąc już o tym, ze Pruszków się "nie wyrobił" i droga przy wyjeździe z miasta ma fragment z jedną "nitką".

Jest też cyrk z biletami. Wprawdzie honorują bilety miesięczne, ale nie wszyscy je mają (ja np. nie mam). Bilety można kupić jedynie w kasie PKP, u kierowcy już nie. Nie tylko dla mnie to oznacza, że chociaż mam przystanek niedaleko domu, muszę drałować na stację (albo zacząć korzystać ze Sky cash).  Nie ma też  możliwości kupienia biletu, dającego się skasować w autobusie. Jak by tego było mało, zlikwidowali automaty do zakupu biletów i trzeba swoje odstać w kolejce do kasy. Jeżeli opozycja chce wygrać wybory w Wwie wystarczy przypilnować by mieszkańcy mieli świadomość że chociaż za Mazowieckie Koleje odpowiada kontrolowany przez PO i PSL samorząd wojewódzki, ale za remont, bo to infrastruktura, odpowiada rząd. Jest potencjał, ale pewnie i to spieprzą.

Za to wyjaśnione zostało dlaczego od stycznia do sierpnia 1016 roku poczta w Brwinowie nie doręczała listów. Nadal nie wiadomo dlaczego nie działała przed styczniem 2016 roku i po sierpniu 2016 roku.

Korzystając z tego, że jeszcze jeżdżą w pociągi w tygodniu odwiedziłam Ładę. Ach jak ja bym chciałam mieć czas na takie cudowności (mam na myśli patchwork, a nie - też wielkiej urody - psa).

Byłam w tym tygodniu po raz pierwszy na tzw. stand-upie. Hala Koszyki, "słoiki" którym się udało. Powiedzieć żenada to mało. Wyszłam w czasie przerwy, wolałam nie wiedzieć, co mado powiedzenia Olka Szcześniak.

Publisia zachwycona - kolejne doświadczenie z gatunku: "rozumiem dlaczego wygrali wybory". W niczym nie przypominało to stand up'u z książki Dawida Grosmana Wchodzi koń do baru

Za mną kolejny spektakl Pożaru w Burdelu w Teatrze Polskim.  Muzeum Wolności to składanka przygotowana na Festiwal Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Problem w tym, ze nie do końca było tam to, co zapowiadali w programie - aż tak "polityczny" ten spektakl nie był.  

Na przygotowanym przez Pożar w Burdelu Muzeum Akcja Muzeum Wolności dzieje się w przyszłości. Po długotrwałych i wyniszczających protestach, powstaniach, wojnach – na świecie nastał Pokój. W odbudowanej z ruin Polsce powstają kolejne Fabryki Patriotów, dzięki którym zniknęło bezrobocie, a wskaźniki dzietności biją rekordy. Po latach neoliberalnego wyścigu Polacy zwolnili, kultywują rodzinność, biesiadność, i wspólnotę, którą propagują nowe seriale, filmy i rocznicowe spektakle. Pozostałości po dawnych zrywach, rekwizyty z upadłych teatrów, podziemnych wytwórni płytowych i inne szczątki rewolucji można oglądać w Muzeum Wolności. Nowoczesna ekspozycja nie tylko prezentuje różne rodzaje wolności: seksualnej, politycznej, artystycznej, ale pozwala też doświadczyć walki o wolność. W dziale sztuki zaangażowanej, zwiedzający mogą wziąć udział w strajku, wygłosić przemówienie na manifestacji pod sejmem, a nawet zaśpiewać protest song z prawdziwymi aktorami zaangażowanymi, którzy są częścią ekspozycji. Rekonstrukcje starych buntów cieszą się największą popularnością, zwłaszcza wśród młodych.

Autocenzura? 

Ale Stuhr, który śpiewa i tańczy kankana do piosenki Żeby Polska była Polską, świetny.

 

Za to bardzo udany był koncert Sashy Lurje i The Brothers Nazaroff w Teatrze Kwadrat.


The Brothers Nazaroff śpiewają piosenki ukraińskiego Żyda, Nathan Nazoroffa, który w latach 40-tych w latach 40-tych cieszył się w Ameryce dużą popularności. Środkowoeuropejskie klimaty, nie wiem jak było w oryginale, dzisiaj są śpiewane w wersji multi - angielski, pomieszany z jidysz, a do tego trochę rosyjskiego. Są dobrzy, ale niesamowita była gościnnie im towarzysząca wokalistka, Sasha Lurje. Niesamowite ma nie tylko widoczne na zdjęciu włosy. Głos też.

 

Z pamiętnika wk ... konsumentki  

Ze łzami w oczach pożegnałam moją Lumię z Winphone i przesiadłam się na androida, Xiaomi Red Note.  Jedno popołudnie zabrało mi konfigurowanie smart audiobook player i wymuszenie na nim, by usuwał z katy pamięci przeczytane audiobooki.  Okazało się, że w aplikacjach trzeba znaleźć folder dokumenty, tam go poprzestawiać. potem podłączyć go do pamięci i przesunąć suwaczek.Z kolei jak podłączyłam do kompa, nie widział mojej komórki jako dysk. Skąd miałam wiedzieć, że trzeba do tego użyć albo firmowego kabla (albo takiego co ma żyłki nie tylko do ładowania, ale i do przesyłania danych, wszystkie wyglądają tak samo) oraz przestawić na odpowiednim ekranie funkcję USB?


Tak jest że wszystkim, zero ukorzenionej w Windowsach intuicji. Powoli się przyzwyczajam. Ale chyba wieki miną zanim się polubimy.Jak wyjechałam do Lądka zostawiłam w brodziku niebieską plastikową miskę. Gdy ją po przyjeździe odstawiłam, zobaczyłam plamę. Niczym się nie da tego zmyć.


Nigdy więcej akrylowych brodzików!

niedziela, 27 sierpnia 2017

W powietrzu czuć koniec wakacji. Wnuk jutro jedzie do domu, ale i tak ostatni tydzień spędził w oddalonym o godzinę drogi gospodarstwie ekologicznym. Lokalsi dostali na to pieniądze z Unii, ale dbać o to nie potrafią, z wynajmowania pokoi gdy nie ma gdzie położyć gości, którzy zjechali na odbywające się w okolicy wesela nie wyżyją. A ci którzy wybierają ekologiczne gospodarstwa zraża brud, alkohol i wrzaski.  

Tradycyjnie włożyłam wnukowi do walizki wakacyjna pracę domową. Tym razem moim zadaniem było wykonanie zwierzaka z recyclingu: 


Pierwszy contiguos za mną - dla niewtajemniczonych: jest to sweter bez szwów, w którym rękawy wyglądają "normalnie", czyli nie jak kimono czy reglan.


Na drutach mam Lauriele.


Jestem w połowie pierwszego pasa. Miałam już dużo więcej zrobione, ale sprułam gdy spostrzegłam, że mam spuszczone jedno oczko. Próbowałam nadrobić szydełkiem, ale wyglądało nie tak" Zaczęłam wyjeżdżając do Londynu. Przez to mieszkanie raz w domu, raz u mamy chwilę przed wyjazdem zorientowałam się, że robótkę "podróżną" zostawiłam nie tam, gdzie miałam ją zostawić. Pojechałam więc do Blue City, do Amiqsa i kupiłam 2 motki BC Yarn (szetland). Laurielle ma to być moim pierwszym szalem robionym techniką mosaic knitting. We wzorze jest wełna 100 gram - 400 metrów. Druty 3.5 i 4.5. BC ma 100 gram - 450 metrów, ale wygląda na to, że może mi zabraknąć wełny. 

Aquarius


Przyjemne zaskoczenie. Byłam przekonana, że idę na kolejny film o kobiecie, która walczy z nieuczciwymi aktorami rynku nieruchomości, z impetem rzuca aktami na lśniące blaty stołów kancelarii prawniczych itd … a tymczasem obejrzałam brazylijską balladę o dobrze ustawionej 60-latce, która chce tylko zostać w mieszkaniu, w którym przeżyła całe życie i nie godzi się na wyburzenie bloku, który stoi na atrakcyjnej działce przy plaży w Pernambuco. Typowy snuj. Ponieważ dopóki jest to możliwe stosuje bierny opór, przez większą część filmu oglądamy jak toczy się jej życie, dopiero pod koniec walka „przyspiesza”. Ale jest to ciepła opowieść o kobiecie w moim wieku, to mi się podobało.


Lady M


W klimacie Szekspira (M od Makbeta).

Dziewiętnastowieczna Anglia, Na odludziu, w pałacu na wrzosowiskach mieszka piękna, świeżo poślubiona młoda kobieta. Odtrącona przez męża, mając za towarzystwo znienawidzonego teścia, zwraca uwagę na stajennego …  Jak dla mnie zbyt przewidywalny. Ale ma dobre momenty.


Zawsze jest czas na miłość


Poszłam bo oryginalny tytuł to Hampstead i Diana Keaton. Ale pooglądanie znajomych londyńskich kątów, to za mało by wynagrodzić bardzo kiepsko sklejoną bajeczkę.


Potuptałam też w tym tygodniu za Zulką na film dokumentalny Let’s dance.

O izraelskim tańcu – od tańców grupowych w kibucach, na prowizorycznie zbitych deskach, poprzez balet Bas Sheva, do dzisiaj. A że niedawno widziałam Mr. Gaga, to mi się to dość dobrze układało w całość. Ciekawa jestem, czy rzeczywiście balet w Izraelu ma tak mocna pozycję, jak to by wynikało z tych dwóch, obejrzanych przeze mnie w tym roku filmów

Z pamiętnika wk ... konsumentki  

Kupiłam segregator w rozmiarze "do torebki" czyli A5.

Poprosiłam o wkłady i dostałam takie co nie pasowały, bo z dwoma dziurkami. Uzbrojona w wiedzę, że nie wszystkie wkłady pasują, poszłam i kupiłam takie z czterema dziurkami. Po powrocie do domu, okazało się, że tu też nie ma jednego obowiązującego formatu. Znalazłam w necie hurtownię z materiałami papierniczymi, pojechałam na Gagarina i dopiero tam dobrałam właściwe wkłady. Po jaką cholerę sprzedają segregatory bez pasujących do nich wkładów?

W tym tygodniu z bólem żegnam WinPhone.   

Moja komórka powoli odmawia pracy. Najchętniej kupiłabym taką samą jak mam, czyli Nokię Lumia 640 xl. Ten model ma już chyba trzy lata, a pod wieloma względami w swojej klasie nadal wygrywa z dzisiejszymi "flagowcami". Można ją jeszcze kupić na Ebay-u, ale ponieważ Microsoft rezygnuje z WinPhone, będzie powoli będzie wygaszał kolejne apki, nie ma już sensu kupować telefonu z WinPhone. Mam doświadczenie i z Androidem i z IOS i nie rozumiem dlaczego ten system poległ. 

Co się do czegoś dobrego przyzwyczaję, to znika. Nie ma już sklepów Jackpot, GAP-a, odchodzi ze sceny M&S. Postanowiłam iść pod prąd i teraz szukam: żółtego sztormiaka z granatowym spodem, klasycznej wojskowej parki, Lewisów 501 z "tamtego" dżinsu. Na razie kupiłam automatyczny ołówek, żółty versatile.

piątek, 25 sierpnia 2017
Przeczytane 2017

Mam taki plan, by parę rzeczy odświeżyć, poukładać. I książki (przynajmniej niektóre) nie przelatywały przez głowę, robić notatki.  

Antysemityzm Bożena Keff


Jak w tytule. Dobrze napisana, z tym że na bardzo ogólnym, podstawowym poziomie, bez zagłębiania się w szczegóły. Bardziej publicystyka, niż praca naukowa. 

Starożytność

Żydzi w jeden dzień w tygodniu nie pracowali, uznając go za dzień odpoczynku, szabat. Inne kultury nie miały wtedy takiego regularnego dnia odpoczynku. Wg Swetoniusza, nie pracować co siódmy dzień to jakby tracić 1/7 życia.

Poza zaratustrianami, jedynie Żydzi byli monoteistami. Przez około 50 lat po śmierci Jezusa znaczenia słów „Żydzi" i „chrześcijanie" w dużej mierze się pokrywały.

Ówczesne stronnictwa religijno-polityczne:

Faryzeusze - najpopularniejsi, byli świeckimi „pobożnymi" i reprezentowali najszerszy nurt judaizmu w czasach Jezusa i Pawła. Biegli w interpretacji Starego Testamentu, politycznie wykazywali umiarkowanie. Nie podsycali marzeń o niepodległości, nie chcieli hellenizacji, ani romanizacji i chcieli zostać przy swojej tradycji, w warunkach, jakie były możliwe. Będąc realistami uważali, że nie da się wygrać walki z Rzymem. Kiedy cesarz Hadrian postanowił w miejscu Jerozolimy założyć rzymską kolonię wybuchło kolejne powstanie. Przywódcą był Bar Kochba (Syn Gwiazdy) i niespodziewanie Żydzi wyzwolili całą prowincję wraz z Jerozolimą, zadając Rzymowi ciężkie ciosy. Tyle, że po dwóch latach walk i dwóch latach panowania Bar Kochby w 135 roku Rzymianie odbili Jerozolimę i po upadku ostatniej twierdzy wojowników Bar Kochby – Betaru nastąpił ostateczny koniec Jude i Żydzi stracili swoje miejsce na ziemi.

Saduceusze -wywodzący się z najbogatszych warstw społecznych, związani z kastą kapłanów i świątynią w Jerozolimie. Zawsze dostosowywali się do władzy politycznej, dawniej greckiej, w czasach Jezusa — rzymskiej, co dawało im pewną swobodę działania i przewagi nad innymi odłamami; prowadzili handel wokół świątyni. W poglądach byli racjonalni, nie wspierali tendencji mistycznych, odrzucali istnienie aniołów i życia po życiu, a nacisk kładli na rytuały. Annasz i Kajfasz, prześladowcy Jezusa z Ewangelii, byli saduceuszami.

Zeloci - fundamentaliści. Obecność i obyczaje Rzymian często obrażały ich obyczaje i ład religijny. Najbardziej radykalni z zelotów, tzw. sykariusze (od gr. sikami — sztylety) chodzili z ukrytymi w ubraniu sztyletami lub nożami i zabijali tych, którzy, w ich ocenie, byli odstępcami religijnymi. Chcieli walki z Rzymem i walczyli z nim. W roku 66 n.e. bronili twierdzy Masada. Było ich około 1000 przeciwko 5000 rzymskich żołnierzy wspieranych przez 9000 niewolników i najemników. Dowódcą zelotów był Eleazar ben Jair. Zeloci nie poddali się, ale popełnili zbiorowe samobójstwo. Każdy mężczyzna zabił swoją żonę i dzieci, następnie wylosowano dziesięciu, którzy zabili pozostałych mężczyzn, wreszcie jednego, który zabił swoich towarzyszy walki i sam w końcu popełnił samobójstwo.

Esseńczycy - mieszkali we wspólnotach typu klasztornego, jak mnisi, na uboczu, skromnie, dzieląc wszystko, co posiadali. Oczekiwali apokalipsy, końca świata ziemskiego. Nie uczestniczyli bezpośrednio w kulcie sprawowanym w świątyni. Część z nich żyła w celibacie, co w judaizmie było ekstrawagancją, a część w małżeństwach. Zajmowali się przepisywaniem tekstów religijnych, komentowaniem ich i studiowaniem. Dopuszczali podobno możliwość walki z Rzymem, ale nie naciskali na to.

Nazarejczycy - odłamem judaizmu. Wyznawcy Jezusa jako Mesjasza, nie uważali się za osobną religię. To dopiero zmienił św. Paweł (którego hebrajskie imię brzmi Saul). Jako nawrócony na chrześcijaństwo faryzeusz przyłączył się w Jerozolimie do tych nazarejczyków, których dziś nazywa się Pierwotnym Kościołem. Przewodził temu zgromadzeniu Jakub Sprawiedliwy, o którym pisze się, że był bratem Jezusa. Wyznawcy wierzyli w Mesjasza Jezusa, ale jednocześnie bardzo gorliwie przestrzegali prawa Mojżeszowego i obyczajów żydowskich. Paweł, już jako chrześcijanin, sporo jak na tamte czasy podróżował i zauważył, że dla chrześcijan nie-Żydów żydowskie obyczaje były dość kłopotliwe. Uznał więc, że można zwolnić tych, którzy nie są Żydami z urodzenia, od przestrzegania ich. Nie jest ważne, czy są obrzezani, czy jedzą zgodnie z zasadami koszeru, oddzielając potrawy mięsne od mlecznych. Ważna jest istota wiary. W ten sposób zuniwersalizował tę wersję judaizmu, w której wierzono w Mesjasza Jezusa, syna Boga, Zbawiciela wszystkich ludzi, zwaną już potem powszechnie chrześcijaństwem.

Średniowiecze

Po raz pierwszy nieszczęścia na masową skalę spotkały Żydów w czasie wypraw krzyżowych.

Latem 1096 roku na wezwanie papieża wyruszyła pierwsza krucjata, która miała za zadanie odbić Jerozolimę z rąk Turków. Ale zanim uczestnicy wyprawy opuścili Europę — a przemieszczali się głównie piechotą — uświadomili sobie, że przecież w ich własnych krajach żyją zabójcy i wrogowie Boga. Prosty lud, któremu zapowiedziano, że cokolwiek zrobi w czasie wyprawy, nie będzie w tym grzechu, i że wszyscy jej uczestnicy będą zbawieni, ruszył zabijać Żydów. Całe gminy, rodziny z dziećmi i starszymi ludźmi chronili się w opactwach, w zamkach książąt, pod których opieką się znajdowali, gdzie często starano się im pomóc, ale najczęściej bezskutecznie. Padali ofiarą strasznych rzezi, grabieży i gwałtów. Życie ocaliło tych niewielu, którzy zdecydowali się zmienić wiarę lub którzy przyjmowali chrzest pod przymusem.

XV wiek, przyniósł misteria pasyjne. Ludzie godzinami ze wzruszeniem, z grozą i zaangażowaniem oglądali widowisko, które długo i bardzo szczegółowo opowiadało o wymyślnych torturach, jakie Żydzi zadawali Zbawicielowi. Kiedy widowisko się kończyło, nieraz ruszali szturmem na dzielnicę żydowską - mieli przecież oprawców Boga pod ręką - żeby tam rozładować furię i „pomścić Boga. Żydzi musieli nosić piętnujące oznaki na ubraniu: żółte koło, łatę lub kapelusze specjalnego kroju, i pod groźbą poważnych kar nie wolno im było pokazać się w dzielnicy chrześcijańskiej bez tego znaku. Takie oznaki w średniowieczu nosiły też inne stygmatyzowane grupy ludzi: prostytutki, dłużnicy, potem ci uznani za heretyków. Niemniej Żydzi należeli do tej napiętnowanej grupy, niezależnie od tego, czym się trudnili i co zrobili.

Już w XII wieku we Francji, na mocy wyroku sądu, po raz pierwszy spalono Talmud.Pierwszym dzieckiem rzekomo zabitym przez Żydów dla uzyskania krwi miał być chłopiec o imieniu William, z miejscowości Norwich. w Anglii. Działo się to w roku 1144. Znaleziono zwłoki chłopca i uznano, że zabili go Żydzi. Od tamtej pory podniesiono przeciwko Żydom w całej Europie setki  oskarżeń o zabójstwa dzieci, a ich następstwami często były napady i morderstwa Żydów. Dzieci powszechnie traktowano źle; często okrutnie bito, straszono, głodzono, zamykano w komórkach lub piwnicach, bo wszystko to uznawano za środki wychowawcze. Przypadki zaginięcia, może ucieczki z domu, bywały pretekstem do wybuchu nienawiści i do ataku na Żydów - do bicia, mordowania, rabunku, bo tak się zazwyczaj kończyły te oskarżenia. Zdarzało się też, że rodzice ukrywali swoje dziecko i szantażowali Żydów, że jeśli nie dostaną pieniędzy, oskarżą gminę o porwanie i mord. Czasami podrzucano zwłoki dzieci albo dzban z krwią w żydowskich częściach miasta.

We Francji Filip Piękny w XVI wieku zakazał oskarżeń o mord rytualny, ponieważ szantaże i wymuszenia były już zbyt oczywiste. Ale jednak wiara w mord rytualny przetrwała wieki. Ostatni proces pod tym zarzutem odbył się w Rosji w 1911 roku; oskarżony w końcu został uniewinniony. Ostatni pogrom z mordowaniem Żydów pod pretekstem mordu rytualnego odbył się w Polsce, w Kielcach, w 1946 roku.

W 1247 roku papież Innocenty III wydał bullę, w której wykazywał nieprawdziwość przesądów o mordzie rytualnym i wzywał do zaniechania napaści. Zazwyczaj te wezwania były bezskuteczne. Na darmo podkreślano także, że Żydów obowiązuje religijny i rytualny zakaz spożywania krwi, pod jakąkolwiek postacią (ten zakaz jest jedną z podstaw zasad koszeru).Kiedy na soborze laterańskim w 1215 roku przyjęto dogmat o transsubstancjacji, czyli o dosłownej przemianie i obecności ciała Jezusa, bożego ciała, w opłatku/hostii, pojawiło się mnóstwo opowieści o tym, jak Żydzi profanują poświęconą hostię. Polska antropolożka Joanna Tokarska-Bakir utrzymuje, że ponieważ dogmat o transsubstancjacji, czyli przemianie, jest dziwną i trudną konstrukcją myślową dowodem na jego prawdziwość miała być żydowska skłonność do przelewania krwi Chrystusa, w tym wypadku wydobywanej z hostii. Długosz, w swoich Rocznikach z 1399 roku opisał jedną z najbardziej znanych legend, którą traktował niezwykle poważnie. Otóż kilku Żydów z Poznania chciało sprawdzić, czy hostie są rzeczywiście ciałem Jezusa. Przekupili więc pewną służącą u nich chrześcijańską dziewczynę, o imieniu Krystyna, która przyniosła im z kościoła hostię. Żydzi jęli kłuć nożami hostię, z której trysnęła krew, a kiedy przerażeni chcieli ją zakopać, uniosła się w powietrzu i umknęła im.Kolejny przesąd dotyczył roznoszenia przez Żydów epidemii, czyli zarazy.

W rok po „krucjacie pastuszków" w lecie 1321 roku pojawiła się wiadomość o tym, że Żydzi wraz z trędowatymi uknuli spisek, aby wytruć wszystkich chrześcijan. Trzeba było, jak uważa Joshua Trachtenberg, dołożyć coś jeszcze straszniejszego do rzekomych zbrodni żydowskich, żeby nie mieć poczucia winy z powodu już dokonanych na nich rzeziach. Truciznę, złożoną z ludzkiej krwi, moczu, trzech tajemnych ziół oraz roztartej na proszek poświęconej hostii - konieczny składnik magiczny - Żydzi, jak mówiła wieść, dawali trędowatym, a ci wrzucali ją do studni. W innej wersji Żydzi robili to na polecenie najgorszych wrogów chrześcijaństwa, muzułmanów, króla Granady i Tunisu, lub po prostu na polecenie samego szatana. Była' to pierwsza wiadomość o powszechnym spisku żydowskim. Kiedy więc w latach 1347 do 1350 zapanowała w Europie dżuma, Żydów oskarżano o zatruwanie studni i rozprzestrzenianie plagi. Znów nastąpiły napaści, rzezie, rabunki i wypędzenia.

W roku 1348 papież Klemens IV wydał bullę, w której bronił Żydów przed tymi zarzutami, wskazując na to, że i oni sami umierają od epidemii, a epidemia panuje także tam, gdzie ich nie ma, ale te racjonalne słowa niewiele zdziałały.

Postawę chrześcijan wobec Żydów można podsumować powiedzeniem Erazma z Rotterdamu: Jeżeli nienawiść do Żydów jest warunkiem dobrego chrześcijanina, to wszyscy jesteśmy dobrymi chrześcijanami.

Żydzi w Polsce

Według źródeł historycznych na początku stosunki pomiędzy Żydami i ludnością miejscową były dobre, a z punktu widzenia papieża i kleru — wręcz niebezpiecznie dobre.

Już więc w drugiej połowie XIII wieku duchowni, pod przewodem przysłanego z Rzymu biskupa Gwidona, po synodzie we Wrocławiu w 1267 roku i późniejszych synodach w Budzie i w Łęczycy podjęli uchwały, które miały nie dopuszczać do zbytniego zbliżania się Żydów i chrześcijan. Podobnie jak wcześniej na Zachodzie. Żydom nakazano mieszkać w osobnej dzielnicy, odgrodzonej od dzielnic chrześcijańskich murem, płotem lub rowem.W połowie XIV wieku do Polski napłynęła kolejna fala uchodźców z Zachodu; tym razem byli to ci, których nękano w czasie epidemii dżumy. Choroba pojawiła się także na ziemiach polskich – pogromach zabito wtedy około 10 tysięcy Żydów, oskarżanych o roznoszenie zarazy.

W XV wieku w statutach nieszawskich z roku 1454, Kazimierz Jagiellończyk ograniczył prawa Żydów. Działo się to przy gorącej agitacji Jana Kapistrana, ówczesnego legata papieskiego, wielkiego przeciwnika Żydów i heretyków, przekonanego o tym, że jedynym, czego pragną Żydzi, to krew chrześcijańska. Ograniczono wówczas prawa Żydów do osiedlania się, choć i wcześniej nie wszędzie mogli zamieszkiwać. Poddano ich także władzy szlachty, na której ziemi mieszkali (wcześniej podlegali tylko królowi). Często Żydzi reagowali na to chętnie, ponieważ przenosząc się do dóbr szlachty, unikali konkurencji z chrześcijańskim mieszczaństwem, która stawała się coraz trudniejsza.Niemniej od XIII do XVII wieku Polska była europejskim centrum życia społecznego i kultury żydowskiej. W połowie XVI wieku na ziemiach polskich żyło już około 80% wszystkich Żydów.

W latach 1581-1764 działał w Polsce żydowski Sejm Czterech Ziem (Waad Arba Aracot), nazwany tak od czterech części Polski, z których pochodziło 30 żydowskich reprezentantów. Była to ustanowiona przez Batorego w roku 1580 instytucja żydowska, mająca na celu ściąganie podatków, która z czasem przybrała formę prawdziwego sejmu. Reprezentanci poszczególnych ziem stanowili wierzchołek reprezentacji samorządu żydowskiego. Na poziomie lokalnym funkcjonowały kahały, czyli gminy żydowskie. Rządzili nimi najbogatsi, tzw. starsi kahalni lub burmistrzowie kahalni. Jak wszędzie, ponieważ byt Żydów zależał od pieniędzy, bogaci członkowie gminy odgrywali bardzo znaczącą rolę, i niejednokrotnie jej nadużywali. Żydzi mieli swoje własne sądownictwo, administrację, zarządzanie podatkami, które potem płacono szlachcie lub do skarbca królewskiego, a także edukację, czyli szkoły i jesziwy, uczelnie religijne dla chłopców. Kahał wyznaczał rabina, który był jego urzędnikiem. Gmina najmowała także lekarza (dla zamożniejszych) i balwierza dla mniej zamożnych, byli też pielęgniarze i, bardzo rzadko, apteki. Do szkoły chodzili wszyscy chłopcy, bogaci i średnio bogaci, biedni i najbiedniejsi (ci na koszt gminy); uczyli się czytać i pisać od trzeciego roku życia.

Okres wojen z Chmielnickim w historiografii żydowskiej nazwano Gezerah - wielką katastrofą - i uważa się go za symboliczny koniec pomyślnego okresu w historii polskich Żydów.

Wiek XVIII i XIX. 

Monteskiusz Listy perskie:

Religia żydowska to stary pień, który wydał dwa konary chrystianizm i mahometanizm. Albo raczej to matka, która zrodziła dwie córki, te zaś zadały jej tysiące ran.

Pierwszy projekt emancypacji Żydów pojawił się w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, w roku 1793. Potem idee emancypacji wcielał w życie spadkobierca rewolucji, Napoleon Bo­naparte. Zmieniał prawo zarówno we Francji, jak i w kolejno podbijanych krajach. Ponieważ w poszczególnych księstwach niemieckich prawa równające Żydów wprowadzili okupujący teren Niemiec Francuzi, przeciwnicy emancypacji twierdzili, że jest to „francuska" i narzucona idea. Kiedy Napoleon został pobity, niemieccy konserwatyści wracali w wielu wypadkach i na pewien czas do dawnych dyskryminujących Żydów praw.

W Polsce Sejm Wielki (1788-1792) zajmował się głównie sprawą mieszczan. Stanisław Staszic i Hugo Kołłątaj, którzy byli zwolennikami reform na rzecz mieszczan, zdecydowanie przeciwstawiali się włączaniu do praw miejskich tych Żydów, którzy już mieszkali w miastach lub chcieli w nich osiąść.

Oddanym i bliskim przyjacielem Mickiewicza w ostatnim okresie życia był Armand Levy, francuski Żyd, wcześniej uczestnik Wiosny Ludów, po śmierci Mickiewicza uczestnik Komuny Paryskiej. Legion, który Mickiewicz chciał sformować w roku 1855 miał być legionem żydowskim czy polsko-żydowskim. Miało to swoje realne podstawy, Żydzi w obrębie imperium carskiego byli bowiem wcielani do wojska od lat 12 lub nawet czasem od 7. roku życia i służyli, jak wszyscy, przez 25 lat. Kandydaci do legionu Mickiewicza byli jeńcami lub zbiegami z armii rosyjskiej, którzy mogliby przystać do legionu polskiego.Ogromna większość Żydów na dawnych terenach Rzeczypospolitej żyła w biedzie, często w nędzy. Część tych ziem przypadła Prusom.

Tak Heine widział polskich Żydów, kiedy odwiedził region, który dawniej wchodził w skład terytorium Polski:

Między chłopem a szlachcicem stoją w Polsce Żydzi. Tworzą oni przeszło czwartą część ogółu ludności, uprawiają wszystkiego rodzaju rzemiosła i mogą być nazwani trzecim stanem Polski. (...) Każdy szlachcic ma Żyda na wsi lub w mieście, którego nazywa faktorem i który załatwia dla niego wszystkie zlecenia, zakupy, sprzedaże, zasięga informacji itd. Oryginalna instytucja, która jaskrawo wskazuje na zamiłowanie do wygody wśród polskiej szlachty. Zewnętrzny wygląd polskich Żydów jest okropny (...). Jednak wstręt ustąpił wkrótce miejsca współczuciu, gdym się przypatrzył bliżej położeniu tych ludzi i gdy ujrzałem nory podobne do chlewów, w których mieszkają, szwargoczą, modlą się, szachrują i klepią biedę.

W 1897 roku odbył się w Bazylei pierwszy kongres syjonistów. Rozwijano ideę niezależnego państwa żydowskiego, w którym zamieszkać mogliby wszyscy Żydzi, którzy by tego chcieli.

W 1973 Wilhelm Marr wydał Der Sleg des ]udenthums liber das Germandethum (Zwycięstwo żydostwa nad światem germań­skim), która "symbolizuje przyszłość". Marr wypowiada się w niej jako syn narodu niemieckiego podbitego i ujarzmionego przez Żydów, przez żydowski kapitał. Żydzi uderzają w świat nieżydowski, ograbiając go z zasobów ekonomicznych znanymi sobie od dawna sposobami, co zasila ich moc polityczną, a ta z kolei pozwoli im na przejęcie władzy. To Marr utworzył słowo „antysemityzm".

Ponad dwadzieścia lat po śmierci Wagnera młody filozof austriacki, Otto Weininger, obejrzał w Bayreuth  operę Wagnera Parńfal i napisał potem w swojej rozprawie Płeć i charakter, że opery tej żaden Żyd nie jest w stanie pojąć. Sam Weininger jednak pojął, choć był Żydem, gdyż, jak sam by zapewne powiedział, zwalczył w sobie Żyda na tyle, żeby móc podziwiać pewne duchowe treści aryj­skiego z natury chrześcijaństwa. Książka Weiningera jest często uważana za najskrajniejszy przejaw żydowskiej samonienawiści. Autor podzielił w zasadzie ludz­kość na dwie części: do prawdziwej ludzkości należą mężczyźni, Aryjczycy czy też Indo-Germanie, a do tworów ludzkopodobnych - Żydzi i kobiety. Zarówno Żydzi, jak i kobiety, opowiada Weininger czytelnikom, są tworami pozbawionymi duchowości, aktywności, twórczości. Są jak puste skorupy. I Żydzi, i kobie­ty są, jak pisze młody autor, ze swojej istoty niewolnikami i nie potrafią być wolni. Są przeciwnikami wolności, indywidualizmu i twórczości. Nie mają nawet na tyle głębi duchowej, by w coś wierzyć, nie znają uczuć religijnych, choć kobiety, poza Żydów­kami, czasami wierzą w mężczyznę, którego pożądanie nadaje im jedyną wartość, jaką mogą uzyskać w swoim życiu. Kobiety, pisze Weininger, skoncentrowane są tylko na stosunkach seksualnych i na niczym innym nie chcą i nie potrafią skupić uwagi. Żydzi skoncentrowani są na konkretach, na towarach, na rzeczach. Za­równo kobiety, jak i Żydzi gardzą samymi sobą. Weininger, po­dobnie jak inni prawicowo zorientowani twórcy, przeciwstawiał życie czysto duchowe wartościom materialnym. Weininger był Żydem i prawdopodobnie nie był heterosek­sualny. Jego antysemityzm, homofobia i antyfeminizm uderzyły ze skrajną niszczącą psychicznie siłą w niego samego. Dwa lata po sukcesie swojej książki popełnił samobójstwo. Praca Weiningera, prostacka, dyletancka, nielicząca się ani z historią, ani ze znaczeniami kultury (pisał na przykład, że męż­czyźni Chińczycy są „kobiecy z natury", ponieważ noszą warko­cze), cieszyła się jednak wielkim powodzeniem w całej Europie. Zaspokajała potrzebę uzasadniania pogardy zarówno wobec ko­biet, które domagały się w tym okresie emancypacji i praw poli­tycznych, jak i wobec Żydów, coraz bardziej obecnych w społeczeństwach Europy na pozycjach, jakich dawniej nie zajmowali. Weininger stał się postacią emblematyczną, przykładem ży­dowskiego samopotępienia, przykładem nieszczęsnego Żyda antysemity.

W Rosji Żydzi stanowili najliczniejszą grupą wywrotową, ich odsetek wśród więźniów politycznych podwajał się z dekady na dekadę, dochodząc do 29% w latach 1902-1904

 

XX wiek

O XX wieku dowiedziałam się niewiele nowego. Chociaż nie zdawałam sobie sprawy, ze „nawrócenie” Kossak-Szczuckiej wcale nie było aż jednoznaczne. Protestowała przeciwko fizycznej eksterminacji narodu żydowskiego. Zdania na temat samych Żydów nie zmieniła. W drugiej części swojej odezwy pisała: 

Uczucia nasze względem żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie - to pozostanie tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni.

Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli