środa, 16 stycznia 2019
Przeczytane 2018

Z roku na rok nie tylko coraz mniej przeczytanych książek, ale i przeczytanych stron,

W tym roku nie przeczytałam nawet jednej książki więcej, niż wstępnie zadeklarowałam, równo 52.

W dodatku, z tych przeczytanych o niewielu mogę powiedzieć, że były więcej niż dobre. Ani o jednej, że arcydzieło. Niczego takiego jak Rzeczy, których nie wyrzuciłem w tym roku w ręku nie miałam. 

Wśród sześciu najciekawszych książek 2018 roku nie ma ani jednej powieści

Po powieść sięgałam rzadko. Najciekawsza to:


 

dobra książki 

Safran Foer Wszystko jest iluminacją

Amerykanin Jonathan jedzie na Ukrainę by odnaleźć kobietę, która podczas wojny uratowała jego dziadka. O kobiecie niewiele wie, ma tylko jej zdjęcie, ale że ma dolary, Aleks postanawia nie wypuszczać okazji z ręki i oferuje mu swoją pomoc. A że mało o historii wie, bierze do pomocy swojego dziadka Saszę i jego psa przewodnika: Sammy Davis Junior Junior. Jadą w trójkę przez Ukrainę, a Aleks opowiada Jonathanowi jak to jest być mieszkańcem tego kraju (opowieść uzupełniają późniejsze listy, w których dopowiada to, czego wcześniej podczas tej podróży nie powiedział). Równolegle do tej opowieści, poznajemy losy mieszkańców małej wioski Trachimbroda, gdzie żyli przodkowie Jonathan, począwszy od końca XVIII wieku, gdy zdarzył się tam tragiczny wypadek: utonął wóz konny, przeżyło jedynie niemowlę. Z jednej strony, napisana z dużym rozmachem saga historyczna. Ale dzięki temu, że w tak dowcipny, często ocierający się o groteskę sposób, nie czuje się ciężaru tematu. Po raz pierwszy o Safranie Foerze przeczytałam w jakiejś wypowiedzi Etgara Kereta. Zważywszy, że wydał te książkę mając jedynie 25 lat, ma przed sobą przyszłość.

Po przeczytaniu obejrzałam na HBO GO film z 2005 roku pod tym samym tytułem. 

 

dobre książki

 

Zadie Smith Swing Time

Bohaterowie książek Zadie Smith mieszkają w tej części Londynu, która najlepiej znam i może dlatego chętnie po nie sięgam?

 Bo tak poza tym książki Zadie Smith to sprawne powieścidła, tyle i aż tyle.

 Swing Time opowiada o tym jak potoczyły się losy dwóch przyjaciółek, które jako nastolatki marzą o karierze tancerek. Jedna, wychowywana przez samotna matkę w "lekko" dysfunkcjonalnej rodzinie ma niezaprzeczalny talent. Druga, wychowywanej  w "lepszej" rodzinie tzw. kapitał kulturowy. ten kapitał powoli tej drugiej (jest narratorka Swing Time) zrobić karierę: zostanie menadżerka Aimee, światowej gwiazdy rocka (postać Aimee bardzo przypomina Amy Winehouse).

Miły w czytaniu, obraz poplątania współczesnego świata.

Elizabeth Strout Trwaj przy mnie

Kolejne powieścidło, tym razem Strout i jak zawsze u niej mocno "zasysająca narracja.

Amerykańska prowincja. Młody pastor zostaje wdowcem. Ma dwie córki: niemowlaka oddaje na wychowanie matce, kilkuletnią Kathleen zostawia przy sobie.

Zostaje sam z ludźmi z którymi nie końca potrafi się dogadać. Wprawdzie kilka lat wcześniej wybrali go jako swojego pastora, ale przez te lata nie do końca udało im się ze sobą oswoić.

I tak mieszkańcy wsi zawiedzeni są brakiem wystarczającej konwencjonalności pastora. On z kolei nie potrafi zrozumieć dlaczego małej Kathleen odmawia się prawa do żałoby po matce, przejawiającej się w formie dziwacznych zachowań.

Fajnie się czytający obraz zamkniętej społeczności. 

niedziela, 13 stycznia 2019
Czy to już Alzheimer?

Na urodziny dostałam fajny, bo trochę inny, naszyjnik

I kulki do kąpieli w kształcie róż. Pławię się w wannie, palę świeczki i urządzam sobie brwinowskie Spa.

W wolnych chwilach identyfikuję się z Syzyfem i usiłuję doszorować podłogę w łazience. Jest zrobiona z gresu Paradyża Naturstone Beige Gres Rekt (to nie był mój pomysł, realizowałam "projekt"), gres jest w jednym kolorze, ma fakturę powierzchni księżyca, łapie każdy brud, który wchodzi w każdą szparę i nie daje się usunąć. Kupiłam baterię środków, szczotek, druciaków i na razie mam umiarkowane sukcesy. Momentami zastanawiam się, czy najlepszym wyjściem nie byłoby wytyczenie ścieżek z dodatkowych płytek, kamyczków czy kawałków plastiku po których by się chodziło, zostawiając podłogę w spokoju. 

Już dziś widzę, że to był świetny pomysł, by podzielić dom na trzy obiegi grzewcze, tak by móc osobno grzać parter, piętro i Hobbiton. Dwa metry wąskiego korytarza który prowadzi do drzwi do Hobbitonu to wystarczająca śluza, by w jednej części domu było ciepło, a w drugiej ledwo, ledwo. I tak mając spory dom, mogę grzać tylko niecałe 50 metrów. 

Wybrałam się na koniec świata, na Jelonki, kupić jeden z dwóch, zamówionych wcześniej do pooglądania plecaków. Było zimno i paskudnie, łatwo się domyślić co czułam, gdy po tym jak zmarznięta dobrnęłam do celu i okazało się, że mogą mi pokazać tylko jeden, bo drugi ktoś chwilę wcześniej kupił. W dodatku tego dnia była kraksa tramwajowa na Kiercelaku i na powrotny tramwaj czekałam 40 minut.

I tak musiałam pojechać kolejny raz, tym razem wróciłam z plecakiem, ślicznym zieloniutkim i zgrabniutkim:

Byłam tak przejęta kupowaniem, że zostawiłam w sklepie mój Funchal Moeboius. Perspektywa, że mam znów tam jechać byłą przerażająca. Poprosiłam odebranie szalika mieszkającą nieopodal znajomą - wiosną się spotkamy. A tak sobie obiecywałam, po poprzednim bezpowrotnym zagubieniu pierwszego Funchala  że będę go pilnować jak oka w głowie ...

Z kolei w piątek, gdy wieczorem wychodziłam ostatnia z pracy zorientowałam się, że nie mam płaszcza. Prawdopodobnie zostawiłam go w bufecie - tyle że nikogo tam nie było, wszystko było pozamykane na cztery spusty. Dziwne, że nie zainteresował ich samotnie wiszący na wieszaku płaszcz. Na szczęście miałam w pracy drugą kurtkę, odebrałam ja niedawno po wymianie suwaka i nie zdążyłam zawieźć do domu.

Czy to już Alzheimer?

Może nie, bo moje dzieci dopiero pakując się wieczorem przed porannym odlotem, zorientowały się, że nie mają paszportów. Torba z dokumentami czekała na nich od pięciu dni, budząc coraz większe zdziwienie, że nikt się po nią nie zgłasza. A oni po prostu aż do dnia wyjazdu ich nie potrzebowali. A ich o Alzheimera nie podejrzewam.

Poszłam do Muranowa na film  6... 5... 4... 3.... Na ulicy.

Film nakręcił znajomy (w dużej części dlatego poszłam). Ale o ile jego film o obrońcach puszczy był przede wszystkim "słuszny", ten jest również i bardzo dobry. Migawki z demonstracji, wieców, blokad, marszów i pochodów, jakie miały miejsce w ostatnich trzech latach przeplatane z wypowiedziami uczestników tych akcji.

Po filmie odbyła się debata. Żenua.

 

Sala miała pretensje do polityków, że jest tak jak jest. Słabo wybrzmiała skierowana do sali uwaga Siemoniaka, by wzięli pod uwagę proporcje, które pokazuje ulica: podczas ostatniego marszu maszerowało ponad 100 tys. ludzi naprzeciwko nich skrzyknęło się może 200 osób, tym razem chronionych przez policję.

Było to na tyle irytujące, że wyszłam.

dobry serial

Skandal w angielskim stylu (HBO GO)

Oparty na prawdziwej historii trzyodcinkowy serial o karierze i upadku Jeremego Thorpa, w latach 70-tych lidera brytyjskiej partii liberalnej. W tym czasie homoseksualizm nie był już w Anglii karany, ale roszczeniowy były kochanek kariery politycznej nie ułatwiał. Pomysł by go na zawsze uciszyć wydawał się atrakcyjny ...

Jako wisienka na torcie Hugh Grant.

niedziela, 06 stycznia 2019

Jest ładnie.

Długa lista rzeczy, które trzeba zrobić, nie ma na to wpływu. Mam ją w głowie, mam ją w  Onenote, ale jak gość wejdzie w dom, to mu się w oczy nie rzuca.

Szafy jeszcze świecą pustkami, większość rzeczy dalej poutykane "po ludziach". Ale powoli ich przybywa. Na ścianie jadalni  wisi coś, z czego jestem dumna: ebonitowy, przedwojenny domofon z oryginalnym kablem.

Wprawdzie współczesne domofony są zdecydowanie bardziej praktyczne (można przez nie gadać), ale strasząc plastikiem,  nie dorównują takim ślicznotkom jak mój, urodą !

W święta dom tętnił życiem. Rodzina może nie w komplecie, ale w dużym kawałku.

W puzzle z 1000 kawałków, zabrakło trzech. Tak się kończy układanie na podłodze (odkurzacz, przyklejanie do skarpetki itp.).


Wnuk aktualnie celuje w Nobla z chemii


ale w pokoju ma jeszcze zabawki


Po wielu latach rozstałam się z Neostradą i założyłam UPC. W obiecywane 300 Mg nie wierzyłam, ale w 150 już tak. I tyle dostałam. Kosztuje to 50 zł/ miesięcznie, Orange za 10 liczy 80 zł, więc będą powoli tracić klientów. Nie oni jedni.

Powoli umiera Galeria Brwinów. Właśnie zamknęli pasmanterię.

Efekt niedzieli bez handlu. Takie sklepy zarabiały w sobotę i niedzielę, w samą sobotę nie pociągną.

A z UPC też pierwszy brzdęk. Kupiłam Telewizor Smart TV, by robił za ekran komputerowy. Łapie Wi-Fi, widzi kabel, ale o niczym poza poza Netflixem i YouTube nie chce słyszeć.  Jak chce oglądać "swoje" HBO GO muszę puszczać je przez kabel HDM.  Czyli zmieniając laptop, będę  musiała kupić model "bogaty" w gniazda. Coraz mniej takich na rynku. 

Śpię pod prawdziwą pierzyną. Przyjechała do mnie z Kaszub i jest cudowna!

Wiem też co będę robiła przez następny rok - sprzątała! Dom jest duży, ja jestem sama, nie będę się nudziła. A jak jeszcze wiosną zawoła ogród ...

 

Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli