niedziela, 10 czerwca 2018

Fazy budowy powoli dobiega końca. W tym tygodniu do Brwi wpadła Staśka i zrobiła kilka pamiątkowych fotek. Tyle zostało z kominka i niebieskiej łazienki:

18061116

Po mojej głowie krąży widmo osiołkowania nad mnogością wykończeniowych rozwiązań. Już wiem, że gres można wprawdzie kupić za 40 zł/metr, ale ten który ja potrzebuje, czyli o długości 120 cm, w tej cenie nie bywa. Skoro w supermarkecie, w promocji jest za 80, pewnie taniej nie znajdę. 

Dzięki temu, że poszłam do Liroy Merlin się o istnieniu muszli "bezrantowych" i teraz już nie wyobrażam sobie bym miała inny kibel.

W sobotę ubrałam się jaskrawy, przywieziony z Indonezji batikowy podkoszulek i poszłam zobaczyć Paradę. 

Było sporo ludzi, więc uznałam że nie muszę robić za tłum i uspokojona na duszy pojechałam za miasto. Bo lato w mieście to koszmar. Całe szczęście, że jeszcze są weekendy

Wszyscy narzekają na mega suszę. Na sąsiedniej działce był warzywny ogródek: 4 x 10 metrów. Podobno to im wystarcza i nie kupują warzyw. Coraz więcej osób  hoduje pomidory w doniczkach. Przynajmniej nie trzeba koło nich tak latać, jak koło ogródka.

Basen chwilowo odpuściłam (czekam, aż się noga zagoi), poza krioterapią - mam za sobą tydzień komory, przed sobą jeszcze dwa, poszłam na Jogę:

Fajne zajęcia. Może się skuszę, ale ... nie wiem czy to co sobą przedstawiam jest jeszcze do rozruszania. Podobno tak

W ramach Filozofii w ogrodzie poszłam na spotkanie Filozofia i jednostka wobec nowych technologii.

Gościem Tomasza Stawiszyńskiego była Aleksandra Przegalińską, filozofką z Akademii Koźmińskiego oraz Massachusetts Institute of Technology.

Nie zawsze do końca rozumiałam o czym mówili. Ale dzięki temu że poszłam wiem, że to jest coś czym warto się zainteresować. Czy nam się to podoba czy nie, roboty ante portas. Już dziś na wielu internetowych stronach gadamy z robotami, tylko o tym nie wiemy.

Zimna wojna 

Aż tak jak np. Tomasza Raczka ten film mnie z nóg nie zwalił. Ida zrobiła na mnie dużo większe wrażenie.

Film jest dobry, niektóre momenty i sceny ma rewelacyjne. Pewnie stąd te nagrody, ale moim zdaniem do arcydzieła mu daleko; :  

- wizualnie bardziej pasowała mi szara, pastelowa rozmyta Ida, niż kontrastowy, czarno-biały obraz Zimnej wojny.

- przeszkadzały mi "porwane" przejścia pomiędzy kolejnymi etapami relacji, między jednym a drugim ujęciem opowieść się nie kleiła, a do klasycznego melodramatu - a tym jest ten film - bardziej pasuje mi forma "snuja-ciągutki". 

- Joanna Kulig i jej gra, mnie nie powaliła. Jest rewelacyjna w kilku scenach, nie w całym filmie.

I może się czepiam, ale spotkanie w Paryżu w 1954 jest wg. mnie mało realne. 

Modnym tematem staje się nadciągający kryzys ekonomiczny. Znalazłam w sieci takie zestawienie:

Polska ma dług rządowy 300 mld USD. Tymczasem dług rządowy uznanej za bankruta Wenezueli wynosi 150 mld USD. Porównując Polskę do Wenezueli: podobna liczba ludności, podobny „dryf demokracji”, zbliżone PKB

Z kolei nieoficjalnie dług Polski wraz z tym ukrytym w samorządach, ZUS, funduszach celowych itd. wynosi jeden bilion dolarów, USA ma ok. 16 bln USD. 

Mam nadzieję że nie są to prawdziwe dane. Bo jak tak, biada nam.  

poniedziałek, 04 czerwca 2018

Mam doła. Wyczerpała się moja gotowość do bycia bezdomną. W dużej części  pewnie dlatego, że przygniata mnie moja remontowa samotność. Budowlańcy powoli kończą swoją robotę, nadchodzi czas na ostateczne decyzje co do wykończenia, a ja w kropce.  

To co jest w sklepach to niby jest, a tak naprawdę jakby tego nie było. A jak już jest, to za zupełnie inną cenę. Utknęłam na podłogach na parterze - do uzgodnionego koloru schodów i drzwi, nie umiałam spasować, podłóg salonu, kuchni, łazienek i "mojej części" parteru (w dodatku miałam z tyłu głowy, że będę to jeszcze potem musiała zgrać z kaflami w łazience i szafkami kuchennymi). Wszystko przez to, że cienko z wyobraźnią: o ile z jednym pomieszczeniem z trudem, ale jeszcze mi wychodziło, zlepienie tego w całość mnie przerasło. W końcu poszłam na łatwiznę i niczym eureka krzyknęłam: dąb w klasycznym kolorze. Chwilowo się tego trzymam, bo wiem ile czasu zajęło mi dojście do tego punktu. Tyle, że przeszłam tylko do następnego pokoju. teraz osiołkuję: drewno/panele/gres drewnopodony. A to dopiero początek ...

W tym tygodniu robiłam w Otwocku za dog-sitter, nagrodą był dom do własnej dyspozycji. Plany jak zawsze w takich sytuacjach miałam, że ho, ho, a wyszło tak jak zawsze. W dodatku rozwaliłam nogę i byłam skazana na siedzenie na kanapie.

18060308

Ale przynajmniej skończyłam Funchal mobieusa. Muszę go jeszcze zszyć, ale przedtem zblokować, a tego nie mam gdzie zrobić. 

 18060306Mam jeszcze na drutach kardigan z Holsta, ale jest z nim problem - tej roboty nie można ze sobą nosić w torebce. A takie teraz preferuję (z Funchalem chodziłam na wszystkie spotkania i odczyty)

 18060309

Myślę o dużej obszernej kamizelce z tym wzorem  (na zdjęciu szal z Szarotek). ale ten sam problem co ze swetrem - ta robótka tez szybko przestała by się mieścić w torebce. 

A na robótkę w rozmiarze "do torebki" pomysłu nie mam.

Ella i John

Czuję lekki przesyt podkoloryzowanymi smętami wymuszającymi łzy wzruszenia nad trudem odchodzenia. Tym razem ona w terminalnej fazie raka i on oraz bardziej w objęciach Alzheimera uciekają dzieciom, które chcą się nimi zaopiekować w "tradycyjny" sposób, wsiadają w camper  i jadą przez Stany śladami dawnych wędrówek.

Oderwana od realiów, miła w oglądaniu bajka. Ratuje ją mistrzowski popis gry aktorskiej: Helen Miren i Donal Sutherland w swojej najlepszej formie. Oraz, co charakterystyczne dla amerykańskich filmów, z tej półki : sporo celnych obserwacji i dobrych dialogów.  

dobry serial

Olive Kitteridge - HBO GO

Serial, który ma n-sezonów z góry mnie do siebie uprzedza. Z jednej strony nie mam żadnych złudzeń, że jedynie  pierwszy i drugi sezon będzie się nadawał do oglądania, z drugiej strony jest też tak, że chociaż z odcinka na odcinek tracę nadzieję, że coś jeszcze ciekawego się tam jeszcze wydarzy, tracę czas na oglądanie kolejnych. 

Z tego punktu widzenia miniserial Olive Kitteridge jest idealny: cztery odcinki, ekranizacja książki Elizabeth Strout, zero szans na kontynuację. 

W roli głównej Frances McDormand, chodzący po ekranie dowód na to, ze nie trzeba być piękna by zdobyć aktorską sławę. Opowieść  o życiu nauczycielki z małego nadmorskiego miasteczka, kilkadziesiąt lat, gdy ja poznajemy jej syn jest krnąbrnym podlotkiem, na koniec filmu, po raz kolejny układającym sobie życie  facetem po przejściach.  

Cudowny snuj na długi wieczór. 

dobry serial

Opowieści podręcznej HBO GO

18060305

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Książka mi się bardziej podobała. Jest bardziej zwarta, nie zatrzymuje się na postaciach drugiego planu, więcej mówi o głównych bohaterach. Ale serial też jest dobry. Jeszcze kilka lat temu uznałabym ten film za wytwór chorej wyobraźni. Dziś potrafię sobie wyobrazić, że dzięki sfingowanym zamachom dorwą się do władzy chrześcijańscy fundamentaliści i urządzą bliźnim - tak jak na tym filmie  -  piekło na ziemi. 

Pierwszy sezon kończy się tak jak i książka. Jest już drugi sezon.Niewykluczone, ze i trzeci i następny. Rozmyje to wrażenie, jakie robi lektura powieści Margaret Atwood.   

 

czwartek, 31 maja 2018
Przeczytane 2018

Cztery reportaże - idealne czytadła do komunikacji miejskiej. 

Zakonnice odchodzą po cichu Marta Abramowicz


Temat tabu. Nie ma prawie żadnej literatury na ten temat. W mediach są obecni byli księża/zakonnicy, o byłych zakonnicach cicho.

Czytając te książkę zastanawiałam się, z jak zrytym beretem trzeba wchodzić w dorosłe życie, by wyrzec się swojej godności i wolności i zgodzić się na warunki i układy panujące w żeńskich klasztorach. 

Irytują też i zakonnicy, którzy z politowaniem patrząc na świat żeńskich zakonów, nie tylko nie podejmują próby zmiany, ale często jako spowiednicy utrwalają tę sytuację. System potrzebuje niewolnic, a jego trwanie jest ważniejsze niż czyjeś człowieczeństwo. 

Koronkowa robota Cezary Łazarkiewicz


Z cyklu znacie to? To posłuchajcie, czyli jeszcze raz o procesie Gorgonowej.

Dobrze napisane, tyle że poza kilkoma, mało istotnymi szczegółami, dawno już opowiedziane. Ale jak ktoś mało o tym wie, to warto przeczytać, bo sprawa z tych pobudzających wyobraźnię. Historia jak u Agaty Christie, ale lepsza,  bo prawdziwa. W dodatku  można się wcielić w Herkulesa Poirota, we Lwowie go nie było i sprawa nie została do końca wyjaśniona.

Był sobie chłopczyk Ewa Winnicka


O tym jak odkryto kim byli rodzice Szymona z Będzina.

O Polsce, o której pisze się na pierwszych stronach gazet tylko jak dojdzie do spektakularnych zbrodni. Dzieci rodzi się w niej dużo, są własnością rodziców i dopóki żyją, nikomu nic do tego w jakich warunkach się chowają. Z kolei jak zginą, nie ma po co interweniować, bo problem "sam się rozwiązał".

Przerażający opis bezwładności naszego systemu opieki społecznej.    

Plaża za szafą. Polska kryminalna Marcin Kącki

Zbiór reportaży. Większość z nich znałam, były drukowane w Dużym Formacie, ale z przyjemnością sobie przypomniałam. Bo to o czym pisze Kącki ciekawe, a sposób w jaki pisze "zasysa". 

Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli