sobota, 07 maja 2005

Długi majowy weekend

W piątek skorzystałam z tego, że Kaśka z Gośką i Jurkiem jechali samochodem w moim kierunku i wpadliśmy do Liroy - Merlin'a po pergole. Nic z tego nie wyszło, bo zamiast jak wynikało z ulotki reklamowej ceny 30 zł, kosztowały 70 zł. W tej sytuacji postanowiłam, że powojniki na razie "dostaną" sumaki:


Umówiłam się z nimi, że jak się ładnie przyjmą to w nagrodę kupię im bardziej reprezentacyjne drabinki, a jak im się nie będzie u mnie podobać, to przynajmniej nie wpędzą mnie w zbędne koszty

Zamiast pergoli kupiłam w Liroy-Merlin kilka bylin i zwisające pelargonie. Wysadziłam je do skrzynki i postawiłam na jedynym parapecie, który jest szerszy niż 15 centymetrów:


Zabrałam się też za rekultywację najbardziej ponurego kawałka ogrodu. Na początek usunęłam las sumaków.

Krajobraz przed:


I po (z lewej strony widać drewnianą, a więc mało atrakcyjną dla złomiarzy klapę od szamba, którą dostałam od Staśki i z trudem, ale doniosłam do domu):


Zaczęłam przekopywać ten kawałek ogrodu, ale idzie mi to dosyć opornie i w tym tempie nie skończę wcześniej niż w lipcu. W dodatku w ziemi jest jeszcze masę gruzu i powoli, tym razem koło bramy, rośnie kolejna sterta do wywiezienia.

W niedzielę przyjechała do mnie Monika i zrobiła z nasion, które otrzymałam od Ireny, "rabatkę Moniki":


Do czasu aż coś z tych nasion wyrośnie, najbardziej imponująco wygląda samosiejka na środku drogi:


27 kwietnia

W przeddzień wyjazdu w Bieszczady (a będzie tam dość długo, bo aż wyda z Kamilem 500 zł) Lucy przyjechała palić liście:



Warte odnotowania jest to, jak bardzo dbała o to, by na rozpalonych przez nią stosach nie spłonął żaden ślimak – starannie wybierała je z liści i odkładała do pudełka (stoi na zdjęciu w prawym rogu):


Moment wypuszczenia ślimaków na łąkę nie został uwieczniony, bo było już ciemno.


25 kwietnia

Najładniej mój zdewastowany ogród wygląda gdy patrzy się na drogę:



Najgorzej z tyłu domu, gdzie przez dwa lata leżał gruz z rozebranego domu (ta sterta z prawej strony, to liście do spalenia):


W tej części ogrodu zielony jest jedynie bukszpan, który odżył dzięki temu, że otoczony gruzem nie pełnił roli "psiej toalety" i pnący się po sosnach bluszcz:


A jak by tego było mało, w tym ponurym zakątku ogrodu stoi jeszcze (zasłaniając czerwone leszczyny) wrak Toyoty:



W tej części ogrodu jedyną zasadzoną w tym roku rośliną jest krzew kaliny (to ta mała, wystająca z ziemi roślinka):

6:


Od strony ulicy też stoi jeden wrak:



Ale jest też zielony fragment z drzewami:



Pod płotem rosną zasadzone przez Staśkę konwalie:


I z szarej ziemi (tu też leżał gruz) wystają niedawno zasadzone wrzośce:


W planach, pod płotem z prawej strony mają rosnąć najprzeróżniejsze byliny. Na razie ledwie wystają z ziemi:



Wśród tych bylin wesoło wygląda tylko samotny bratek:



Pod tym samym płotem, rośnie przyniesiona przez Staśkę mahonia:


1 ... 301 , 302 , 303 , 304 , 305
 
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli