niedziela, 13 sierpnia 2006
Ktoś musi pracować, gdy wszyscy łikendują

Był kiedyś taki film - Pojedynek na szosie, w którym jeden pan miał duże brum-brum i polował nim na innego pana, który na swoje nieszczęście miał tylko małe brum-brum. Nie pamiętam jak to się skończyło, ale tyle że mężczyżni w dużych brum-brum tym swoim przedłużeniem niszczą wszystko dookoła, to wiem od dawna.

Tym razem wizyta dużego brum-brum w Kalinigradzie skończyła się tak:

407

Nie wiem kto ma rację (pan od brum-brum twierdzi, że beton powinien być zbrojony), ale nie jest to w końcu takie ważne, skoro skucie tego betonu i zrobienie czegoś co by jako tako wyglądało i tak odbędzie się na mój koszt.

Nie zrażając się przeciwnościami losu, swoimi małymi rączkami, zniszczyłam cisową górkę:

409

i leszczynowe wzgórze:

411

Zamaszyście machając łopatą zastanawiałam się, czy rzeczywiście warto umierać na serce za równiny Kaliningradu, ale na szczęście w porę przybyła odsiecz:

414

W przerwach serwowałam im napoje w barze przy kuble:

413

I było na tyle głośno i wesoło:

412

że po raz pierwszy (a mieszkam tu już ponad 9 lat), porozmawialiśmy z sąsiadem z na przeciwka:

Przy okazji,
na wieczną rzeczy pamiątkę uwieczniłam, do czego może zostać zmuszony nie wpuszczany do domu kot - mój biedny Heniek zamiast skryć się w jakimś ujutnym domowym kąciku, musi teraz wypinać gołą pupę na dworzu:

410

Byli też kominiarze i na pamiątkę ich wizyty, z komina wystaje kawał świecącej rury z obrotowym strażakiem na końcu:

406

Inna sprawa, że gdybym za godzinę roboty dostawała tyle co oni, to bym w rok wykończyła ten dom i jeszcze by mi starczyło na wycieczkę w Andy.

Następną moją robotę na drutach będzie to bolerko. Nie miałam zielonego pojęcia jak się za nie zabrać, bo wykroju brak, a perspektywa wielokrotnego prucia, jakoś o dziwo mnie nie podniecała. Na szczęście dzięki Maknecie z forum o robótkach na drutach, widzę światło w tunelu:

408

środa, 09 sierpnia 2006

Czas płynie

i Kalinka ma już dwa miesiące:

402

403

 

404

 

405

 

 

niedziela, 06 sierpnia 2006

Czekając aż wyrośnie mi czubek na opak

Na moich imieninach nie miałam jeszcze swojego aparatu fotograficznego - nie robiłam więc zdjęć i tylko dlatego nie uwieczniłam tego co Iza miała na głowie, a miała z tyłu wycięty bardzo śmieszny czubek na opak. Było to dobrze zrobione i w kształcie przypominało to coś, co domalowałam na swoim zdjęciu po lewej stronie.




Ponieważ bardzo mi się to spodobało, chętnie skorzystałam z oferty Joanny, która kupiła nożyczki do strzyżenia i bardzo chciała zobaczyć, jak to jest strzyc komuś włosy. Przed przystąpieniem do wystąpienia po raz pierwszy w życiu w roli fryzjerki, obejrzała "pole operacyjne" i widząc kiepską jakość materiału, powiedziała: Jak ktoś ma tak cienkie włosy, to bardzo ważne jest by je dobrze ostrzyc (to co jej wyszło na zdjęciu po prawej).

Powoli rozkręca się jesienna edycja remontowa. Już wiem, że przed "zmodernizowaniem" kominka, muszę przebudować komin i tylko na ten etap "modernizacji" wydam tyle, co myślałam że wydam na wszystko, co trzeba zrobić, aby ten cholerny kominek zaczął działać.

Na razie, z widocznych zmian, w drzwiach wejściowych jest już klamka:



Zgodnie z obowiązującą (pewnie nie tylko w Kaliningradzie) regułą, jak się coś zrobi, to to, zamiast cieszyć oczy, tylko uwidacznia konieczność zrobienia czegoś następnego -
w tym przypadku, żeby to wszystko jakoś wyglądało, trzeba teraz wyremontować drzwi. Co będzie trzeba potem nie wiem, ale nie mam wątpliwości, że na pewno to nie będzie koniec.

Ale żeby nie było tak nudno to wszystkiego zaplanować się nie da - na dobry poczatek szyld nie pasował do drzwi. Następnie, do
jakimś cudem - dzięki pocięciu drewnianego pędzelka na akuratne kołeczki - obsadzonego szyldu, nie pasował zamek. Na szczęście jakoś poradzili sobie z tym wszystkim weekendowi fachowcy:



Tęsknię i to bardzo za wyjechaną na wakacje Gośką - a zreszto jak mogę zapomnieć mijając codziennie w drodze do pracy coś takiego:

399

A wokół coraz weselej. Mój wiekowy już bardzo tato przysłał mi mailem plakat wyborczy PiS-u z takim komentarzem:

To mi przypomina coś z dawnych lat, tylko brak traktora, a z Ursusa został tylko Wrzodak......

A mój tata wie co mówi, bo jak wspomniałam wcześniej, jest już wiekowy.

Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli