czwartek, 02 listopada 2017
Przeczytane 2017

dobra książka

Tylko Lola Jarosław Kamiński



Pokręcona powieść o polskiej pokrzywionej rzeczywistości.

Tytułowa Lola to młoda Żydówka, która dusząc się w oparach przedwojennego antysemityzmu przystaje do anarchistów i wyjeżdża z przyjaciółką na hiszpańską wojnę. Z tej wojny udaje się wrócić jedynie tej przyjaciółce, Lidii Kowal, która nigdy nie pogodzi się z tą stratą. Potem, w PRL-u, staje się prominentną działaczką PRL-u i pod koniec życia wracając myślami do młodości zabiera się za pisanie wspomnień.

Wspomnienia Lidii Kowal są ważne dla drugiej bohaterki tej książki, Niny Molskiej, dziennikarki, której świetnie zapowiadającą się karierę złamał 1968 rok. Usiłuje ona znaleźć w nich odpowiedź na nurtujące ją pytania co do wydarzeń, w których uczestniczyła i których była świadkiem, a przy okazji odkrywa postać Loli, kobiety która i dla niej z jest ważna.

W tej książce jest coś z nastroju Idy. Podobnie jak w tamtym filmie, tak i w tej książce, bohaterkami są kobiety. Mężczyźni stanowią jedynie mało wyróżniające się z szarego podłoża tło. Z tym, że aby być sprawiedliwą, nie można pominąć tego, że tę bardzo kobieca powieść, napisał mężczyzna. Podobnie jak z kobietami udało mu się z 1968 rokiem. Nie przypominam sobie żadnej powieści o marcu 1968 roku – więc nawet jeżeli, nie była ona na tyle dobra, by mi weszła w pamięć (Msza za miasto Arras się nie liczy, bo odnosiła się do tych wydarzeń jedynie w podtekście). Tylko Lola jest pierwszą przeczytaną powieścią o tym czasie, która zapadła mi w pamięć i jeżeli przeczytam kolejną na ten temat, trudno będzie jej być lepszą od tej. Poprzeczka jest wysoko zawieszona.

 

Alfred i Ginerwa James Shuyler

Z posłowia dowiedziałam się, ze autor był na co dzień poetą i w tym momencie stało się dla mnie jasne skąd wyzierająca z każdego prawie zdania poetyckość tej książki. Ameryka tuż po wojnie. Tytułowy Alfred i Ginerwa to rodzeństwo, on ma około 8 lat, ona jest dwa, może trzy, lata starsza. Książka to zapis ich dziecięcej paplaniny, z której wylania się obraz nie tylko ich świata, ale też widzianego z tej perspektywy świata dorosłych. 

Tego typu książki, jak są dobre, określa się ‘urocze”.  I taka też jest ta książka

niedziela, 29 października 2017

Będą mi robili chodnik - może i wyleją drogę asfaltem?


Powinnam się cieszyć, ale ... każdy kij ma dwa końce. Jak jest chodnik, na właścicielu posesji spoczywa obowiązek odśnieżania.

Zajrzałam na dworzec. Coś tam jednak robią


W starym BUW-ie wydawnictwo Więź, z okazji wydania książki Między prawem i sprawiedliwością,  zorganizowało spotkanie z Adamem Strzemboszem.

Adam Strzembosz nigdy nie był bohaterem mojej bajki, ostatnią rzeczą którą można o nim powiedzieć, to że jest liberałem.  Ale odmóżdżenie poszło tak daleko, że suweren nie reaguje, nawet gdy tacy jak on usiłują go ostrzec. Jego zdjęcie pod pałacem prezydenckim w konkursie na zdjęcie-symbol ikonę dobrej zmiany nie zdobyło by pierwszego miejsca, ale bezdyskusyjnie zasługuje  na wyróżnienie.  

Gdy wchodził, sala przywitała go na stojąco długo bijąc mu brawa. Tak samo chwilę później został przywitany Bodnar, który na to spotkanie przyszedł ze sprawozdawcą ONZ, Diego Garcia-Sayan. Pewnie nie ja jedna na sali miałam poczucie deja vu. 

Od "nich" też ktoś przyszedł. Zadał kretyńskie pytanie, które w jego mniemaniu miało skompromitować profesora. Łatwo sobie poradził z odpowiedzią - każdy chciałby mieć tak przytomny umysł w wieku 86 lat. 

A w niedzielę byłam na koncercie zorganizowanym w poczekalni dworcowej w Grodzisku Mazowieckim.13 kobiet śpiewających, pieśni zaklęcia - na miłość, na zdrowie, dobrą podróż itp. Głownie a'capella, czasami przy akompaniamecie wiolonczeli i akordeonu, 

 

By nie zwariować, ludzie szukają odskoczni. Ale muzyka ludowa niziny środkowo-europejskiej do mnie nie przemawia. Nawet jak jest tak ciekawie i  tak świetnie zaśpiewana.

Na druciarskich blogach pisze się o "stasiu"(od angielskiego stash). Może nie mam tego dużo, ale też nie tak by szuflada była pusta. Słoiki  z kłębkami po przeszłych robótkach to rzecz oczywista, wyszłaby z nich niejedna czapka, czy rękawiczki,  Ale nie mam też pomysłu na to, co zrobić z wełen, których mam tyle dużo, że spokojnie starczyłoby na coś większego.


Na razie biję się z myślami, robić coś z tych wełen na siłę, czy kupić sobie kolejne kłębki. 

A posiadaczom Androida polecam IQ Mission,

poniedziałek, 23 października 2017

Pożegnałam piękną polską jesień na Suwalszczyźnie

A teraz będzie podle i ponuro nie tylko w całym naszym okupacyjnym życiu, ale przez najbliższe `kilka miesięcy również i w przyrodzie.


Za każdym razem gdy tam jestem, odwiedzam knajpkę w Suwałkach i każdemu kto tam będzie, polecam.

A na WFF

dobry film 

Świadectwo

Trochę przypadkiem trafiłam na ten film - żaden z wyświetlanych o tej porze nie wydawał mi się bardziej warty od pozostałych obejrzenia i do ostatniej chwili zastanawiałam się na który z nich wybrać. I jak to często w takich sytuacjach bywa - był to najlepszy z obejrzanych w tym roku przez mnie na WFF filmów. 

Wielowarstwowy film o kolejnych pokoleniach Holokaustu. Główny bohater, pracownik Yad Vashem, Joel, usiłuje znaleźć miejsce pochówku  200 Żydów, zamordowanych wiosną 1945 roku przez mieszkańców austriackiego miasteczka. Ma na to mało czasu, jeżeli nie przedstawi w wyznaczonym przez sąd terminie odpowiednich dowodów, na polu gdzie prawdopodobnie znajduje się grób, powstanie osiedle mieszkaniowe. Łatwo mu nie idzie, bo milczą zarówno mieszkańcy austriackiego miasteczka jak i ci co przeżyli.  Nie tylko życie zawodowe głównego bohatera to materiał na film. Jego życie osobiste też.

Film nie urzeka obrazem - jest to debiut fabularny reżysera i czuć rękę dokumentalisty. Ale nie w tym jest siła tego filmu. Poza wartką akcją jest też całe mnóstwo zapadających w pamięć scen. Nie tylko one robią wrażenie. Również i całość. 

 

Urodziny

17102203

Kolejny film z gatunku "rodzina siada do stołu". Tym razem rodzina przygotowuje się do co rok hucznie obchodzonych urodzin dziadka. Jubilat ma 94 lata, kiedyś był szefem rumuńskiej bezpieki. 

Takich filmów było już wiele, ale ponieważ pojawia się nowy watek: religia i poczucie, że feta bez księdza się nie liczy, z przyjemnością obejrzałam.  

 

Nie patrz na mnie

17102204

Główny bohater, popularny aktor argentyńskiego serialu postanawia spróbować swoich sił w Ameryce. Ma obiecaną rolę nielegalnego imigranta w jednej z amerykańskich produkcji, ale szybko okazuje się to obietnicą bez pokrycia. 

Gorzki film o nielegalnej imigracji. Marzeniu o odniesieniu w Ameryce sukcesu. Fajny, miło oglądający się snuj.  

 

dobry film

Błogosławieni

17102201

Współczesna Algeria. On lekarz ginekolog, robiący pokątne aborcje, ale który nie wyobraża sobie życia poza krajem Jego marząca o wyjeździe żona, coraz bardziej dusząca się w coraz mniej demokratycznej atmosferze. Ich pamiętający czasy gdy wierzyli, że nigdy nie oddadzą wywalczonej wolności przyjaciele, tak samo jak oni przerażeni kierunkiem w jakim zmierza ich kraj. Ich nastoletnie dzieci w fazie buntu. 

Słowem bardzo aktualny film. Nie tylko w Algerii.

Święte powietrze

17102202

Najbardziej oblegany film, z tych które wybrałam, widzowie siedzieli na schodach.

Mieszkaniec Nazaretu, Kopt, postanawia zrobić interes życia, handlując świętym powietrzem.

Co w tym śmiesznego? Skoro handluje się świętym powietrzem z Fatimy, równie dobrze można i świętym powietrzem z Nazaretu.  

Nico, 1988

Odtworzenie dwóch ostatnich lat niemieckiej modelki, aktorki i piosenkarki, jednej z muz Andy’ego Warhola, która sławę zdobyła jako wokalistka The Velvet Underground. 

W filmie wyrusza na swoją ostatnia trasę. Zbliża się do 50-tki, ale nadal prowadzi mocno "alternatywny" styl życia. Film dla osób zainteresowanych historią rocka. 

Z pamiętnika wk... konsumentki

Fragmentu z moich maili do administracji domu 

Myślę że pomysł by siedzieć w domu i czekać na fachowca przez 7 godzin jest mocno nie z tej epoki. W tych godzinach ludzie pracują, a nikt nie będzie brał specjalnie w tym celu wolnego dnia. Nie mówiąc już o tym, że to że ten fachowiec przyjdzie nie jest takie oczywiste.W wyznaczonym przez firmę dniu, jej pracownik się mocno spóźnił i było wg. niego już zbyt późno by brać się za kolejną wymianę. Czy ta firma robi to za darmo, że może nas tak lekceważyć i nie szanować naszego czasu?

Informuję, że w wyznaczonym "ostatecznym" terminie, tj. 12 października br., także nie doszło do zamontowania wodomierza. Tym razem umówiony na wymianę wodomierzy pan (również spóźniony) oświadczył, że nie zamontuje liczników, ponieważ nie została zdemontowana spłuczka. Nikt wcześniej nie informował mnie, że demontaż spłuczki leży w mojej gestii. Co więcej to był ten sam pan, co za pierwszym razem który wówczas nic nie mówił o konieczności zdemontowania przez lokatora spłuczki, tylko o tym, że nie wziął ze sobą odpowiednich narzędzi. 

Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli