Kategorie: Wszystkie | Excel dla idiotów | Na drutach | Podróże | Przeczytałam
RSS
piątek, 20 kwietnia 2018
Przeczytane 2018

Opowieść podręcznej Margaret Atwood

 
Władzę w Ameryce przejmują chrześcijańscy fundamentaliści. Dzięki Atwood można sobie wyobrazić jakby (będzie?) wyglądała Polska pod rządami  Ordo Iuris.
Główna bohaterka nie zdążyła uciec, gdy świat w którym żyła nagle zamienił się w koszmarną dyktaturę. Nikt nie wierzył, że przejmą władze (nie tylko to brzmi znajomo), a gdy pewnego dnia niespodziewanie zablokowano karty bankomatowe i nie wpuszczono do pracy było już za późno.W starym świecie miała dziecko z rozwiedzionym facetem, w nowym zmuszona zostaje do roli surogatki.     
To co trochę psuje wrażenie, to dopisane na końcu posłowie. Tak jakby autorka przeraziła się tego, że nie potrafiła zakończyć książki w jednoznaczny sposób i postanowiła się z tego wytłumaczyć. Ale i tak, ponieważ show must go on i za chwilę Showmax pokaże drugi sezon nakręconego na podstawie tej książki serialu.
 

Mikrotyki Paweł Sołtysik


Wszyscy chwalą te opowiadania – książka występuje w większości zestawień najlepszych książek w 2018.  

Ale mnie nie  zachwyciła.  Co więcej po miesiącu trudno mi nawet powiedzieć o czym te opowiadania były, poza tym, że były i pamiętam, że je czytałam. . Bardzo krótkie opowiadania o bardzo zwyczajnych ludziach i zdarzeniach. Napisane w dodatku tak zwykłym językiem, że nie wiem co obudziło w krytykach aż taki zachwyt.

 

Kochanek śmierci Borys Akunin


Akunin, więc stara Rosja i  Erast Fandorin. Tym razem przestępczy świat moskiewskiej Chitrówki. Boleśnie przewidywalne nie tylko losy bohaterów, ale i intryga, w którą są zaplatani, a to raczej trudno wartości kryminału nie podnosi. 

Na szczęście to Akunin, więc nawet jak nie zachwyca, to trzyma poziom. 

Przedziwne są twoje dzieła Panie Tatiana Polakowa


Bardzo kiepski kryminał. Prowincjonalne muzeum do którego przyjeżdża przysłany z Moskwy dyrektor. Przysłała go "góra", bez porozumienia z lokalnymi bonzami i nikomu się nie podoba. Większości tak po prostu i po ludzku, niektórym bo stanowi bezpośrednie zagrożenie prowadzenia dalszych ciemnych interesów.

Tyle że wdzięk snutej intrygi pasuje do produkcyjniaka sprzed pół wieku.

piątek, 02 marca 2018
Przeczytane 2018

dobra książka

Świat według Mellera


Ciepła, życzliwa i  z humorem opowieść o czasach do 1989 roku (Ku wolności), a następnie od 1989 roku do 2006 roku (Ku przyszłości)Dla mnie dużo ciekawszy był tom pierwszy, przy drugim uwierała świadomość, że był czas gdy można było zapobiec tragedii. Dodatkowo dobijało to, jakiej klasy ludzie jeszcze nie dawno błąkali się po politycznej scenie.

Anegdoty, relacje z wydarzeń, o których jeszcze nie tak dawno czytało się w prasie opowiedziane od tej drugiej, nie pokazywanej w mediach kuchennej strony. Tyle, że chociaż autor udzielając tego wywiadu żegnał się już powoli z życiem, ani na moment nie zdjął marynarki zawodowego dyplomaty.  Szkoda, bo stanowczo za dużo zabrał ze sobą do grobu. Wprawdzie z gazetą w ręku można by się było pokusić o zidentyfikowanie bohaterów niektórych anegdot, ale niewiele by to zmieniło. Tam gdzie nie chciał czegoś powiedzieć, nie ma żadnych wskazówek. Na marginesie, momentami dziwiła mnie ocena niektórych ludzi, m.in. Meller bardzo ciepło wspomina Hosnera czy Marcinkiewicza. 

Ale chociażby dla "ojcowskiej" rozmowy z Gomułką (to dlatego, że chodził z córką Kliszki), spotkania Giedroycia z Kwaśniewskim czy audiencji u papieża, warto.

piątek, 09 lutego 2018
Przeczytane 2018

No dno Po prostu jest polska Adam Leszczyński

Wypisy z literatury i wszystkich innych dokumentów kolejnych epok na temat tego jak siebie samych opisujemy. Jak łatwo można się domyśleć myślimy o sobie źle i przypisujemy sobie bardzo dużo wad. Odpowiedź na pytanie, na ile ten obraz odpowiada prawdzie, autor pozostawia czytelnikom.

Wadą tego typu książek jest ich nużąca encyklopedyczność. Również i w przypadku tej książki, autorowi nie udało się tego uniknąć. Słowem raczej do czytania w kawałkach, a nie od "deski do deski".  Z drugiej strony sam wybór tematów i cytat przedni. Z tego gromu wybrałam dwa.

Karol Modzelewski na temat swojego pobytu w więzieniu na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku.

Wysłuchałem opowieści o ich życiu, a ponadto pomagałem im w nauce szkolnej. Bilans wypadał zgodnie z zagadką, której mnie nauczyli kryminalni recydywiści z Wołowa: „Jaka maszyna nie kopie w dupę? Polska maszyna do kopania w dupę"

Często jest przytaczane to, co Piłsudzki myślał o Polakach. Tu co myślał o posłach. Wielce aktualne (kwiecień 1929 roku)

I gdy pomyślę, co może prowadzić ludzi do tego rodzaju znikczemnienia, to nie mogę nie powiedzieć, że usprawiedliwić i wyjaśnić to znikczemnienie może jedynie przyzwy­czajenie do w ogóle nikczemności zwyczajów i obyczajów sejmu w Polsce. W tych zwyczajach i obyczajach leży wychowanie posła w sposób najbardziej nieprzyzwoity, najbardziej hultajski, jaki sobie wyobrazić można, gdyż główna myśl i główne staranie tych panów jest zawsze o utrzymanie zupełnej bezkarności posła za wszystkie jego czynności, chociażby najbardziej nieprzyzwoite i najbardziej sprzeczne z najelementarniejszym poczuciem honoru. Polska przecie chowała swych posłów w pierwszym sejmie, tzw. suwerenów, w bezkarności zdrady państwa podczas wojny, bezkarności płatnego szpiegostwa w stosunku do armii, będącej w polu i umierającej za ojczyznę. W drugim zaś sejmie, w którym bodaj połowa posłów pochodziła z owej kuźni zdrady państwa, posłowie wychowywali się w korupcji, tak dalece sięgającej i tak często uprawianej, że głos posła kosztował niekiedy nie więcej, jak 50 złotych. Z tej zaś błotnistej prawdy sejmu wyszło przecie do 110 posłów i w obecnym sejmie132. Ci panowie, konkurujący wiecznie z jedynym suwerenem państwa, gdyż sami się czują suwerenami, dochodzą w swoim postępowaniu — powtarzam, przy bardzo słabych często głowach — do mniemania, że jeżeli brzuch go zaboli i jest z tego powodu w złym humorze, to to jest najważniejszy wypadek dla całego państwa. A gdy się pan taki zafajda, to każdy podziwiać musi jego zafajdaną bieliznę, a jeżeli przy tym zdarzy mu się wypadek, że zabździ, to to jest już prawo dla innych ludzi, a najbardziej dla ministrów, którzy muszą nie pracować dla państwa, ale obsługiwać i fagasować tym zafajdanym istotom. [...] Do tego doprowadziło to gwałtowne staranie o bezkarność za wszelką zbrodnię, do tego prowadziło czynienie z sejmu związku zawodowego ludzi chorych na fajdanitis poslinis. I trzeba nie mieć wstydu, zatracić go zupełnie, żeby w tym fajdanitisie poslinim widzieć główny »prestige« sejmu.kk

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44
Archiwum
Zakładki:
Moje druty
Spis moli