<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Kalinin-grad</title>
    <link>http://kaliningrad.blox.pl/html</link>
    <description />
    <lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 22:45:34 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Przeczytane</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Przeczytane-1.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Książka prawnuczki Jarosława Iwaszkiewicza Pra , sama weszła mi do ręki - osiołkowałam w księgarni nie mogąc się zdecydować co wybrać, gdy nagle zauważyłam tę książkę. Mieszkam blisko Stawiska, więc musiałam ją kupić. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/pra.jpg" alt="" width="250" height="346" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Rozliczenie z mitem rodziny w sposób, który może tylko budzić podziw, bo o najtrudniejszych sprawach jest napisane tak, że z jednej strony nie oblepia opisywanych  błotem, ale też i nie buduje kiczowatych ołtarzyków. Przy czym nie umiem powiedzieć, na ile ta książka jest czytelna dla kogoś, kto mało wie o opisywanych w niej ludziach. Wiele spraw zasygnalizowanych jest tu jednym słowem, czy zdaniem, które łatwo można przeoczyć, a które przypomina o czymś, bez czego kontekst danego zdarzenia nie jest do końca zrozumiały. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie jest to biografia Iwaszkiewicza, żadnej innej osobie z tej rodziny też nie jest poświęcone jakoś szczególnie dużo miejsca. Jak się chwilę zastanowić, to jest to książka o rodzinie, o przemijaniu kolejnych pokoleń, powtarzanym przez nie schematom. Z kilku gdzieniegdzie rzuconych słów wynika, ze autorka wzięła się za pisanie tej książki wylądowawszy na tzw. życiowym zakręcie, stąd pewnie próby odpowiedzi na pytanie, na ile rodzinna przeszłość, determinowała wybory życiowe potomków. Ale też tego psychologizowania nie jest w tej książce zbyt dużo - ino szczypta. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Przede wszystkim jest to świetnie napisana saga rodzinna. pełna anegdot, historii, ciekawych historyjek, które mają tę zaletę, że wydarzyły się naprawdę.  Słowem wszystko to co ja lubię. Stąd pewnie moje ochy i achy. Jak ktoś lubi tego typu książki, polecam&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p5.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Paulina Wilk Lalki w ogniu &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/Lalki_w_ogniu.jpg" alt="" width="250" height="351" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Świetna książka o współczesnych Indiach - nie o zabytkach, czy przyrodzie, tylko o tym jak się tam żyje. Napisana sugestywnie, tak że uderza po wszystkich zmysłach. Niby znam te obrazki z telewizji, ale jest coś w tej książce takiego, że czytając ją, przed oczami przewija się dużo bardziej sugestywny ciąg obrazów. Co z tego że bajecznie kolorowych, skoro "pachnących inaczej". I to nieprzebrane morze ludzi. Jak dla mnie odstraszające.   &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I chociaż pod koniec, książka nie wciąga już jak na początku, w ogólnym wrażeniu niewiele to zmienia. Czyta się świetnie .... tyle, że  całkowicie odechciało mi się podróży do Indii. I tak długo, jak będę pamiętać tę książkę, tam nie się  wybiorę.   &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Przy czym chyba na pewno nie był to świadomy zamiar autorki. Ona sama jest Indiami zafascynowana.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;img style="font-family: 'times new roman', times; font-size: large;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p4.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Birgit Vanderbeke Małże na kolację  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/malzenakolacje.jpg" alt="" width="250" height="385" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Matka, razem z dwójką dzieci, czeka z uroczystą kolacją &amp;#65279; na powrót męża z pracy - ma wrócić z upragnionym awansem. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Gdy ojciec coraz bardziej się spóźnia, zaczynają jeść bez niego. Jego nieobecność się przedłuża i  sącząc powoli wino zaczynają sobie wspólnie uświadamiać do jakiego stopnia żyją wymyślonym przez niego życiem, z którym się w żadnym wypadku nie utożsamiają. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Obraz patriarchalnego terroru w wersji light. Krótko, treściwie i dość ciekawie. Męczy trochę formuła - to, że strumień myśli 18-letniej dziewczyny często jest zagmatwany i chaotyczny to ok, ale dlaczego momentami tak ciężko się to czyta?  Z tym, że biorę poprawkę, że może to być wina tłumaczenia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;img style="font-family: 'times new roman', times; font-size: large;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p4.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Przeczytane-1.html</guid>
      <pubDate>Fri, 18 May 2012 22:45:34 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Świat się kończy</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Swiat-sie-konczy.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tego, że napiszę coś dobrego o Mazowieckich Przewozach Regionalnych nie umiałam sobie wyobrazić, ale by być sprawiedliwą, muszę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W czwartek, gdy młodzież tłumnie jechała na matury, posuły się trzy pociągi (każdy na innej trasie). Nie wiem jak było w pozostałych przypadkach, ale w moim pociagu maszynista przez megafon poinformował o awarii i o tym, że zostanie usunięta za 30 minut (ruszyliśmy po 25). Jeżdzę 15 lat na tej trasie i coś takiego przeżyłam po raz pierwszy. No i nie czekaliśmy 1,5 godziny jak usuną  zepsuty pociag z torów, tylko puszczono nas po innym torze. Byłam w szoku. Potem dopiero sobie uświadomiłam, że z powodu matur zdawali sobie sprawę, że to jak sobie poradzą, będzie opisane w prasie, więc się postarali.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tegorocznej zimy nie przeżyła pompa od hydroforu. Musiałam też zamówić projekt przyłącza kanalizacyjnego. Oprócz tego, w ramach nieustającej konserwacji domu. poprosiłam Bojara by uszczelnił dach komórki i wykonał lekki lifting stolarki okiennej. I to by było w tym roku na tyle.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ogród sobie odpuściłam - może być mech, byle nie było chwastów, a na to wystarczy spryskanie Substralem . Gorzej będzie z kretem. Szkodnik starszny, ale czuję że z nim, tak jak z mechem, nie ma innego wyjścia tylko trzeba go będzie polubić. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W ramach dbania o dom kupiłam też w końcu biurko. Tego meble sprzedawane są na Allegro  jako "meble w stylu art-deco". Może jeszcze bardziej chwytliwe było by tagowanie ich "stalinowskie art-deco"? Dla mnie ważne jest to, że p asuje do kupionej rok temu na Allegro komody i wbrew wcześniejszym obawom, nie zagraca pokoju.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12051305.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Po wstawieniu biurka, przypomniałam sobie o kapie. Brakuje mi dwóch kwadratów. Potem jeszcze zszycie i bordiura - może do grudnia zdążę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12051303.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Połowa maja, a w tym roku nadal nie mam w oknach pelargonii. K upiłam za to w Liroy Merlinie  dwie małe draceny - tak trochę z ciekawości, czy wyrosną duże, czy zachowają swój wymiar maxi-bonsai. Poraziła mnie metka. Przyjechały z Cejlonu!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12051302.jpg" alt="" width="580" height="329" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W sobotę byłam na bardzo udanym przyjęciu - córka zmarłej pół roku temu Zosi, urządziła jej imieniny. Na ścianie wyświetlały się puszczone z rzutnika robione przez Zosię zdjęcia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12051306.jpg" alt="" width="435" height="580" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A my mieliśmy po raz ostatni możliwość posiedzenia w tak dobrze znanym nam mieszkaniu (za chwilę rozpocznie się w nim remont). Dużo ludzi. Nie wszyscy się znali, a wszyscy natychmiast łapali ze sobą wspólny język, z założenia mówili sobie na "ty". Dawno już czegoś takiego nie przeżyłam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W tym tygodniu miałam też śmieszną przygodę z Funczalem . Pani, która w punkcie artystycznego cerowania nabrała mi oczka, zaproponowała, bym zadzwoniła do niej, gdy dorobię brakujący fragment. Mam przyjść do niej do domu, gdzie razem go zszyjemy (już wiem, ze kiedyś  "grafting" nazywało się "ketlowaniem").  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W tym tygodniu "moich" kinach wyświetlają filmy Planete+ Doc Festiwal. Kolejny rok tak jakoś wychodzi, że się z nim mijam. Podobnie  jak z Targami Ksiażek. W kinie byłam tylko raz i poniosłam czterogwiazdkową porażkę:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12051301.jpg" alt="" width="250" height="357" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; O tym, że klasa polityczna to mali chłopcy, którzy bawią się swoimi zabawkami, odgrywając w mediach teatr dla gawiedzi. I że ci co przystępują do tej gry, są tak mali, że początkowo nawet wierzą, że jest jeszcze w tym jakaś autentyczna władza. Czyli temat w miarę kinowy. Ale nawet w miarę ciekawą historię można opowiedzieć w bardzo nieciekawy sposób. I to jest właśnie ten przypadek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;  &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p2.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kolejny raz przekonałam się o potędze PR. Uchodzę za osobę uzależnioną od kompa. Tymczasem Gumiś, który postrzegany jest jako osoba żyjąca ponad  informatyzowaną rzeczywistością, nie rozstaje się z nim nawet w łóżku. Tyle, że mało kto o tym wie. &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img style="margin-right: auto; margin-left: auto; display: block;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12051304.jpg" alt="" width="580" height="436" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W tym roku Międzynarodowy Dzień Robienia na Drutach wypada w czasie Euro. Zastanawiałyśmy się na Szarotkach, czy można w tym czasie przebić się z jakimś eventem, a jeżeli tak, to jak to zrobić. W Warszawie powstał już wprawdzie pierwszy dom włóczki - ale jest to prywatne mieszkanie na Rakowcu (siedziba jednego z internetowych sklepów z włóczkami) i trudno powiedzieć czy ten pomysł chwyci. Na razie w tej wielomilionowej wsi, są tylko jedne nasze Szarotki. Aż sama się dziwię, że ten pomysł w żaden sposób nie "pączkuje".   Chyba mało osób o nas wie i nie wiadomo jak to zmienić. &lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Swiat-sie-konczy.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Swiat-sie-konczy.html</guid>
      <pubDate>Sun, 13 May 2012 22:33:23 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Przeczytane</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Przeczytane.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Roman Gren Schronisko  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/gren_schronisko.jpg" alt="" width="250" height="391" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zamieszczoną na okładce wypowiedź Agnieszki Holland kończy takie zdanie: &amp;#65279;&amp;#65279;&amp;#65279;Przez dwadzieścia lat wydał tylko dwie cienkie książki. Dla mnie więcej warte niż tony rozgadanej literatury .   &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie wiem o jakiej rozgadanej literaturze myślała A. Holland, ale sporo opasłych książek można by pod tę opinię podciągnąć. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tytułowe schronisko, to paryska noclegownia dla bezdomnych. Kolejne rozdziały, to mini historie opowiadające o jej mieszkańcach. Autor pracował przez cztery lata w takim schronisku, więc pewnie nie są to historie wydumane. Wprawdzie czasami czuć w zakończeniach moralizatorską nutkę, ale na szczęście tylko czasami.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Czyta się z zainteresowaniem, autor ma niezłe pióro. Tyle, że ledwo się te książkę zacznie, już się jest na ostatniej, 145 stronie. Stanowczo za mało. I to za 32 złote!   &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p4.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Angel Wagenstein Pięcioksiąg Izaaka &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/5_Izaak.jpg" alt="" width="250" height="381" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bohater, Izaak Jakubowicz Blumenfeld, urodził się w galicyjskim miasteczku &amp;#8211; Kołodziec, jako obywatel monarchii austriacko-wegierskiej. Gdy wrócił z frontu I wojny światowej, nie zmieniając miejsca zamieszkania, stał się obywatelem Polski. Potem Związku Radzieckiego, następnie III Rzeszy. II wojnę światową przeżył na polskich papierach w obozie pracy, po wojnie, zanim szczęśliwie zamieszkał w Wiedniu, &amp;#8222;zwiedził&amp;#8221; jeszcze Syberię.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;  Jeszcze jedna opowieść oparta o bardzo znany schemat: prosty, niezbyt wykształcony, pragnący spokojnego życia człowiek, trafia w młyny historii. To, że niewiele z tego rozumie i najchętniej by się od tego zdystansował, jest bez znaczenia. Mądrzejsi od niego są równie bezradni. A on przynajmniej ma szczęście i to tylko ono, w postaci szczęśliwych splotów okoliczności, pozwala mu przeżyć. Galeria postaci i sytuacji. Opowiedziane z dużą dawką humoru i ironicznego dystansu, gdzieniegdzie przeplatane kawałami żydowskimi &amp;#8211; wprawdzie wszystkie są dobrze znane i na nic nowego się nie natknęłam, ale z przyjemnością sobie przypomniałam. Jeden z moich ulubionych:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify; padding-left: 30px;"&gt;  Rabin Ben Cwi, który wynajął dorożkę, by go zawiozła do sąsiedniego miasteczka. Dobił targu z dorożkarzem i ruszyli w drogę. Przy pierwszej górce dorożkarz po­prosił rabina, by wysiadł i popchnął, ponieważ konik jest słabiutki i nie ma siły. Ben Cwi pchał do szczytu, a dorożkarz poprosił go potem, by przytrzymywał do­rożkę z tyłu, bo akurat zjeżdżali w dół, i tak - z gór­ki do górki Ben Cwi to pchał, to przytrzymywał, aż wreszcie dotarli do celu. Przed tamtejszą bóżnicą rabin zapłacił dorożkarzowi, mówiąc: &amp;#8222;Rozumiem, mój drogi, dlaczego ja wyruszyłem w tę stronę - mam kazanie w bóżnicy. Rozumiem, dlaczego i ty wyruszyłeś &amp;#8212; mu­sisz zarabiać na chleb, nieprawdaż? Nie rozumiem tyl­ko, dlaczego zabraliśmy ze sobą tę biedną szkapę!". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ale jak dla mnie czegoś tej książce brak. Coś jest w niej szkolnego. Może ten przytaczany humor żydowski. W każdym razie uroku Lejzorka ta książka nie ma. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p4.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Agnieszka Osiecka Galeria Potworów &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/galeriapotworow.jpg" alt="" width="250" height="360" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ze wstępu wiadomo, że książka to zilustrowany zdjęciami &amp;#65279; zbiór tekstów opublikowanych w latach 1988-1992 na łamach Polityki . Sporo anegdot. Dużo tych bardzo znanych, ale też i nieznanych. Coś na kształt modnych jakiś czas temu "alfabetów". Strona, czasem dwie, o znanych Osieckiej ludziach. Książka  bardzo nierówna, miałam wrażenie, że trochę na siłę napompowana do założonej z góry objętości.  Ale jak kogoś ciekawią tamte czasy i tamci ludzie (mnie ciekawią), to jak najbardziej polecam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p3.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; James Baldwin Mój Giovanni &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/moj_giovanni.JPG" alt="" width="250" height="389" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Paryż, druga połowa ubiegłego wieku. Związek głównego bohatera, młodego Amerykanina z poznaną w Paryżu Hellą przeżywa kryzys - receptą ma być wyjazd Helli na kilka tygodni do Hiszpanii. Plan jest taki, że nasz bohater ma w tym czasie wszystko sobie przemyśleć i oczywiście zatęsknić. Tymczasem chwilę po jej wyjeździe zostaje trafiony strzałą Amora i bez pamięci zakochuje się we włoskim kucharzu, Giovannim.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; To co jest fajnie w tej książce przedstawione, to nieumiejętność podjęcia decyzji przez głównego bohatera, wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i szamotanie się w toksycznym związku (to, że homo, nie ma tu żadnego znaczenia). &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W czasach gdy była pisana książka pewnie uchodziła za obrazoburczą. Ale to było dawno temu.  Coś więcej niż r omansidło LGBT, ale tylko trochę więcej. &amp;#65279;  Z gatunku do przeczytania w jeden wieczór.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p3.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Przeczytane.html</guid>
      <pubDate>Sat, 12 May 2012 10:13:12 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Majowe Szarotki</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Majowe-Sazrotki.html</link>
      <description>&lt;p&gt; Niedziela&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; 13 maja godz. 15.00&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; ul. Rzymowskiego 36, 02-697 Warszawa&amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/rzymowskiego.JPG" alt="" width="580" height="499" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &#xD;
Trzeba wejść przez  bramę &#xD;
obejść budynek&lt;br /&gt; z tyłu jest budynek sali gimnastycznej &#xD;
i to tam &#xD;
Do zobaczenia ! &#xD;
&lt;br /&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Majowe-Sazrotki.html</guid>
      <pubDate>Thu, 10 May 2012 19:44:21 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dieta Beaty</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Dieta-Beaty.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Po dziesiątkach przedyskutowanych diet (prawie zawsze kończy się to u mnie na tym etapie, rzadko kiedy dochodzi do realizacji, a nawet jeżeli to trwa to kilka dni), w tym tygodniu mantykowałam nad   Dietą Beaty . Polega ona na liczeniu kalorii, i jedzeniu w trzydniowym cyklu: dwa dni znacznie poniżej dziennego zapotrzebowania, trzeci dzień prawie tyle ile wynosi dzienne zapotrzebowanie. Dodatkowy myk to taki, by w dni zmniejszonej dziennej porcji kalorii starać się jeść objętościowo dużo. No i oczywiście, jak przy każdej diecie, sporo pić.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Niby nic oryginalnego, ale przeżyłam szok gdy obliczyłam w necie moje dzienne zapotrzebowanie na kalorie 1500, a następnie podliczyłam mocno dietetyczne śniadanko - pół kostki chudego białego sera, kubek kefiru + grejpfrut = 303 kcal. Szok. Tyle, że zobaczyłam i światełko w tunelu - j eżeli zacznę się ruszać, to moje dzienne zapotrzebowanie na kalorie wzrośnie do 1750 i w ten sposób zbilansowałabym przynajmniej moje ukochane lody bakaliowe (2 kulki = 270 kcal).  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tajniki tej nowej diety zgłębiałam odwiedzając Beatę w Łomiankach, jedząc w tamtejszych knajpach "na zapas", tak by gdybym zaczęła dietować, miała co wspominać. Przy okazji odkryłam całkowitą odmienność tej podwarszawskiej mieściny. Z jednej strony za ładnie to tam nie jest:   architekta przestrzeni &amp;#65279; tam nie było i już nie będzie, bo porządkując ten chaotyczny mix wszystkich stylów, musiałby zacząć od wyburzania, ale z drugiej strony nie ma w nim nic z atmosfery sypialni wielkiego miasta. Rzut beretem od Wwy, 10 minut samochodem do stacji metra, a wszystko jest na miejscu - nie tylko sklepy, ale i knajpy, usługi, kluby itp. I czuć jak tętni to życiem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A też nie ma co im wypominać tego budowlanego eklektyzmu, bo gdzie się nie spojrzy, zalewa nas fala brzydoty. Jakiś czas temu, w moim Brwi w przydrożną figurkę Matki Boskiej wjechał samochód. Jak wszystkie tego typu przydrożne kapliczki, była kiczowata, ale w tym był jej urok i wdzięk.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Od kilku dni stoi nowa.   &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050610.jpg" alt="" width="580" height="249" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; No cóż, widocznie taki czas, że każde miasto ma mieć swój Świebodzin ... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A wokół Brwi jeszcze sporo wolnego terenu. Oczami wyobraźni widzę ogromne blokowiska. Na razie poszłam obejrzeć budowę kolejnej, powstającej rzut beretem od mojego domu, galerii handlowej. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050609.jpg" alt="" width="580" height="436" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tą, której zdjęcie zamieściłam tydzień temu, otwierają za dwa tygodnie. Moim zdaniem będzie to mega klapa, bo nie będzie tam żadnych ciekawych sklepów. Piotr i Paweł  oraz Rossman  to za mało. Ale obejrzeć fitness klub pójdę. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ciekawe co upamiętnia ten krzyż? Zdjęcie to pamiątka wyprawy do Milanówka wzdłuż torów. Poszłam przedyskutować do Joanny nową dietę. Przy okazji objadłyśmy się lodami. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050606.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na froncie robótkowym zaliczyłam mega porażkę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Z Funczalem - aż wstyd się przyznać  -  dojechałam tak daleko, ze muszę poprosić o profesjonalną pomoc, w poniedziałek wybieram się do punktu artystycznego cerowania. A wszystko zaczęło się tak niewinnie - podczas odpruwania roboczej nitki od i nawlekania od dołu oczek z jedno spadło i się "nadpruło". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A potem to już poszło ....&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050603.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie przystąpiłam do Fejsbukowej akcji  podczas majówki udziergam się do upadłego &amp;#65279;. Może instynktownie czułam, że nie odnotuję za dużo sukcesów na tym polu? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050607.jpg" alt="" width="435" height="580" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Za to wiem już co zrobię z szarego kaszmiru. Inspiracją był Carven long cardigan: &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050601.jpg" alt="" width="640" height="286" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Obawiam się, że poległabym, gdybym wiernie odtworzyła ten wzór. Za dużo szwów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050604.jpg" alt="" width="406" height="485" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A i tak odpada ścieg patentowy, bo nie mam aż tyle wełny. Zastanawiam się, czy nie zrezygnować z karczku i  nie robić reglanem od góry. W ten sposób uniknęłabym szwów, a im jest ich mniej, tym ładniej. Na obecnym etapie,  projekt swetra wygląda tak (szare fragmenty to ścieg patentowy, reszta to dżersej).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050602.jpg" alt="" width="580" height="513" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Byłam w Teatrze. Dziwna sprawa - kupiliśmy bilety za 220 zł. Agnieszka podesłała fejsbukowy link, że ci co kupili bilety po tej cenie proszeni są o kontakt z teatrem - zostanie im zwrócone 100 zł, bo w czasie majowego weekendu bilety będą sprzedawane za 120 zł.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050605.jpg" alt="" width="250" height="369" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; K. Warlikowski gwarantuje przynajmniej jedno - świetną grę aktorów. Tu też nie zawiódł. Natomiast co do samej sztuki mam wątpliwości. Gdy idę  do teatru, zwłaszcza na sztukę K. Warlikowskiego oczekuję jakiejś syntezy, opowiadana historia ma być tylko tłem do opowiedzenia czegoś więcej. Natomiast Krum  ma w sobie coś z telewizyjnego serialu. Tytułowy bohater wraca do rodzinnego miasteczka po tym jak nie odniósł żadnego sukcesu w wielkim świecie. Czeka na niego nadopiekuńcza matka, dawna narzeczona, przyjaciele. Jedni tak jak Krum, kiedyś coś chcieli, ale ponieśli klęskę. Inni nawet nie zdobyli się na to by chcieć. A życie nawet jak się za wiele od niego nie chce, chłoszcze. Mało odkrywcze. Ale momentami świetnie - między innymi przez S. Celińską czy A. Poniedziałka - zagrane.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W tym tygodniu mój blog obchodził siódme urodziny. Miałam się zastanowić co w związku z tym, ale nie miałam czasu, więc z rozpędu piszę dalej. &lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Dieta-Beaty.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Dieta-Beaty.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 19:41:14 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Nauka cierpliwości</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Nauka-cierpliwosci.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Po wybraniu wzoru ( Harathiel Eluchíl Lace Scarf) &amp;#65279; , zrobiłam z Lace Scrumptious   2 motywy z na drutach 4.5, stwierdziłam, że wzięłam do tego za grube druty, sprułam i zrobiłam 3 motywy na drutach 3.5. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050103.jpg" alt="" width="580" height="401" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wtedy coś mnie naszło, ze  zrobię ten szal &amp;#65279; nie z wełny od Marty, tylko z kiedyś kupionego jedwabiu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Zrobiłam 4 motywy i "zaciągnęłam" nitkę. Zrobiła się spora dziura, usiłowałam to poprawić naciągając robótkę, ale na koniec doszłam do wniosku, że lepiej będzie jak to jednak spruję. Chciałam spruć tylko do miejsca gdzie zrobiła się dziura, ale nie udało mi się nabrać oczek i musiałam zacząć od nowa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Przy kolejnym podejściu, po zrobieniu trzech motywów, znów zauważyłam dziurę, tyle że mniejszą od poprzedniej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050102.jpg" alt="" width="580" height="401" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tym razem nie zaciągnęłam nitki: omyłkowo zrobiłam o jeden narzut za dużo i jak zauważyłam błąd,  sprułam tylko to narzucone oczko, naiwnie myśląc, że nie będzie to aż tak widoczne. Niestety było. Nawet przez moment nie łudziłam się, że uda mi się poprawić dziurę, ale od razu zabrałam się za prucie, tyle że czasochłonną metodą oczko po oczku, ale 1.5 motywu "uratowałam". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I nawet starczyło mi cierpliwości by jeszcze trochę podgonić z robotą. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12050101.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Podsumowując:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Gdyby nie pruła miałbym już zrobione 2/3 body szala.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Mam 1/5.&lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Nauka-cierpliwosci.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/05/Nauka-cierpliwosci.html</guid>
      <pubDate>Tue, 1 May 2012 23:45:24 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Co ja tutaj robię</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Co-ja-tutaj-robie.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dzięki temu, że mój synek skomentował na Fejsie poniższe zdjęcie, dowiedziałam się o istnieniu takiego czegoś:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043001.jpg" alt="" width="320" height="240" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W takich chwilach przypominam sobie słowa Kleyfa:  nie fetysz granic mnie tu trzyma, lecz miejsca a w tych miejscach przyjaźń &amp;#65279;. Ale to piosenka mojej młodości, potem rzekomo miało być inaczej. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że powoli podział ze sfery symbolicznej przechodzi do instytucjonalnej (apteki) i "rozlewa" się dalej. Ale, że doszedł do kin to  - gdyby nie ta recenzja - bym się nie domyśliła:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify; padding-left: 30px;"&gt; I chociaż znalazł się w filmie słynny wiec w Tbilisi, na którym pięciu szefów państw - z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego -po­parło Gruzję, wątek to, trzeba przy­znać, w filmie mocno skromny. Choć polska wersja &amp;#8222;5 dni wojny" i tak na po­trzeby naszej publiczności została de­likatnie zmieniona- amerykańscy pro­ducenci zgodzili się, by film rozsze­rzyć o materiały dokumentalne z wy­stąpieniami Kaczyńskiego. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nie pójdę na ten film i tyle. Pewnie dużo nie stracę. Ciekawe, czy pójdą wycieczki szkolne, na które pewnie dystrybutor,  dzięki temu "zabiegowi" liczy. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Buduje za to życie moich ciotek, u których cały czas się coś dzieje. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na przykład Staśka. Tej Staśka skończyła z kupowaniem kolejnych rowerów - ile w końcu można ich mieć, takich przerzutek by bez wysiłku dojechać do Wwy nie ma. Kupiła więc skuter, do kompletu dorzuciła działkę pracowniczą, tak że do zimy wracając z targu herbaty u niej pić nie będę&amp;#65279;.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043002.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bo też i powoli posiadanie działki rekreacyjnej przez mieszkańca Brwi nabiera sensu - miasto zbliża się do nas wielkimi krokami. Rzut beretem od mojego domu, powstają dwie galerie handlowe. Jedną już niedługo otworzą:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043005.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ale mieszkanie w mieścinie aspirującej do bycia miastem ma i swoje zalety, wreszcie zaczęli robić kanalizację i na mojej ulicy. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043003.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Inna sprawa, że roboty zaczęli z zaskoczenia. A ja niczego nie świadoma, tego dnia wzięłam urlop i na dwunastą zamówiłam drzewo. Gdybym pospała godzinę dłużej, byłby  spory problem. Na szczęście zdążyłam wstrzymać roboty ziemne, "przyspieszyć" przyjazd drzewa i tym samym nie zmarnowałam dnia urlopu. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043004.jpg" alt="" width="580" height="435" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Funczal  czeka na zszycie.  Podłubałam też trochę szala. Ale chyba jednak do tego wzoru wykorzystam kupiony już dawno temu jedwab, a tę wełnę zatrzymam na wzór z estońskimi bąbelkami (marzy mi się &lt;a style="font-family: 'times new roman', times; font-size: large; text-align: justify;" href="http://reczniezrobione.blox.pl/2011/06/JESZCZE-JEDNA-SOFIA.html"&gt;Sofia Kiri&lt;/a&gt; , tylko nie wiem czy mi cierpliwości starczy).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043008.jpg" alt="" width="436" height="580" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Myślę też o tym, co zrobić z szarego kaszmiru. Spodobał mi się znaleziony w jednym z internetowych sklepów taki sweter.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img style="text-align: center; display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043007.jpg" alt="" width="455" height="580" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wzoru nie ma, ale można by pokombinować na bazie  Effortless Cardigan . Tak na pierwszy rzut oka, w obu swetrach ten zwisający koniec tak samo wygląda.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12043006.jpg" alt="" width="580" height="430" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tyle, że boję się, że mi wełny nie starczy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na drutach w tym tygodniu mało co zrobiłam,  bo czytałam  Życie  Keitha Richardsa.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/keith_richards.jpg" alt="" width="250" height="392" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W swojej autobiografii K. Richards n ajwięcej pisze o swoim ćpaniu i pisaniu piosenek. Czasami ciekawie, czasami przeraźliwe nudno. Jak dla mnie, książka mogłaby być albo trochę bardziej skondensowana, albo opisywać więcej, bo im bliżej dzisiejszego dnia, tym mniej konkretów. Jak na razie, ze wszystkich przeczytanych biografii rocka, napisana przez P. Normana biografia J. Lennona była najlepsza. Z tym, że jedną rzecz mają te książki wspólną - w obu najciekawsze są te fragmenty, które opisują drogę na szczyt. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Książka to autoportret mega popaprańca - p ytanie jakim cudem przeżył pozostaje bez odpowiedzi. Przez 10 lat jako "książe ciemności" utrzymywał się na pierwszym miejscu listy artystów którym grozi śmierć  i nadal czuć, jak jest z tego dumny. Z drugiej strony, nie przeszkadzało mu to być profesjonalnym muzykiem. &amp;#65279; Czytając, warto mieć odpalony komputer i puszczać na Youtubie piosenki o których pisze. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ale nie polecałabym tej książki nikomu, komu Stonsi kojarzą się tylko z ostatnią wielką trasą koncertową.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Co-ja-tutaj-robie.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Co-ja-tutaj-robie.html</guid>
      <pubDate>Sun, 29 Apr 2012 21:26:02 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Przeczytane</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Przeczytane.html</link>
      <description>&lt;p&gt;  Tiziano Terzani Koniec jest moim początkiem &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/terzani.jpeg" alt="" width="250" height="354" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Książka to zapis rozmowy, jaką z umierającym na raka dziennikarzem prowadzi jego syn, Folco. W kolejnych rozdziałach T. Terzani   &amp;#65279;opowiada o swoim burzliwym, bardzo ciekawym życiu:  włóczył się jako dziennikarz po powojennym świecie (przez wiele lat by korespondentem Der Spiegla w Azji) i był świadkiem wielu przełomowych wydarzeń XX wieku.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Tam gdzie opowiada o tym co widział jest ciekawie, gdy zaczyna filozofować robi się czasami trochę zbyt słodko i ckliwie  (w ostatnim magazynie Książki jest artykuł o T. Terzanim , podobno krytycy mówili o nim "Coelho reportażu", nie czytałam żadnej ksiązki T. Terzaniego, ale coś w tym jest, bo wygłaszane przez niego "życiowe prawdy" mają coś z klimatu Coelho). Najbardziej niesamowity w tej książce jest opis świata, który jeszcze nie tak dawno istniał, żyje jeszcze całe mnóstwo ludzi, którzy go dobrze pamiętają, a po którym dziś już nie ma śladu. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bardzo ciekawa książka. Czytałam ją z tym większym zainteresowaniem, że porównywałam ją z biografią R. Kapuścińskiego, którą niedawno czytałam. Wszystko wskazuje na to, że R. Kapuściński lepiej pisał, a T. Terzani dużo więcej widział.  &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p4.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Irena Birnbaum Non omnis moriar. Pamiętnik z getta warszawskiego &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/irena_birnbaum.jpg" alt="" width="250" height="388" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Świetna opowieść o życiu w warszawskim getcie. I trochę inna. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W 1942 roku Irena Birnbaum &amp;#65279; miała 16 lat. Chodziła na zorganizowane w getcie bezpłatne Kursy Graficzne, gdzie poznała swoją pierwszą, wielką miłością. I ten czas narastającej grozy, gdy coraz bardziej uświadamiano sobie, że zbliża się czas likwidacji getta, był jednocześnie najszczęśliwszym okresem w jej życiu.  Miłość, która z powodu wyniesionych przez nią zasad nigdy nie została skonsumowana - jej ukochanego wywieziono już w pierwszych dniach likwidacji getta - pozostawiła nieprzemijający żal.  Bardzo pięknie jest o tym napisane. &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bardzo ciekawy jest też opis codziennego życie w getcie i czasu jego likwidacji (autorka została przerzucona na aryjską stronę niemal w ostatniej chwili).  Jedna z lepszych książek jakie czytałam na ten temat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p5.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Po książce Ireny Birnbaum zafundowałam sobie dwie odtrutki.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Książka Wendy Berry miała mieć coś z klimatu Downton Abbey , ale niestety nie miała. &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/ksiezna_di.jpg" alt="" width="250" height="400" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W 1985 roku, Wendy Berry, w wieku więcej niż średnim, miała ochotę na zmianę i zdecydowała się na pracę w Highgrove, wiejskiej rezydencji Karola i Diany. Nigdy wcześniej nie pracowała jako gospodyni domowa, (wcześniej pracowała jako nauczycielka angielskiego). Do Highgrove goście przyjeżdzali głównie na weekendy, w tygodniu nie wiele się działo. Pracowała tam osiem lat, sporo widziała, ale nie umiała, albo powstrzymywana autocenzurą nie chciała, o tym ciekawie napisać. I tak wyszła mocno nudnawa opowieść, tyle że  gdzieniegdzie poprzetykana ciekawą obserwacją, czy anegdotą.  I jak łatwo można się domyśleć, rodzina królewska wygląda jeszcze gorzej niż na zdjęciach. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p2.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kolejną odtrutką była powieść Uczestnicy Wycieczki ( na podstawie tej ksiażki został nakręcony film Wycieczkowicze ). &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/czeska_wycieczka.jpg" alt="" width="250" height="384" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Pisarz wybiera się na autokarową wycieczkę do śródziemnomorskiego kurortu, z góry zakładając, że jego obserwacje mają potem stanowić podstawę kolejnej powieści. Tak jak w czeskim filmie - galeria barwnych postaci, śmiesznych scen, dobrych dialogów. Ale zdecydowanie lepiej to obejrzeć na ekranie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/p3.jpg" alt="" width="118" height="26" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Przeczytane.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Przeczytane.html</guid>
      <pubDate>Wed, 25 Apr 2012 22:22:38 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Betonowe powitanie wiosny</title>
      <link>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Betonowe-powitanie-wiosny.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wiosna przyszła, ogród woła by się z nim pozajmować, a ja siedzę w centrum Wwy i pilnuję kotów mojej mamy. No i ponieważ w tej sytuacji nic to nie kosztuje, karmię się bajkami, co to ja bym w tym ogrodzie nie zrobiła, gdybym tylko miała taką możliwość. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W sobotę wpadłam do Brwi i nawet bym w nim trochę posiedziała, ale przyjechał Moniek. Wpadła tylko na chwilę, bo zostawiła dzieci z Adamem,  ale nie wiem jak ja to robię, ale sama, z własnej inicjatywy wpisała sie w często występujący w Kaliningradzie schemat: "gość w dom, to i obiad będzie, bo go gość zrobi". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042108.JPG" alt="" width="580" height="435" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Samochód Adama nie miał lusterka, więc Moniek poprosił bym z nim wróciła: ona robiła za kierowcę, ja za lusterko. Dowiozła mnie do Wwy, ale tak mi się spodobało podróżowanie, że pojechałam kolejne 30 kilometrów, tym razem na północny-wschód i wylądowałam w Otwocku. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Okazało się, że Gumisie idą w niedzielę na recital piosenek Jacquesa Brela do Projektu Teatr Warszawa, więc uzgodniłam z Mońkiem, że też pójdziemy.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042111.jpg" alt="" width="250" height="355" /&gt;  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Robert Kudelski potrafi śpiewać, ma bardzo dobrą dykcję i miło się tego słuchało. Tyle, że ja jednak wolę piosenki J. Brela w wykonaniu autora - podobają mi się tym bardziej, że śpiewa je po francusku, więc nie rozumiem tekstu. W dodatku tym razem słuchałam jego piosenek w wynajętej sali w Hotelu Marriot, gdzie nie ma klimatu do słuchania piosenek (ani takich, ani żadnych innych) i gdzie zamiast zapachu wielkiego świata, unosił się jakiś koszmarny, sączący się z klimatyzatorów toaletowy zapach świeżości.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Do Otwocka zabrałam ze sobą całą walizkę drucianych dylematów. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Bo - i tu sie pochwalę - od jednej osoby, która ubiera się w Max Marze , nosi torebki Prady  itp., dostałam do sprucia taki sweter:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042106.JPG" alt="" width="435" height="580" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; 100 % kaszmir. I już na pierwszy rzut oka było widać, że niezły gatunkowo&amp;#65279; (tak jak wszystko u tej osoby, też firmowy). N a razie nie wiem co z tego zrobić. Podoba mi się ten sweter:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042204.jpg" alt="" width="580" height="475" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ale po zrobieniu Igleludzika , przestałam lubić kieszonki. Co go założę, kieszonki wyglądają jeszcze gorzej niż poprzednio. Powoli dojrzewam by je wywalić ( Igleludzik jest robiony od góry, więc znowu aż tak dużo by tego prucia nie było).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042203.jpg" alt="" width="401" height="500" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Więc jak się nie dowiem, że i na kieszonki jest jakiś myk, poszukam wzoru bez kieszonek. Szukając pomysłu na sweter, posiedziałam na Ravelry  i znalazłam taki sweter. Dawno coś nie zrobiło na mnie takiego wrażenia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;  &lt;img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042201.jpg" alt="" width="385" height="580" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Sweter to twórcze rozwinięcie przez Jettshin wzoru skarpetek Nightingale.  Już szukam wełny. Niebieska jest cieniowana, ważne by znaleźć taką, która przy praniu nie będzie puszczała farby. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ale dzięki temu, że pojechałam do Otwocka, po 2,5 miesiącach rozstałam się z Funczalem . Wzór przewiduje 14 powtórzeń, robiłam z innej wełny i wstępnie założyłam że starczy 11 modułów. Ale dopiero jak Gumiś to moje założenie potwierdził uwierzyłam w to, że to już koniec. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;  &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042107.JPG" alt="" width="431" height="580" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Siedząc u Gumisia i gapiąc się w ekran:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042109.JPG" alt="" width="580" height="435" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt;  sprułam szary sweter, kupiłam w Magicloop.com.pl &lt;a href="http://www.magicloop.com.pl/25-eucalan-500-ml"&gt;płyn do prania&lt;/a&gt; :&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/120421010.JPG" alt="" width="580" height="435" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; nawinęłam wełnę od &lt;a href="http://www.zagroda.co/"&gt;Myszopticy&lt;/a&gt;  (błękitny kłębek na zdjęciu powyżej) i na Ravelry kupiłam wzór na szal - Harathiel Eluchíl Lace Scarf , który z tej wełny zrobię. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;img src="http://kaliningrad.blox.pl/resource/12042110.jpg" alt="" width="580" height="467" /&gt; &amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>ninga@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Betonowe-powitanie-wiosny.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kaliningrad.blox.pl/2012/04/Betonowe-powitanie-wiosny.html</guid>
      <pubDate>Sun, 22 Apr 2012 21:55:00 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


